Trudeau napisał na Twitterze, o „dobrych wieściach dla kanadyjskich farmerów” i podziękował ambasadorowi Kanady w Chinach Dominikowi Bartonowi oraz „kanadyjskiemu przemysłowi mięsnemu” za ich pracę „nad ponownym otwarciem tego tak istotnego rynku dla naszych producentów mięsa i ich rodzin”.

Przewodniczący Canadian Meat Council Chris White napisał w komunikacie, że „to wspaniała wiadomość, szczególnie w przededniu misji handlowej do Chin, którą Rada organizuje, by spotkać się z przedstawicielami chińskiej administracji we wszystkich kluczowych portach, gdzie dopływają transporty naszego mięsa i zapewnić sprawne operacje”.

Mimo tych dobrych wiadomości dla farmerów, komentatorzy byli w czwartek ostrożni w swoich ocenach. Były ambasador Kanady w Chinach Guy Saint-Jacques podkreślał w rozmowie z publiczną telewizją CBC, że nie jest to jeszcze „odwilż” i wskazywał, że epidemia świńskiej grypy w Chinach była ważnym przyczynkiem do podjęcia korzystnej dla Kanady decyzji przez Pekin.

Kłopoty z eksportem kanadyjskiej żywności do Chin zaczęły się wiosną tego roku, jako kolejna odsłona wojny handlowej wypowiedzianej przez Chiny po aresztowaniu w grudniu ub.r. na wniosek USA wiceprezes Huawei Meng Wanzhou. Dyplomaci ostrzegali, że Chiny wybierają cele wśród kanadyjskich firm.

Komentatorzy wskazywali, że postępowanie ekstradycyjne Meng trwa w Kanadzie, a kraj stał się zakładnikiem rozgrywki między USA a Chinami. Po aresztowaniu Meng chińskie władze zagroziły Kanadzie „poważnymi konsekwencjami”, wkrótce potem aresztowano dwóch Kanadyjczyków podejrzanych o „działalność zagrażającą bezpieczeństwu narodowemu”.

Chińskie sankcje dosięgały po kolei producentów rzepaku, soi, wieprzowiny i wołowiny, czyli tych towarów, dla których Chiny są ważnym rynkiem eksportowym. Chiny były drugim co do wielkości rynkiem eksportu kanadyjskiej wieprzowiny i piątym dla wołowiny. Ok. 40 proc. kanadyjskiego eksportu rzepaku trafiało do Chin. Ten wstrzymany w marcu br. eksport miał wartość ok. 2,7 mld CAD. Chiny utrzymywały, że znaleziono „zakażenia”, choć kanadyjska inspekcja nie wykryła żadnych zanieczyszczeń.

Pozew przeciwko Chinom w tej sprawie Kanada wniosła do Światowej Organizacji Handlu. W maju zaczęły się blokady m.in. eksportu soi(1,7 mld CAD) i wieprzowiny (514 mln CAD). Chiny twierdziły, że w partii mięsa wieprzowego z Kanady znaleziono niedozwolone substancje. Kanadyjska inspekcja sanitarna - Canadian Food Inspection Agency (CFIA) – potwierdziła tylko istnienie sfałszowanego certyfikatu eksportowego. Sprawą zajmuje się policja, ponieważ, jak wskazywały kanadyjskie media, istnieje podejrzenie, że ktoś podszywał się pod kanadyjskiego eksportera.

W styczniu br. Kanada odwołała swojego ambasadora w Pekinie, w czerwcu br. chiński ambasador w Ottawie został przeniesiony na inną placówkę. Dopiero we wrześniu br. Kanada i Chiny mianowały swoich ambasadorów.

Dla Kanady w tle bieżących wydarzeń istotne są też negocjacje „pierwszej fazy” porozumienia handlowego, które ma zakończyć trwającą od prawie 16 miesięcy wojnę handlową między Chinami i USA. Według zapowiedzi Chiny i USA mogą podpisać pierwszą część umowy w listopadzie. Jak podawał we wtorek Bloomberg, ceną Chin za podpisanie tymczasowej umowy jest zniesienie ceł. Bloomberg wskazywał też, że częścią porozumienia USA – Chiny może być zobowiązanie Chin do położenia kresu przemytowi fentanylu, który trafia z Chin na rynek amerykański. Podobne problemy z napływem narkotyków z Chin ma Kanada, a kanadyjscy eksperci od dawna wskazywali, że bez udziału skorumpowanych chińskich urzędników ten przemyt nie byłby możliwy. Amerykańsko-chińskie spotkanie w sprawie fentanylu ma odbyć się w czwartek.

Z Toronto Anna Lach(PAP)