Erdogan o finalizacji zakupu rosyjskich zestawów rakietowych obrony powietrznej dalekiego zasięgu S-400 poinformował na posiedzeniu władz jego partii AKP. Dodał, że "rozliczy" każdego, kto wycofa program wprowadzania na uzbrojenie Turcji myśliwców F-35.

Kilka dni temu Pentagon poinformował turecki rząd, że 31 lipca anuluje umowę o sprzedaży Turcji myśliwców F-35, jeśli wcześniej Ankara dokona zakupu systemu S-400. Amerykanie postanowili też wstrzymać szkolenia tureckich pilotów.

Zakup przez Ankarę systemu S-400 od początku wzbudza sprzeciw USA. Amerykańscy eksperci uważają, że radary zainstalowane w rosyjskiej broni nauczą się dostrzegać i śledzić myśliwce F-35, przez co ich niewykrywalność stanęłaby pod dużym znakiem zapytania.

W połowie maja władze Turcji poinformowały, że rozważają przesunięcie przewidzianego na lipiec przyjęcia dostawy od Rosji systemu S-400. Turecki prezydent oświadczył jednak później, że nie wycofa się z zakupu rosyjskiej broni mimo ostrzeżeń Amerykanów.

W piątek szef rosyjskiej korporacji państwowej Rostiech (Rostec) Siergiej Czemiezow poinformował, że Rosja zacznie dostarczać systemy S-400 do Turcji w ciągu dwóch miesięcy. Czemiezow podkreślił, że Rosjanie zakończyli już szkolenie tureckich żołnierzy w zakresie obsługiwania rosyjskiej broni.

Wiadomość tę we wtorek potwierdził doradca Kremla ds. polityki zagranicznej Jurij Uszakow, który poinformował, że Rosja planuje w lipcu rozpocząć dostawy systemu S-400 do Turcji.

S-400 to najbardziej zaawansowany technologicznie rosyjski przeciwlotniczy system rakietowy i przez Rosjan zaliczany jest do czwartej generacji. Według rosyjskich informacji jest on zdolny do zwalczania wszystkich rodzajów ataku powietrznego z wyjątkiem międzykontynentalnych pocisków balistycznych. Jednocześnie może zwalczać do 10 celów i naprowadzać do 20 rakiet.

>>> Czytaj też: Spotkanie Dudy z Trumpem: Porozumienie z USA ma polityczną siłę 500 plus [OPINIA]