Szijjarto oznajmił, że jeśli chodzi o działania Turcji w Syrii, to rząd węgierski powinien brać pod uwagę tylko jedno - węgierski interes narodowy. Ten zaś dyktuje unikanie sytuacji, w której kilkaset tysięcy nielegalnych imigrantów trzeba byłoby siłą zatrzymać na południowej granicy Węgier.

„Gdyby zadać nam, Węgrom, pytanie, co wolimy: żeby Turcja przesiedliła imigrantów do Syrii, czy żeby otworzyła granice w kierunku Europy, to nasza odpowiedź będzie jednoznaczna: niech Turcja przesiedli imigrantów z powrotem do Syrii i niech nie otwiera bram do Europy przed 4 milionami imigrantów” – oznajmił Szijjarto.

Jak dodał, jeśli ci imigranci ruszą w drogę, to trzeba będzie ich zatrzymać na południowej granicy Węgier, a tego - zaznaczył - lepiej uniknąć.

Dodał, że nie ma wśród podstawowych praw człowieka prawa do migracji, jest natomiast prawo do życia w pokoju i bezpieczeństwie we własnej ojczyźnie. Trzeba stworzyć po temu warunki - powiedział.

Szef dyplomacji zadeklarował, że Węgry będą chętnie współpracować z Turcją także, jeśli kraj ten stworzy w Syrii strefę bezpieczeństwa – wtedy można by do powstałych tam osad przesiedlić rodziny, które musiały kiedyś opuścić Syrię. „To jest nasza polityka: pomocy należy udzielać tam, gdzie jest problem, zamiast sprowadzać problem tam, gdzie go nie ma” – oznajmił.

Węgierski minister powiedział też, że uważa za sprawę dwustronną fakt, że Stany Zjednoczone wprowadziły sankcje przeciwko trzem tureckim ministrom w reakcji na zbrojną ofensywę Ankary w północno-wschodniej Syrii .

„Oczywiście zawsze nas niepokoi, jeśli kraj dysponujący największą armią w NATO znajduje się w konfrontacji z państwem o drugiej co do wielkości armii” – powiedział Szijjarto, dodając, że Węgrom jako krajowi członkowskiemu Sojuszu zależy na tym, by NATO było silne i zjednoczone, a także by występowało w nim jak najmniej napięć.

Dlatego w interesie Węgier leży to, by Amerykanie i Turcy zdołali rozwiązać ten problem, „ale jest to sprawa amerykańsko-turecka, z którą Węgrzy nie mają nic wspólnego” – oznajmił.

Orban spotkał się w poniedziałek w Baku z prezydentem Turcji Recepem Tayyipem Erdoganem, z którym rozmawiał o rozwijaniu stosunków dwustronnych. Erdogan podziękował premierowi Węgier za wspieranie Turcji na scenie międzynarodowej - powiedział rzecznik Orbana, Bertalan Havasi.

Turcja od środy prowadzi inwazję wojskową w północno-wschodniej Syrii. Atak jest wymierzony w siły kurdyjskich Ludowych Jednostek Samoobrony (YPG), które Ankara uważa za terrorystów; są one jednak wspierane przez Zachód i stanowią trzon Syryjskich Sił Demokratycznych (SDF), które odegrały decydującą rolę w pokonaniu Państwa Islamskiego w Syrii. SDF kontrolują obecnie większość północnych terenów tego kraju.

>>> Czytaj też: "NYT": Trump sprawia, że Syria i Bliski Wschód są coraz bardziej niebezpieczne