Wiatry mają tu siłę astmatyka dmuchającego przez słomkę, a słońce świeci równie często, jak światło zapala się w lodówce anorektyczki. A zatem, żeby elektrownie wiatrowe i słoneczne miały sens, trzeba wybudować ich dużo. Bardzo dużo. Tak dużo, że na każde drzewo będą przypadały jedna turbina i jeden panel słoneczny. A na to mieszkańcy Niemiec nie chcą się zgodzić. I nie ma co się im dziwić. Berlinowi nie pozostaje zatem nic innego, jak tylko modlić się o to, by Nord Stream 2 w końcu ruszył.

Ale nawet gaz od wujka Władimira nie sprawi, że zagrożenie minie. Bo nasi zachodni sąsiedzi potrzebują prądu już nie tylko do gotowania weißwurstów, chłodzenia pilznera i prania w perwollu. Coraz częściej używają go również do tankowania elektrycznych samochodów. A auta na prąd to nie lodówki. Te zużywają średnio 0,7 kWh prądu na dobę, podczas gdy przeciętny elektrowóz na takiej ilości energii jest w stanie przejechać najwyżej 5 km. EV może w jeden dzień zeżreć tyle energii co cały dom w miesiąc! Ale to nie przeszkadza koncernom snuć wielkich wizji. Już za pięć minut zaleją drogi setkami tysięcy elektrycznych volkswagenów, fordów, peugeotów, opli, mercedesów, bmw i audi. A potem ich właściciele obudzą się z ręką w nocniku – w ich garażu będzie stał bardzo kosztowny przycisk do papieru. I nawet nie będą mogli sobie na niego popatrzeć, bo w całej chałupie nie będzie światła. Pozostanie im rozłożyć ręce w geście rozpaczy i wykrzyknąć „Ożeszku…”.

Skoro przy „ku” jesteśmy, to chciałbym przedstawić wam Q. A dokładniej Q3. Audi Q3. Takie normalne, do którego baku wlewa się benzynę. Jeśli wierzyć futurologom, to mniej więcej już jutro po południu takie wozy będą jak impreza, po której urwał się nam film – nie będziemy ich pamiętać, choć podświadomie będziemy czuli, że były świetne. Audi jakby zdawało sobie z tego sprawę, bo stworzyło – bardzo rzadko piszę to na samym początku materiału – świetnego SUV-a. A wiem to, bo jeździłem nim jakiś miesiąc temu, a nadal go pamiętam.

Cały artykuł przeczytasz w Magazynie Dziennika Gazety Prawnej i na e-DGP