- Wydajemy bardzo mało na profilaktykę zdrowotną, ok. 1 proc. wszystkich wydatków. To są zupełnie nie usystematyzowane środki. Ponadto nie wprowadzamy żadnych mechanizmów, dzięki którym ludzie sami zaczęliby dbać o własne zdrowie. Mogłoby to działać np. w ubezpieczeniach – jak nie palisz bądź uprawiasz regularnie sport to płacisz niższą składkę – argumentuje ekspert.

Anna Rulkiewicz wskazuje również, że cały czas mówimy o systemie publicznym, o poprawie do opieki zdrowotnej. - Żyjemy w jakiejś iluzji.
Nasze oczekiwania rosną, a nie przełożyliśmy trochę tego ciężaru na samych ludzi. Ściągamy tę odpowiedzialność obywateli za własne zdrowie, a system publiczny tego nie wypełni – kwituje ekspert.

Jednocześnie rozwiewa obawy, że sektor prywatny będzie szedł w kierunku elitarności – On chce być równoprawnym partnerem systemu publicznego, pomagać pacjentom i wspierać polskie społeczeństwo. Te systemy są ponadto od siebie silnie uzależnione. Prywatny nie może się prawidłowo rozwijać, jeżeli publiczny nie będzie szedł w dobrym kierunku – wskazuje Anna Rulkiewicz.

ZOBACZ CAŁĄ ROZMOWĘ:

Rulkiewicz: Brakuje nam mechanizmów, które zachęciłyby ludzi do dbania o własne zdrowie