Pozwólcie, że skomentuję to po swojemu: jeszcze nikt nigdy nie zrobił dla mężczyzn tak dużo jak hiszpańskie feministki. W imieniu całej brzydszej połowy świata – dziękuję drogie Panie! Właśnie zarezerwowałem sobie bilet lotniczy do stolicy Katalonii. Niemniej w przyszłości, gdy najdzie mnie ochota popływać, wolałbym po prostu wsiąść w tramwaj i podjechać na Warszawiankę, a nie za każdym razem fatygować się na lotnisko. Trochę głupio mówić w domu, że wychodzi się na basen w poniedziałek i wracać z niego w środę. Tłumaczenie pt. „Przepraszam kochanie, przysnęło mi się w saunie” brzmi w tej sytuacji mało wiarygodnie.

>>> Czytaj też: Samochody na abonament: 12 modeli aut za nie więcej niż 1000 zł [RANKING]

Żarty żartami, ale zawsze, gdy czytam podobną informację, zaczynam się zastanawiać, w którym miejscu leży granica pomiędzy faktyczną walką z dyskryminacją płciową a byciem żałosnym. I czy już ją przekroczyliśmy. Znam na przykład paru facetów, którzy za pomocą hamburgerów i coli wyhodowali sobie takie gruczoły piersiowe, że powinni regularnie chodzić na mammografię. Ale nie mogą, bo nie chce ich przyjąć żadna przychodnia. Osobiście znam też kobietę, która podczas dyskusji na tematy damsko-męskie zawsze wyraża oburzenie faktem, że jeszcze nikt nie opracował i nie upowszechnił pisuaru dla dam – żeby nie musiały siadać. To nie żart. A ona zawsze jest trzeźwa. Skoro zaś przy trzeźwości jesteśmy, to dlaczego w reklamach piwa zawsze występują faceci? I czemu jednocześnie musi pojawić się w nich jakiś motyw piłkarski? Jestem za tym, żeby jasne pełne reklamowały również kobiety. I przy okazji promowały np. gimnastykę. Oczywiście topless. No i dlaczego ja mogę wchodzić z moją łysiną na basen bez czepka, ale moja córka z włosami już musi w czepku? Przecież to mnie dyskryminuje! Żądam, żeby ratownik mnie też kazał wracać do szatni po czepek! Swoją drogą, kiedyś na jednej z pływalni natknąłem się na tabliczkę „Wstęp na basen wyłącznie w czepkach”. No więc dumny z siebie wszedłem tam wyłącznie w czepku. A potem przyjechała policja… Gdzie tu sens? Gdzie logika?

Obawiam się, że kiedyś będziemy już tak równouprawnieni, że kobiety przestaną depilować sobie łydki, każą mężczyznom rodzić dzieci, a same zajmą się układaniem kostki brukowej i prowadzeniem kombajnów. Z kolei faceci zaczną masowo sprawdzać się w roli przedszkolanek, depilować sobie łydki i prowadzić fiaty 500 w kolorze lodów pistacjowych. A skoro już doszliśmy do samochodów to… Jeździłem niedawno elektrycznym audi e-tron i z ręką na sercu mogę wam przysiąc, że w całym swoim życiu nie prowadziłem niczego bardziej emocjonującego. Tyle że nie chodzi tu wcale o emocje związane np. z przyspieszeniem czy jazdą po zakrętach.

Cały artykuł przeczytasz w Magazynie Dziennika Gazety Prawnej i na e-DGP