Amazon, Google, Facebook, Microsoft – najwięksi technologiczni giganci wchodzą na rynek usług medycznych. Będą już wiedzieć nie tylko czego szukamy w sieci, ale też na co chorujemy. Czy to nie jest przerażające?

Nie. Zresztą nie unikniemy rewolucji cyfrowej w opiece zdrowotnej.

Amazon właśnie podpisał umowę z National Health Service (NHS), brytyjską publiczną służbą zdrowia. Alexa, wirtualna asystentka, ma korzystać z danych NHS i odpowiadać na pytania pacjentów dotyczące zdrowia. Wzbudziło to kontrowersje, bo tak wrażliwe informacje znajdą się w posiadaniu prywatnej firmy.

źródło: DGP

Dlaczego? Dzięki tej umowie państwo wpłynie na rozwój digital health, cyfrowych usług zdrowotnych. W systemie Amazonu wygląda to tak: ktoś mówi do telefonu, że ma migrenę i pyta, co ma zrobić. Alexa, głos sztucznej inteligencji, odpowiada, jakie ma opcje. Co ważne – odpowiedzi są udzielane na podstawie danych zgromadzonych i sprawdzonych przez ośrodki akademickie. To gwarancja bezpieczeństwa, bo te informacje są po prostu rzetelne.

Zastrzeżenia budzi to, że Amazon może tworzyć profil zdrowotny użytkownika. A potem np. wysyłać do niego reklamy – choćby leków na migrenę, jeżeli ktoś często będzie się skarżył na ból głowy.

Dlatego trzeba być o krok przed firmami i przed wprowadzeniem na rynek nowe cyfrowe usługi zdrowotne powinny być sprawdzane – tak jak leki – pod kątem bezpieczeństwa i efektywności. Niedawno amerykańska Agencja Żywności i Leków (FDA) po raz pierwszy dopuściła na rynek aplikację mobilną, którą wcześniej poddała takiej samej ocenie jak właśnie medykamenty. I teraz aplikacja jest przepisywana na receptę. To pierwsza cyfrowa terapia oficjalnie zatwierdzona przez FDA.

>>> CAŁY WYWIAD W WEEKENDOWYM WYDANIU DGP