Naczelny Sąd Administracyjny odmówił wczoraj podjęcia uchwały w sprawie sposobu dokumentowania praw do gruntów, które należały do państwa przed 1990 r.

Na wniosek prezesa Prokuratorii Generalnej miał rozstrzygnąć, czy spółki powstałe po dawnych przedsiębiorstwach państwowych, które chcą dowieść, że powierzono im w zarząd nieruchomość (na której urzędują od kilkudziesięciu lat), muszą przedłożyć decyzję terenowego organu administracji państwowej albo umowę o przekazaniu lub nabyciu nieruchomości, czy też mogą bazować na innych dokumentach. Od tego miało zależeć ostateczne ustalenie, kto ma prawo do spornych terenów.

Orzecznictwo korzystne dla gmin

NSA w uchwale siedmiu sędziów z 27 lutego 2017 r. (sygn. akt I OPS 2/16) stwierdził, że pozostawanie nieruchomości we władaniu przedsiębiorstwa PKP bez udokumentowanego prawa do gruntu (w sposób określony w art. 38 ust. 2 ustawy o gospodarce gruntami i wywłaszczaniu nieruchomości, Dz.U. nr 22, poz. 99 ze zm.) oznacza, że nieruchomość ta należała w dniu 27 maja 1990 r. do rad narodowych i terenowych organów administracji państwowej.

Analogiczne stanowisko sąd zajął w uchwale siedmiu sędziów z 26 lutego 2018 r. (sygn. akt I OPS 5/17).

Problem polega jednak na tym, że w dużej części spraw komunalizacyjnych nie zachowały się wymagane przez ten przepis dokumenty.

We wniosku Prokuratoria Generalna wskazywała, że stosowanie poglądu wyrażonego w uchwale z 2017 r. (potwierdzonego w orzeczeniu z 2018 r.) prowadzić może do odejścia od utrwalonej zasady równej mocy środków dowodowych.

Orzecznictwo Naczelnego Sądu Administracyjnego do tego czasu opierało się bowiem na wszechstronnym badaniu dowodów.

We wniosku wskazano jednocześnie na poważne konsekwencje, jakie płyną z literalnego stosowania stanowiska NSA.

Podkreślono, że może to prowadzić do zmiany istniejących stosunków społecznych, utrwalonych w decyzjach wojewodów, wydanych na podstawie przepisów wprowadzających ustawę o samorządzie terytorialnym i ustawę o pracownikach samorządowych.

W równym stopniu taka interpretacja może zachęcać także do występowania z żądaniami odszkodowawczymi wobec Skarbu Państwa za skutki tych decyzji administracyjnych, których prawidłowość zostanie zakwestionowana w oparciu na stanowisku uznającym tylko jedną grupę dowodów.

Wskazano także, iż skutek w postaci komunalizacji nieruchomości, wobec których nie stwierdzono zarządu wykonywanego przez państwową jednostkę organizacyjną na dzień 27 maja 1990 r. na podstawie konkretnych dokumentów, prowadzić będzie niejednokrotnie do akceptacji stanu sprzecznego ze statusem faktycznym i prawnym tych nieruchomości. One nigdy nie należały bowiem do rad narodowych lub terenowych organów administracji stopnia podstawowego, choćby ze względu na ich charakter, szczególne przeznaczenie i sposób wykorzystania.

Dlatego też w ocenie PG w celu zapewnienia stabilności stosowania prawa przez organy administracji oraz sądy administracyjne konieczne jest usunięcie rozbieżności w orzecznictwie sądów administracyjnych.

Brak rozbieżności

NSA odmówił jednak podjęcia uchwały.

Zdaniem pełnego składu NSA nie wykazano bowiem, że w orzecznictwie sądów administracyjnych występują rozbieżności w tym obszarze.

– Uchwała pełnego składu NSA nie może służyć narzucaniu pozostałym składom orzekającym własnego rozumienia przepisów prawa, a jedynie ujednolicaniu występujących rozbieżności w praktyce orzeczniczej – mówił sędzia sprawozdawca Marian Wolanin.

Natomiast w ocenie sądu Prokuratoria Generalna nie wykazała, że jakiekolwiek istnieją. W uzasadnieniu wniosku przedstawiła jedynie konsekwencje społeczne i prawne orzeczenia z 2017 r.

– Skutkiem prawym tej uchwały jest względne związanie treścią jej sentencji wszystkich sądów administracyjnych. Do tej pory nie zostało wydane żadne rozstrzygnięcie, w którym przyjęta zostałaby odmienna wykładnia prawa – wyjaśnił sędzia sprawozdawca.

Zdaniem NSA uchwała z 2018 r. potwierdziła z kolei, że w aktualnym orzecznictwie sądów administracyjnych nie istnieje już rozbieżność w kwestii stosowania przepisów prawa wskazanych przez PG.

>>> Czytaj też: Gowin: Uczciwie mówimy, że budżetu nie stać na więcej [WYWIAD]

Status quo w kwestii dowodowej

opinia

Niepodjęcie uchwały oznacza, że nadal do wykazania zarządu nieruchomością konieczne będzie przedstawienie dokumentów wynikających z ustawy o gospodarce gruntami i wywłaszczaniu nieruchomości z 1985 r. Gdy ich zabraknie, nie będzie można posługiwać się pomocniczo wszystkimi dowodami dopuszczalnymi w procedurze administracyjnej.

>>> Czytaj też: Operacja OFE czeka na zielone światło. Reprywatyzacja nastąpi przed wyborami?