Minister mówił o tym podczas prezentacji, zorganizowanej przez Klub Wałdajski, gromadzący politologów i specjalistów zajmujących się Rosją. Odnosząc się do "ludzi, którzy odpowiadają na Zachodzie za politykę zagraniczną i nie rozumieją konieczności dialogu, opartego na wzajemnym szacunku", Ławrow wyraził pogląd, że Rosja powinna "po prostu przestać się z nimi komunikować na jakiś czas".

"Tym bardziej, że szefowa Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen oświadcza, że nie udaje się partnerstwo geopolityczne z obecnymi władzami rosyjskimi. Tak więc, jeśli tego chcą, to niech tak będzie" - dodał.

Ocenił, że na poniedziałkowym spotkaniu ministrów spraw zagranicznych UE zabrzmiały "moralistyczne sentencje" na temat postawy Rosji w sprawie próby otrucia opozycjonisty Aleksieja Nawalnego. Zdaniem Ławrowa przedstawiciele UE mówili, że Rosja "nie zdołała wykorzystać szansy, by wyjaśnić, co się stało z Nawalnym".

Reklama

Moskwa - według Ławrowa - chce zorientować się, czy można prowadzić "choć jakikolwiek biznes" z Unią Europejską.

Ocenił także, że nadszedł czas, by Rosja przestała orientować się na swoich partnerów europejskich, "mierzyć siebie tą samą miarą" i oglądać się na ich oceny.

Wcześniej we wtorek Ławrow rozmawiał telefonicznie z szefem unijnej dyplomacji Josepem Borrellem. MSZ Rosji poinformowało po rozmowie, że strona rosyjska podkreśliła, "że wzmacnianie w UE nastrojów antyrosyjskich, tworzenie pod zmyślonym pretekstem nowych problemów w relacjach z Rosją, nie jest zgodne z celem stabilizacji sytuacji w Europie".

Ministrowie spraw zagranicznych państw UE w poniedziałek w Luksemburgu podjęli polityczną decyzji o potrzebie nałożenia sankcji na Rosję za próbę otrucia Nawalnego. Propozycja trafi teraz na posiedzenia grup roboczych w Brukseli. Ministrowie nie uzgodnili jednak żadnych nazwisk ani nazw organizacji, które miałyby być objęte sankcjami.

6 października Organizacja ds. Zakazu Broni Chemicznej (OPCW) potwierdziła, że wobec Nawalnego użyto substancji należącej do grupy Nowiczoków, tj. bojowych środków trujących zaprojektowanych przez naukowców z ZSRR do celów wojskowych. Rosja odrzuca oskarżenia o próbę otrucia opozycjonisty i uważa, że brak dowodów, które by o tym świadczyły. Utrzymuje także, że tego rodzaju toksyczne substancje powstają w krajach zachodnich.

Z Moskwy Anna Wróbel (PAP)