– Ten wzrost to efekt poprawiającej się z roku na rok koniunktury gospodarczej, która zachęca do uruchamiania biznesu umożliwiającego pracę na własnych warunkach. Chętnych jest wielu, bo niskie bezrobocie sprawia, że w razie niepowodzenia można łatwo wrócić na etat – ocenia Monika Fedorczuk, ekspert Konfederacji Lewiatan.

Wśród przedsiębiorstw funkcjonujących w naszym kraju aż ponad 96 proc. to mikroprzedsiębiorstwa.

Wraz ze wzrostem liczby mikrofirm przybywa im też zatrudnionych. Według GUS w 2017 r. w pracowało w nich prawie 4,1 mln osób – o 3,4 proc. więcej niż w roku poprzednim i o prawie 19 proc. więcej niż cztery lata wcześniej. W drobnych firmach zajęcie znalazło ok. 40 proc. osób pracujących w całym sektorze przedsiębiorstw. Ma to więc istotny wpływ na cały rynek pracy.

Największa liczba mikro przedsiębiorstw działa w usługach (54,2 proc.). Na drugim miejscu jest handel (23,1 proc.), a na trzecim budownictwo (13,2 proc.). Do tych branż należy 90,5 proc. ogółu mikroprzedsiębiorstw.

– Napotykają one na różne bariery. Kłopoty mają m.in. właściciele tych firm, którzy planują zatrudnienie pracownika na standardowych umowach o pracę. Czasem nie znają w pełni warunków, jakie muszą spełnić, aby zrealizować zamierzenia. Aby uniknąć problemów z tym związanych, wolą zatrudniać na umowę-zlecenie czy o dzieło. Dlatego przydałaby się pomoc administracyjna w takich przypadkach – ocenia Małgorzata Starczewska-Krzysztoszek z Uniwersytetu Warszawskiego.

Dodaje, że rozwój takich firm ograniczają też skomplikowane przepisy związane z działalnością gospodarczą.

– A do tego mamy na rynku ogromną konkurencję. To sprawia, że trudno się na nim utrzymać – podkreśla Starczewska-Krzysztoszek.