Zarządzający NASA Jim Bridenstine podczas spotkania ws. planów eksploracyjnych mówił o misji EM-1, w której udział ma wziąć bezzałogowy pojazd kosmiczny Orion. Misja polega na m.in. wejściu na orbitę Księżyca. Jak pisze redakcja Quartz, podczas tego lotu miała być wykorzystana rakieta Space Launch System (SLS) produkowana przez Boeinga. Jak dotąd NASA wydała już 14 miliardów dolarów na budowę SLS, a teraz Bridenstine stwierdził, że Agencja rozważa użycie innej, zaprojektowanej prywatnie rakiety.

To pierwszy raz, gdy NASA przyznała, że może osiągnąć swoje cele eksploracyjne bez SLS, która miała być największą rakietą kiedykolwiek zbudowaną. Bridenstine stwierdził, że Agencja musi dotrzymywać swoich zobowiązań: „Myślę, że powinniśmy wystartować na orbitę Księżyca w czerwcu 2020 r.” By to osiągnąć, NASA potrzebuje rakiety dla Oriona, a Boeing nie dość, że przekroczył budżet SLS o 4 miliardy dolarów, to budowa opóźniła się już o 2,5 roku. Donald Trump wstrzymał dodatkowe finansowanie na poprawki dla Space Launch System do momentu, gdy powstanie pierwsza wersja rakiety.

Słowa Bridenstine’a traktowane są jako upomnienie Boeinga, by przyspieszył z budową. Jeśli to się nie uda, NASA może wybrać ciężką rakietę nośną od SpaceX Elona Muska bądź nową rakietę opracowaną przez kosmiczną firmę Blue Origin Jeffa Bezosa we współpracy z przedsiębiorstwem Boeing-Lockheed Martin – United Launch Alliance.

Ostatnie zdanie na temat rakiety dla Oriona będzie miał Kongres, który w dużej mierze zignorował zaproponowane przez Trumpa budżety NASA. Według Bridenstine’a decyzja o zbadaniu ewentualnych opcji komercyjnych pojawiła się po tym, jak poinformowano go w zeszłym tygodniu, że SLS nie będzie gotowy na czas proponowanej misji w przyszłym roku. Amerykańska agencja kosmiczna pracuje nad projektem od 2008 r., a prawdopodobnie koszt rakiety będzie dwukrotnie wyższy od pierwotnych szacunków.

>>> Czytaj też: Boeing zawiesza loty wszystkich samolotów 737 Max