Kraj walczy z epidemią od miesiąca.

Wykrycie kolejnego ogniska ASF pociągnęło za sobą, zgodnie z przepisami, decyzję o wybiciu trzody w promieniu kilometra od tego miejsca - wyjaśniła dziennikarzom szefowa biura weterynaryjnego we władzach Quezon City Ana Maria Cabel. Dodała, że na tym obszarze należy wybić jeszcze kolejne 5 tys. sztuk trzody chlewnej.

W tym tygodniu władze wykryły kolejne ogniska choroby, m.in. w prowincji Pangasinan, która podobnie jak Manila leży na wyspie Luzon.

W sumie na Filipinach z powodu choroby zostało wybitych lub padło już 20 tys. zwierząt.

Minister rolnictwa William Dar o doprowadzenie do rozprzestrzeniania się choroby oskarżył hodowców, którzy handlują zakażoną trzodą mimo ostrzeżeń ze strony władz. W tym tygodniu resort zapowiadał kroki prawne wobec hodowców, którzy zignorują ścisłe zasady kwarantanny. By zapobiec rozprzestrzenianiu się ASF, w środkowej i południowej części kraju zabroniono sprowadzania wieprzowiny i produktów pochodnych z terenów objętych epidemią, czyli z północy kraju, w tym Manili.

Filipiny są dziesiątym na świecie największym konsumentem wieprzowiny i siódmym importerem tego mięsa. W lipcu, na dwa miesiące przed wybuchem epidemii, w kraju hodowano 12,7 mln świń.

ASF nie jest groźny dla ludzi, ale dla nierogacizny jest chorobą śmiertelną i nie ma przeciw niemu skutecznej szczepionki.

Latem 2018 roku wirus po raz pierwszy zaatakował w Chinach, gdzie przyczynił się do spadku pogłowia trzody chlewnej o jedną trzecią, windując ceny wieprzowiny i zmuszając władze do uruchomienia rezerw strategicznych tego mięsa. Później chorobę wykryto m.in. również w Wietnamie, Mongolii, Laosie, Kambodży, Birmie i Korei Południowej. (PAP)

ulb/ ap/