Według saudyjskiej agencji informacyjnej SPA książę Muhammad wyraził taką opinię w rozmowie telefonicznej z prezydentem Korei Płd. Mun Dze Inem. Południowokoreański przywódca miał z kolei - według SPA - wezwać społeczność międzynarodową, by wobec takich ataków "zajęła zdecydowane stanowisko i podjęła stanowcze działania".

Sobotnie ataki na dwie instalacje saudyjskiego koncernu Aramco spowodowały wstrzymanie produkcji 5,7 mln baryłek ropy dziennie, czyli ok. 50 proc. całkowitej produkcji Aramco (5 proc. globalnej podaży). Władze w Rijadzie zapowiedziały, że krajowa produkcja ropy zostanie przywrócona do poprzedniego poziomu do końca września.

Po atakach ministerstwo przemysłu, handlu i energii Korei Płd. - która jest piątym największym importerem saudyjskiej ropy - poinformowało, że rozważy uruchomienie strategicznych rezerw ropy naftowej. Jak podało biuro prezydenta Muna, w rozmowie z saudyjskim następcą tronu opowiedział się on za globalną walką z terroryzmem i zaoferował pomoc w odbudowie zniszczonej infrastruktury. Książę z kolei "poprosił o pomoc we wdrożeniu systemu obrony przeciwlotniczej, by zapobiec przyszłym atakom" - czytamy w oświadczeniu biura południowokoreańskiego prezydenta.

Książę Muhammad przebywa obecnie w saudyjskim mieście Dżudda, gdzie w środę ma spotkać się z amerykańskim sekretarzem stanu Mikiem Pompeo. Zdaniem Waszyngtonu i Rijadu za sobotnimi atakami na instalacje naftowe w Bukajk i Churajs na wschodzie Arabii Saudyjskiej stoi Iran. Zaprzeczają temu władze w Teheranie.

Pompeo z księciem Muhammadem mają rozmawiać o sobotnich atakach oraz o koordynowaniu wysiłków mających stanowić na nie odpowiedź. Oficjalnie do ich przeprowadzenia przyznali się sprzymierzeni z Iranem jemeńscy rebelianci Huti, co zdaniem Teheranu miało być "ostrzeżeniem" dla Saudyjczyków, którzy dowodzą koalicją walczącą w Jemenie z Huti od 2015 roku.

Arabia Saudyjska w sprawie sobotnich ataków wszczęła śledztwo i zaprosiła do udziału w nim ekspertów międzynarodowych, m.in. przedstawicieli ONZ.

Według telewizji NBC News, w odpowiedzi na ataki administracja USA rozważa m.in. cyberatak czy ataki militarne na irańskie instalacje naftowe i obiekty irańskich Strażników Rewolucji. Mimo przedstawionych przez wojskowych ekspertów opcji prezydent Donald Trump miał - zdaniem NBC News - poprosić jednak o opracowanie dalszych możliwości, "poszukując skoncentrowanej odpowiedzi, która nie wciągnęłaby USA w większy konflikt zbrojny z Iranem".

>>> Czytaj też: Czy gospodarki Europy Wschodniej wciąż są „niemieckimi koloniami”? Wkrótce poznamy odpowiedź [OPINIA]