Salvini przemawiał w Senacie po premierze Giuseppe Conte, który ogłosił, że w związku z rozpadem koalicji zaraz po debacie złoży dymisję na ręce prezydenta Sergio Mattarelli.

"Dziękuję i nareszcie. Zrobiłbym znów to samo, co zrobiłem" - oświadczył Salvini, a następnie dodał: "Nie boję się osądu Włochów".

"Ten, kto boi się osądu narodu włoskiego, nie jest człowiekiem wolnym" - mówił lider Ligi.

Wśród okrzyków i awantury między senatorami Matteo Salvini stwierdził: "Wolność nie polega na tym, że ma się odpowiedniego pana i władcę, ale na tym, że nie ma się żadnego".

"Nie chcę, aby Włochy były czyimś niewolnikiem, nie chcę łańcuchów. Jesteśmy najpiękniejszym krajem i potencjalnie najbogatszym na świecie, a ja mam dosyć tego, że każda decyzja musi zależeć od podpisu jakiegoś europejskiego urzędnika" - mówił przywódca prawicowej Ligi.

Pytał: "Jesteśmy wolni czy nie?".

Powtórzył apel o nowe wybory parlamentarne w październiku i przypomniał, że w tym miesiącu odbędą się wybory także w innych krajach, między innymi w Polsce.

>>> Czytaj też: Upadek włoskiego rządu. Premier Giuseppe Conte ogłasza dymisję