E-zdrowe to hasło, które pojawia się od lat. Co udało się już zrobić w procesie informatyzacji systemu ochrony zdrowia?

Janusz Cieszyński: Jeśli chodzi o e-receptę, pierwsza faza polegająca na jej wprowadzeniu do wszystkich aptek zakończyła się pod koniec zeszłego roku. Od stycznia br. jesteśmy gotowi na ostatni etap, czyli na wdrożenie e-recept we wszystkich gabinetach lekarskich. Patrząc na doświadczenia z zeszłego roku zdobyte przy wprowadzaniu e- zwolnień lekarskich, jesteśmy przekonani, że jest to możliwe, aczkolwiek chcemy jeszcze bardziej postawić na współpracę z wszystkimi interesariuszami. Przede wszystkim mówimy tutaj o pracownikach medycznych, którzy e-recepty mają wystawiać, ale też pacjentach oraz organizatorach systemu ochrony zdrowia. Jednocześnie trwa pilotaż e-skierowania – to kolejny etap informatyzacji. Od strony organizacyjnej jego wprowadzenie jest dużo bardziej skomplikowane niż e-recepty. Dlatego też zapewne jego pilotaż się przedłuży do czasu, aż wejdą w życie niezbędne zmiany legislacyjne. Ponadto pracujemy nad rozwiązaniami, które umożliwią nam płynne wdrożenie, na szeroką skalę elektronicznej dokumentacji medycznej (EDM). Dzisiaj zasady jej prowadzenia wydają się już archaiczne, bo bazują na „epoce papieru”. Te trzy elementy: – e-recepta, e-skierowanie i EDM – będą widoczne dla pacjenta za pośrednictwem Internetowego Konta Pacjenta (IKP) na Pacjent.gov.pl, do którego każdy z nas już teraz może się zalogować, korzystając z profilu zaufanego. Obserwujemy, że coraz więcej pacjentów jest zainteresowanych tym, aby mieć rzetelne informacje na temat swojego stanu zdrowia, dlatego za pośrednictwem serwisu Pacjent.gov.pl udostępniamy wszystkie dane z systemu, łącznie z tym, co było w Zintegrowanym Informatorze Pacjenta NFZ (ZIP).

Jaka jest perspektywa płatnika? Te dane, o których wspomniał pan minister, pochodzą z bazy NFZ. Chociażby z tego względu wymaga to ścisłej współpracy.

Adam Niedzielski: Warto podkreślić, że wysiłki dotyczące informatyzacji udaje nam się bardzo uspójnić. Jeszcze rok temu równolegle funkcjonowały IKP i ZIP – prowadzony po stronie NFZ. Razem z ministrem Cieszyńskim udało nam się doprowadzić do zintegrowania tych dwóch projektów i w tej chwili portal pacjent.gov.pl jest taką bramką wejściową do tematyki zdrowotnej dla każdego pacjenta. Po stronie Narodowego Funduszu Zdrowia wprowadziliśmy też na naszych salach obsługi stanowiska, na których można zdefiniować profil zaufany i założyć IKP.

W NFZ staramy się myśleć o informatyzacji w kategoriach wykorzystania tego zasobu danych, który posiadamy. Od 10 lat zbieramy bardzo szczegółowe informacje dotyczące usług medycznych, które były realizowane na rzecz każdego obywatela. Część z nich jest udostępniana pacjentom za pomocą IKP. Natomiast to bogactwo danych każe się nam zastanowić nad tym, jak w innowacyjny sposób wykorzystać to, co tak naprawdę już mamy. Żeby uświadomić państwu, jak ten zasób jest ogromny, obrazowo mogę powiedzieć, że corocznie baza danych NFZ zwiększa się o prawie miliard rekordów, bo mamy zarówno informacje o refundacji aptecznej, jak i o zdarzeniach medycznych dotyczących pacjentów. Cały ten zasób danych będziemy udostępniali dla środowisk specjalistycznych, np. akademickich, poprzez portal otwarte dane, gdzie można będzie je bezpośrednio od nas pobierać i analizować. Przymierzamy się również do pokazywania jakości leczenia realizowanej u poszczególnych świadczeniodawców w sposób bardziej dostępny – niewymagający specjalistycznej wiedzy. Widzimy jeszcze co najmniej dwa bardzo ważne kierunki wykorzystania tego zasobu danych. Pierwszy jest związany ze zwalczaniem nieprawidłowości, bo takowe w naszym systemie się zdarzają, a przetwarzanie danych jest doskonałym narzędziem identyfikacji ryzyka, gdzie potencjalnie mogą one występować. Jako NFZ możemy się pochwalić, że stosujemy już algorytmy sztucznej inteligencji do wychwytywania różnych obszarów ryzyk. Ale dane mogą być wykorzystywane również w działaniach profilaktycznych, bo możemy definiować ścieżki pacjenta i na ich podstawie starać się przewidywać konkretne ryzyka zdrowotne. W tej chwili analizujemy ścieżkę związaną z udarem.

