Siły powietrzne Pakistanu zaatakowały w środę cele w kontrolowanej przez Indie części Kaszmiru i zestrzeliły dwa indyjskie samoloty bojowe w swojej przestrzeni powietrznej.

Mogherini podkreśliła w oświadczeniu, że wzrost napięcia i eskalacja konfliktu militarnego pomiędzy Pakistanem i Indiami, która ma miejsce w ostatnich dniach, może doprowadzić do poważnych i niebezpiecznych konsekwencji dla tych krajów i całego regionu.

"Oczekujemy, że oba kraje będą teraz zachowywać daleko idącą powściągliwość i unikać dalszej eskalacji. W tym celu ważne jest wznowienie kontaktów dyplomatycznych na szczeblu politycznym i wdrożenie pilnych środków przez obie strony" - zaznaczyła szefowa unijnej dyplomacji.

Jak podkreśliła, terroryzm nigdy nie może być usprawiedliwiony. Przypomniała, że kilka dni temu rozmawiała telefonicznie z ministrem spraw zagranicznych Pakistanu Shahem Mehmoodem Qureshim, aby wskazać na konieczność dalszej walki z terroryzmem.

Mogherini zapowiedziała, że UE postanie w kontakcie z oboma krajami i będzie uważnie monitorować sytuację.

We wtorek indyjskie lotnictwo zaatakowało w północno-zachodnim Pakistanie obóz szkoleniowy islamistycznego ugrupowania Jaish-e-Mohammed (JeM - Armia Mahometa), które przyznało się do dokonania 14 lutego samobójczego zamachu bombowego, w którym zginęło 40 członków indyjskich paramilitarnych sił policyjnych w spornym Kaszmirze.

Napięcia na linii Islamabad-Delhi narastały właśnie od czasu tego incydentu z 14 lutego, ale ryzyko konfliktu między dwoma mocarstwami nuklearnymi dramatycznie wzrosło po wtorkowym ataku indyjskiego lotnictwa - zauważa Reuters. Szef MSZ Indii Vijay Gokhale oświadczył, że we wtorkowym nalocie zginęło "bardzo wielu" islamistów. Według indyjskich źródeł rządowych, na które powoływał się Reuters, w nalotach zginęło około 300 islamistów. Strona pakistańska informowała natomiast, że indyjskie samoloty zrzuciły bomby w pobliżu miasta Balakot w prowincji Chajber Pasztunchwa, ale nie było żadnych ofiar.

Z Brukseli Krzysztof Strzępka (PAP)