- Motocykle? Nie mam żadnej przeszłości w tej branży. Więcej: przez lata uważałem je za natarczywych, głośnych intruzów – czy to w mieście czy gdzieś na drogach w leśnych odstępach, zakłócających ciszę i psujących powietrze – przyznaje Stefan Ytterborn, założyciel szwedzkiego Cake, producenta lekkich (ledwie 70 kg!) motocykli off-roadowych (jego najnowsza wersja, dopuszczona do ruchu miejskiego właśnie trafia do pierwszych klientów).

Jego wybory i preferencje są tu kluczowe – to dzięki nim seria dwukołowców Kalk sygnowana marką Cake wyróżnia się nie tylko stylistyką i świetnymi właściwościami terenowymi. Pomysłowy, przedsiębiorczy Ytterborn, którego designerskie oraz marketingowe umiejętności rozsławiły go już dawno znacznie poza rodzimą Szwecję, postanowił bowiem poprzez Cake naprawić świat. Opowie o tym podczas październikowego Impact mobility rEVolution’19 w Katowicach, gdzie będzie jedną z gwiazd na głównej scenie.

Stefan Ytterborn

Stefan Ytterborn

źródło: Materiały Prasowe

Ciasto z adrenaliną

- Podczas jednej z wycieczek w góry i kolizji z rykiem motorbike’ów stwierdziłem, że przecież musi być jakiś sposób na dobry kompromis między pasją a naturą, życiem w jej rytmie. To wówczas narodził się pomysł na Cake i elektryczne motocykle. Nasze motocykle na baterie mają zasięg do 80 km i są nadzwyczaj łatwe i bezpieczne w prowadzeniu nawet dla początkujących, tu przypominają bardziej dobry rower niż zwalisty motocykl. Do tego specjalnie zaprojektowane panele słoneczne pozwalają je naładować w kilka godzin. Efekt? To jest jak surfing wśród drzew. Ultracichy, dynamiczny, z adrenaliną – zachwala szefa Cake’a, prezentującego zwykle swoje cacka na podstawce wykonanej z…deski surfingowej.

Już sama marka wskazywać ma, że jazda jej dwukołowcami to łatwizna niczym „piece of cake”. Rozwiązanie ambitnego Szweda, jego kompetencje jak i rozmach oraz surowy, charakterystyczny design Kalka już wzbudziły potężne zainteresowanie e-motocyklem na świecie. Klientów nie zraża przy tym cena najnowszej, trzeciej już wersji pojazdu. 14 tys. USD to stawka często wyraźnie wyższa niż w przypadku kilku innych, ambitnych producentów dwukołowców na prąd, takich jak Zero, Alta, Energica czy Brammo. Przy czym Ytterborn dopiero się rozpędza. Najlepsze dopiero ma nadjechać choć już teraz niektórzy nazywają go „Elonem Muskiem dwukołowców”.

- Żeby spiąć cały plan, jaki od 3 lat realizujemy, będziemy potrzebowali finansowania na poziomie 25 mln USD do 2022 r. z czego już mamy ponad 7 mln USD. Za 10 lat chcemy sprzedawać 70 tys. e-motocykli rocznie. Czy to się wydarzy? Nie wiem, ale taki jest plan. Jego integralną częścią jest też założenie, że nigdy nie odpuszczamy na jakości. Żadnych trików ani dróg na skróty, dajemy naszym klientom najlepszą technologię. W ten sposób wyrwiemy swój kawałek na rynku dwukołowców – precyzuje Stefan Ytterborn.

Lekcje u Ingvara Kamprada

Pionierski Kalk – ochrzczony tak od szwedzkiej nazwy wapienia, unikatu w tej części świata, występującego na Gotlandii i używanego m.in. do budowy torów motocrossowych – jest w swej budowie i konstrukcji unikatem. Ytterborn słynie bowiem z tego, że nie uznaje kompromisów w dziedzinie jakości, dlatego Kalk ma podzespoły, w tym zawieszenie, zaprojektowane i wykonane przez czołowych dostawców na świecie. Kalk nie ma być przecież kaprysem dla celebrytów, marketingowym meteorytem na oceanie luksusu. To praktyczny a zarazem piękny produkt dla mas, coś jak sofa z Ikei. Zresztą dzisiejszy twórca Cake’a to jeden z ojców sukcesu transformacji Ikei w na przełomie XX i XXI wieku.

- W Ikei odebrałem swoje lekcje. Trafiłem tam jako szanowany designer, który musiał dostosować się do nowych trendów po kryzysie finansowym, gdy klienci zamiast blichtru zaczęli szukać praktyczności i jakości za dobrą cenę. Ikea miała te atuty, jednak nie miała mandatu do chwalenia się swoim designem. Kulturowo była antydesignerska, choć przy tym odnosiła olbrzymi sukces. Nie zdziwiło mnie więc to, że gdy dostałem się tam tylnymi drzwiami, Ingvar Kamprad, założyciel firmy, znienawidził mnie. Designerski projekt w Ikei ruszył bo zanim Kamprad się zorientował, co się święci, udało się nadać mu bieg – tak designer opisuje swoje trudne początki w Ikei.

