Strajk hiszpańskich taksówkarzy. Domagają się zakazu używania aplikacji na smartfony, która umożliwia pasażerom przejazd prywatnymi samochodami. Ostrzegają, że jeśli Ministerstwo Przemysłu nie spełni ich żądania, przedłużą strajk.

W Hiszpanii rozpoczął się już sezon turystyczny, jednak dzisiaj odwiedzający Madryt czy Barcelonę znaleźli puste postoje na dworcach, a nawet na lotniskach.

Taksówek nie ma również w mieście, bo ich kierowcy uczestniczą od rana w wiecach, a hasłem najczęściej wypisywanym na transparentach jest: „Wojna! Wojna! Wojna!”.

- Dopuszczenie prywatnych kierowców odbiera nam pracę. Mamy tego dosyć. Żądamy zakazu aplikacji - apeluje madrycki taksówkarz. Umożliwia ona pasażerom przejazd prywatnymi samochodami. Ich kierowcy wpłacają na konto właścicieli aplikacji 20 proc. utargu jednak nie płacą podatków. Protest potrwa do 7 rano.

Co to jest Uber?

Uber to aplikacja, która umożliwia pasażerowi znalezienie dostępnego w okolicy kierowcy, który dowiezie go na miejsce.

Stosowanie aplikacji jest proste. Należy zapisać się do tzw. „społeczności użytkowników” i – podobnie jak w przypadku zwykłej taksówki – wystarczy podać miejsce, w którym się znajdujemy. Zaraz potem pasażer otrzymuje informację o tym, kto ze społeczności dowiezie go na miejsce. Aplikacja kalkuluje cenę przejazdu – zwykle wyższą niż tradycyjną taksówką. W zamian za wyższą cenę Uber oferuje większy komfort jazdy, możliwość płatności bezpośrednio przez aplikację (po zakończeniu podróży opłata jest ściągana z karty kredytowej klienta) i lepszą jakość obsługi.

>>> Czytaj więcej o aplikacji i protestach taksówkarzy w całej Europie