A jak to wygląda z perspektywy środowiska lekarskiego? Lekarze nie zawsze są zadowoleni ze zmian związanych z informatyzacją. Czy e-recepta to dla państwa przydatne narzędzie?

Michał Gontkiewicz: E-recepta, z której korzystam od początku, jest świetnym narzędziem. Znacząco ułatwiła proces leczenia, chociaż trzeba podkreślić, że wiele zależy od systemu, którego używamy. Przykładowo, brakuje pewnych narzędzi, takich jak możliwość wypisania połowy tabletki, co wydaje się dla nas oczywiste, bo na papierze możemy oznaczyć dowolną dawkę wynikającą z procesu terapeutycznego, a tego narzędzia informatyczne nie przewidują. W wyjątkowych sytuacjach, proces wystawiania e-recepty czy e-zwolnienia zamiast przyśpieszyć, wydłuża czas wizyty. Pojawiają się też problemy związane z brakiem dostępu do sieci internetowej – czy to po stronie dostawcy, czy też systemu.

Ponadto mamy obawy co do bezpieczeństwa danych. Sercem systemu wydaje się być IKP. Bez skonfigurowania w nim telefonu pacjent nie dostanie na SMS kodów i kluczy do recept i – co dużo ważniejsze- nie wyrazi lekarzowi zgody na dostęp do swojej dokumentacji medycznej. Jeśli mamy nie dość rozwinięte cyfrowo społeczeństwo, to wystąpi tu ewidentna bariera. Ale taki przyjęto tryb autoryzacji oświadczeń pacjentów- nie karta czy e-dowód, a IKP. W projekcie ministerstwa przewidziane jest uprawnienie dla PWDL (podmioty wykonujące działalność leczniczą) do bycia punktem potwierdzającym profil zaufany. Tyle, że on sam w sobie nic nie daje – umożliwia jedynie dostęp do IKP, ale tam trzeba się jeszcze zalogować, wpisać nr telefonu – tego przychodnie na pewno nie będą robić, gdyż jest to czynność z punktu widzenia cyberbezpieczeństwa nie do pomyślenia.

Gorąco kibicujemy informatyzacji, ale nadal widzimy potrzebę dostosowywania systemu do potrzeb użytkowników. Dobrym przykładem jest e-skierowanie, bo to mechanizm bardzo skomplikowany prawnie, a także pod względem technicznym. Dlatego wydaje nam się niezbędne wcześniejsze konsultowanie ze środowiskiem tego typu zmian, jeszcze na etapie projektowania założeń, a nie w momencie, kiedy mamy gotowe rozwiązania.

W Centrum Medyczno-Diagnostycznym korzystają już państwo z rozwiązań informatycznych od jakiegoś czasu. Jakie są wasze doświadczenia?

Paweł Żuk: Ja patrzę na ten proces nie tylko z perspektywy osoby prowadzącej przedsiębiorstwo medyczne, ale również lekarza. Moja jednostka to około 100 tys. pacjentów w podstawowej opiece zdrowotnej i około 300 lekarzy. Nasz wynik z maja – 61 800 wydanych e-recept. To jest około 10 proc. ogólnopolskiego poziomu z tego miesiąca. Rekordowy był styczeń, kiedy to 24 proc. e-recept w Polsce zostało wydanych w prowadzonych przeze mnie jednostkach. Uważam, że przede wszystkim musi być wola wprowadzania zmian, choć to zawsze budzi opór. Jeżeli zastanowimy się, po co jest w ogóle informatyzacja w opiece zdrowotnej, to dojdziemy do wniosku, że ona tak naprawdę ma dwa główne cele: poprawę bezpieczeństwa pacjenta i usprawnienie prowadzenia biznesu, rozumianego jako serwis medyczny. Dzisiaj często analizujemy ten proces, zastawiając się, czy pracownikom medycznym jest wygodnie, czy się do tej zmiany przystosują. To nie jest właściwa perspektywa. Oczywiście powinniśmy się starać, żeby narzędzia były jak najbardziej intuicyjne i wygodne, ale trzeba sobie uświadomić, że od procesu informatyzacji nie ma odwrotu. Pan doktor Gontkiewicz powiedział, że stosowanie cyfrowych rozwiązań czasami wydłuża czas wizyt. To tylko pozory. Jeśli przeanalizujemy kolejne etapy drogi konkretnego pacjenta w systemie lecznictwa, to okaże się, że bez informatyzacji, lekarz go gubi. Chory wychodzi z gabinetu i specjalista nie wie, co się z nim dalej dzieje. Dzięki elektronicznej dokumentacji lekarz będzie taką wiedzę posiadał. Jeżeli tego nie zrozumiemy, to faktycznie informatyzację będziemy postrzegać wyłącznie w kategoriach dodatkowych obowiązków. Przede wszystkim jesteśmy lekarzami, a rozwiązania IT dają nam możliwość lepszego dbania o bezpieczeństwo zdrowotne pacjenta.

>>> Treść całego artykułu można znaleźć w weekendowym wydaniu Magazynu DGP