Tymczasem Ytterborn po kilku spięciach z ówczesnymi „starymi” liderami Ikei postanowił, że lepiej obu stronom zrobi poluźnienie relacji. To wówczas przeszedł na stronę konsultingu, przyczyniając się do – zazwyczaj bardzo udanych – debiutów rynkowych ponad 2 tys. produktów, także tych z logotypem Ikei.
- W tamtym okresie zrozumiałem, że w wielkich organizacjach to ich kultura jest podstawową barierą dla zmiany – przyznaje speaker Impact mobility rEVolution’19 w Katowicach.

Umysł, serce i momentum

Szwed, znany ze swej niespożytej siły i kreatywnej energii przekonuje, że jego receptą na sukces jest budowa niewielkich, kilkudziesięcioosobowych zespołów, skoncentrowanych na designerskich i wysokojakościowych produktach, wymykających się klasycznemu podziałowi na „luksusowe” i „przeciętne”.

- Na design patrzę nieco cynicznie, jak na sposób budowania uwagi między indywidualnościami i grupami. Tu mamy doświadczenia sięgające tysięcy lat, przecież wielkie religie najlepsze przykłady marek, działających od początku systemów społecznych. Design w tym kontekście to połączenie praktyczności, jakości i emocji. Zespojenie umysłu oraz serca – wykłada Stefan Ytterborn, który niejednokrotnie udowodnił, że w praktyce radzi sobie nie gorzej niż w teorii.

Przykłady? W 2004 r. – zafascynowany postępami swoich synów w narciarstwie – założył POC. Początkowo pod tym brandem produkował ultranowoczesne kaski, kierując się misją lepszej ochrony dla sportowców. Oczywiście w absolutnie topowej jakości, bez kompromisów. Efekty? POC w kilka lat stał się jedną z najmocniejszych marek w swojej kategorii na rynku, wkrótce rozszerzając portfolio produktowe o okulary, gogle, rękawice a nawet ubrania. To w tym sprzęcie jeździła m.in. Julia Mancuso, czterokrotna (w tym złota) medalistka olimpijska. Dziś POC sprzedaje w 45 krajach i ma się świetnie. Dość powiedzieć, że po początkowej inwestycji w wysokości 12 mln USD, kolejny inwestor (Black Diamond) przejął firmę za 45 mln USD w 2012 r. by w 3 lata później sprzedać ją Investcorp za 65 mln USD. Po tej ostatniej transakcji założyciel POC dojrzał do kolejnego, śmiałego projektu e-motocykli, bo - jak sam mówi - POC finalnie stał się ”za ciasny w środku, sztywny, zbyt korporacyjny„. A tak Szwed opisuje swój obecny stan ducha i plany:

- Cake wchodzi w najlepsze lata nieskrępowanego, ostrego wzrostu przy wciąż małym zespole. Kocham ten moment. Dlatego zamierzam go eksploatować do cna.

Kierunek - Katowice/Metropolia!

Dokąd pędzi mobilna rewolucja? Jak nadać jej tempo i kierunek akceptowalny przez biznes jak i społeczeństwa? To pytania, na które odpowiedzą liderzy świata na styku technologii, motoryzacji i logistyki spotykający się 9 i 10 października na Impact mobility rEVolution’19 w Katowicach. To łącznie dziesiątki wystąpień i warsztatów w ramach 6 ścieżek tematycznych, 200 speakerów i ponad 5000 uczestników. To do Katowic przyjadą wpływowi dla branży menedżerowie i politycy z Polski i z regionu CEE. Pojawią się przedstawiciele dziesiątek firm oraz instytucji związanych z sektorem mobility w tym: Volkswagen Group Polska, Volkswagen Financial Services, Volvo, Mercedes-Benz, Northvolt, Umicore, Ertico, Ampaire czy PKN Orlen, Grupa Azoty, Tauron i ABB, a także Urząd Dozoru Technicznego, Fundacja Promocji Pojazdów Elektrycznych czy Górnośląsko - Zagłębiowska Metropolia. Impact mobility rEVolution'19 to wszystko co ważne i nowe w m.in. zeroemisyjnych napędach, samochodach w sieci, nowych modelach biznesowych, rozwiązaniach dla smart city oraz rozwiązaniach, mających dodatni wpływ na środowisko. Przyjedź do i doświadcz najnowszych trendów, zmieniających krajobraz globalnej gospodarki! Jaki będzie następny ruch w rewolucji dotyczącej inteligentnej mobilności? Dowiesz się na Impact mobility rEVolution’19!