Z inicjatywą odwołania mniejszościowego obecnie rządu kierowanej przez Kurza chadeckiej Austriackiej Partii Ludowej (OeVP) wystąpiło niewielkie lewicowe ugrupowanie JETZT (TERAZ). Ma ono w 183-osobowej Radzie Narodowej tylko siedmiu przedstawicieli, ale wcześniej we wtorek zamiar głosowania za wnioskiem zadeklarowały opozycyjna Socjaldemokratyczna Partia Austrii (SPOe) i tworząca do niedawna koalicję rządową z OeVP prawicowo-populistyczna Wolnościowa Partia Austrii (FPOe). Oba te ugrupowania mają łącznie 103 mandaty poselskie.

Ugrupowanie JETZT zażądało rezygnacji rządu w reakcji na polityczny kryzys, wywołany aferą wokół osoby byłego już lidera FPOe i byłego wicekanclerza Hansa-Christiana Strachego. 17 maja media ujawniły zarejestrowane w 2017 roku na hiszpańskiej wyspie Ibiza w Hiszpanii nagranie wideo, na którym Strache obiecuje rzekomej bratanicy rosyjskiego oligarchy, że jeśli odkupi austriacki dziennik i kampanią na jego łamach zapewni FPOe pierwsze miejsce w wyborach, uzyska możliwość dalszych inwestycji kapitałowych w Austrii.

W efekcie prezentacji nagrania Strache zrezygnował ze swych stanowisk w partii i w rządzie, deklarując jednocześnie, iż nie ma sobie nic do zarzucenia. Jednak zdaniem Kurza, w zasięgu afery znalazł się także minister spraw wewnętrznych Herbert Kickl, który w 2017 roku odpowiadał w FPOe za partyjne finanse. 22 maja na wniosek kanclerza prezydent Alexander Van der Bellen odwołał szefa MSW, a wtedy zgodnie z wcześniejszą zapowiedzią FPOe odeszli z rządu pozostali jej członkowie. Na ich miejsce mianowano urzędników bezpartyjnych, co miało zapewnić dalsze funkcjonowanie mniejszościowego teraz rządu Kurza aż do planowanych na początek września przedterminowych wyborów.

Otwierając nadzwyczajne posiedzenie Rady Narodowej, jej chadecki przewodniczący Wolfgang Sobotka zaapelował do deputowanych, by we wszystkich swych decyzjach kierowali się myślą "o naszej Republice Austrii".

Reklama

Występując w imieniu SPOe o odwołanie rządu przewodnicząca partii i zarazem szefowa jej klubu parlamentarnego Pamela Rendi-Wagner zarzuciła Kurzowi, że tworzenie rządu mniejszościowego to ze strony kanclerza przejaw "nieokiełzanej, bezwstydnej żądzy władzy". Jak zaznaczyła, "w naszym kraju władza pochodzi jednak od narodu".

>>> Czytaj też: Populiści nie tak radykalni, ale wciąż wpływowi