Wobec braku spójnej, śmiałej polityki imigracyjnej, przy starzejącym się społeczeństwie jednego możemy być pewni: problemy z podażą pracy, przynajmniej w pewnych sektorach, będą się nasilać.

Jakie mogą być skutki? Przyjrzyjmy się np. budowlance. Branża już ogranicza swoją aktywność. Pracowników nie ma, a tym, którzy są, trzeba płacić coraz więcej, co obniża i tak niskie marże. Można załamywać ręce. Ale można spróbować wyjść poza szablon i spojrzeć na rynek pracy zupełnie inaczej niż do tej pory. Dostrzec, że mamy na nim ogromne niewykorzystane zasoby. To osoby bierne zawodowo, czyli takie, które nie pracują i nie szukają zatrudnienia. Jest ich dziś ponad 13,2 mln (podczas gdy osób pracujących jest 17,2 mln). I właśnie po nich mogliby sięgnąć przedsiębiorcy.

Przedsiębiorco, dopasuj się

Oczywiście nie wszystkich da się na rynek pracy wciągnąć. Przedsiębiorcy powinni jednak uważnie przyjrzeć się dzisiejszym biernym zawodowo z dwóch perspektyw. Pierwsza to ich wiek. Poza uczniami i studentami, którzy dziś nie pracują, bo się uczą, a także emerytami w wieku powyżej 65. roku życia, najwięcej osób pozostających poza rynkiem pracy to ludzie w wieku 55–64. Jest ich dziś 2,6 mln.

W międzynarodowych statystykach dotyczących zatrudnienia osób w wieku 55–64 Polska nie wypada dobrze. Według danych Organizacji Współpracy Gospodarczej i Rozwoju (OECD) stopa zatrudnienia wynosi obecnie 49,3 proc. Taki wynik daje nam 37. miejsce na 42 badane kraje. Z takimi państwami jak Islandia, gdzie aktywnych zawodowo osób powyżej 55. roku życia jest blisko 80 proc., w ogóle nie ma się co porównywać. Ale pod względem aktywizacji osób starszych biją nas na głowę także sąsiedzi: Słowacja (53,4 proc.) i Czechy (65,1 proc.). Także Węgry wypadają od nas lepiej (53,6 proc.).

Powód? Najważniejszy to świadczenia społeczne. Osoby starsze, zwłaszcza te, które załapały się na wcześniejsze emerytury, nie pracują, bo nie muszą. Dotyczy to ponad 55 proc. biernych zawodowo w tym wieku. Ale drugą najczęściej wymienianą przyczyną pozostawania poza rynkiem pracy są kłopoty ze zdrowiem. W całej populacji, nie tylko w grupie osób po 55. roku życia, to jedna z głównych przyczyn bierności zawodowej. Wyróżnia nas to wśród innych krajów Unii Europejskiej (UE) – bowiem w Polsce wskazuje na nie aż 27,5 proc. ankietowanych, podczas gdy średnio w UE – zaledwie 19 proc.

Zatem zamiast narzekać, że nie ma kogo zatrudnić, nasi przedsiębiorcy powinni pomyśleć nad zmianą warunków gry i dostosowaniem swoich ofert pracy do potencjalnie zainteresowanych. To oznacza konieczność sięgnięcia po elastyczne formy zatrudnienia. I nie chodzi o umowy śmieciowe, tylko np. o pracę w niepełnym wymiarze.

Skoro Polacy gorzej oceniają stan swojego zdrowia niż ogół Europejczyków, to przedsiębiorcy w poszukiwaniu zasobów pracy powinni brać to pod uwagę. Zwłaszcza że grupa osób w wieku 55+ będzie się stale powiększać ze względu na procesy demograficzne. Jak to robić? Przykładem może być jedna z meksykańskich kawiarni działająca pod marką Starbucks. Są w niej zatrudnione tylko osoby powyżej 55. roku życia, a ich dzień pracy trwa sześć godzin zamiast ośmiu.

Drugi kierunek analizy zasobów pracy, w którym powinni podążać pracodawcy, to podział grupy biernych zawodowo ze względu na płeć. Tak się bowiem składa, że w tej armii 13,2 mln osób aż 62 proc. to kobiety. W ich przypadku również najczęstszym powodem powstrzymywania się przed szukaniem zajęcia jest emerytura. Ale drugim argumentem są obowiązki rodzinne.

Treść całego artykułu można przeczytać w piątkowym wydaniu DGP.

>>> Polecamy: Bułgarię czeka exodus? Co czwarta osoba myśli o emigracji zarobkowej