Spór handlowy był główną przyczyną pogarszania się relacji między Chinami i Ameryką, ale teraz te napięcia dotyczą również sił zbrojnych - wyjaśnia AP.

W ubiegłym tygodniu Pekin odwołał wizytę dowódcy chińskiej marynarki wojennej w Pentagonie, wcześniej Chiny odmówiły przyjęcia w porcie w Hongkongu okrętu wojennego USA i zdecydowanie oprotestowały plan sprzedaży amerykańskiego sprzętu wojskowego Tajwanowi.

W piątek szef chińskiej dyplomacji Wang Yi powiedział, że relacje Pekinu z Waszyngtonem mogą "rozbić się jak szkło", i podkreślił w swym wystąpieniu podczas sesji Zgromadzenia Ogólnego ONZ, że Chiny nie pozwolą, by terroryzowała je administracja prezydenta Donalda Trumpa.

Dodatkowym źródłem napięć we wzajemnych relacjach jest od kilku lat sprawa militaryzowania przez Chiny spornego Morza Południowochińskiego, do którego prawa rości sobie kilka państw regionu.

Chińczycy budują tam sztuczne wyspy i instalacje wojskowe, które zdaniem Waszyngtonu mogą posłużyć do ograniczenia swobody żeglugi na tym akwenie, kluczowym dla handlu międzynarodowego.

W maju Pentagon cofnął z tego powodu zaproszenie dla chińskiej marynarki wojennej na wielonarodowe ćwiczenia RIMPAC na Pacyfiku. Rozgniewało to Pekin, który uważa Morze Południowochińskie za swoje własne terytorium.

Mattis odwiedził jednak Chiny pod koniec czerwca i spotkał się z chińskim prezydentem Xi Jinpingiem.

>>> Czytaj też: Trump: W listopadzie chcę podpisać nowe porozumienie NAFTA