Richard Branson to jeden z ostatnich szalonych biznesmenów świata: takim jak on wizjonerom zawdzięczamy budowę Kanału Panamskiego i Kolei Transandyjskiej. Szef Virgin Group – podobnie jak Ferdinand Marie de Lesseps i Ernest Malinowski – jest nieobliczalny, czasem chaotyczny, niekiedy wręcz szokujący, ale w tym wszystkim niesamowicie skuteczny. Pierwszy interes uruchomił w wieku 16 lat i od tego czasu ani razu nie poniósł porażki. W przyszłym roku na dobre zapisze się w annałach naszej cywilizacji: zabierze ludzkość w kosmos. Po umiarkowanej cenie.

Gdy Branson sześć lat temu ogłosił program budowy portu kosmicznego oraz statku pasażerskiego, mało kto wierzył w powodzenie tego przedsięwzięcia. Jeszcze mniej osób w jego biznesowe podstawy. Jednak w październiku „Spaceport America” został ukończony. Futurystyczny budynek, pierwsze na świecie prywatne lądowisko statków kosmicznych, a zarazem siedziba spółki Virgin Galactic, powstał na pustyni w Nowym Meksyku (władze tego stanu dorzuciły 209 mln dol. do tej inwestycji).

– Testy naszych pojazdów przebiegają bez najmniejszych problemów, więc jestem przekonany, że pierwszy turystyczny lot w przestrzeń kosmiczną odbędzie się najdalej za 12 miesięcy – powiedział 61-letni Brytyjczyk podczas otwarcia „Spaceport America”. Zrobił to w swoim niepowtarzalnym stylu. Zawieszony na linie na wysokości kilkunastu metrów nad ziemią opierał się bosymi stopami o szklaną ścianę budynku i pił szampana prosto z wielkiej butelki.

Lądowisko w Nowym Meksyku będzie bazą dla dwóch typów pojazdów: jednego White KnightTwo i pięciu SpaceShipTwo. Na początku będą one latać w kosmos raz w tygodniu, docelowo nawet dwa razy dziennie. Virgin Galactic nie narzeka na brak chętnych – już utworzyła się długa kolejka oczekujących, którzy chcą popatrzeć na Ziemię z wysokości 100 km, czyli dotrzeć do linii Karmana umownie oddzielającej ziemską atmosferę od przestrzeni kosmicznej i przez chwilę, a dokładnie 6 minut, doświadczyć uczucia pełnej nieważkości. Spółka Bransona poinformowała, że sprzedała już sporo ponad 450 biletów na lot w kosmos. Cena trwającej 3,5 godziny wycieczki to 200 tys. dol. (w koszt wliczone są też trzydniowe przygotowania mające sprawdzić, czy organizm potencjalnego kosmonauty wytrzyma przeciążenia). Dużo? Kilkudniowy pobyt na Międzynarodowej Stacji Kosmicznej (ISS) to wydatek ok. 20 mln dol.

Samoloty, komórki i wódka

Choć podczas otwarcia „Spaceport America” Branson tryskał nieziemskim optymizmem, ma jednak świadomość, że czeka go najtrudniejsze zadanie. – Jesteśmy prywatną firmą, nie możemy pozwolić sobie na popełnienie jakiegokolwiek błędu, bo klienci się od nas odwrócą. To oznacza, że każda osoba, która zdecyduje się razem z nami polecieć w kosmos, musi żywa powrócić na Ziemię. Amerykańska NASA straciła ok. 3 proc. ludzi, których wysłała w przestrzeń kosmiczną. To niedużo, ale my – mówiąc brutalnie – nie możemy pozwolić sobie nawet na tak niewielkie straty – mówi Branson.

Gdyby popełnił błąd, z pewnością wykorzystałaby to konkurencja. – Na razie uważnie patrzy mu na ręce, ale jeśliby się potknął, z chęcią zajmie jego miejsce. Bo realizowane przez prywatne konsorcja loty w kosmos stają się coraz lepszym biznesem. Kto pierwszy opanuje ten segment rynku, zarobi krocie, dlatego działa tu coraz więcej firm – mówi „DGP” Andy Smith, ekonomista z uniwersytetu z Chicago.

Rywale nie zasypiają gruszek w popiele. W 2002 roku z projektem SpaceX wystartował Elon Musk, współtwórca systemu internetowej płatności PayPal i właściciel firmy Tesla, produkującej auta na prąd. – Jestem nowy w tym biznesie, ale mój zespół nie. Ale wiem jedno: budowanie rakiet nie jest drogie. Tak się uważa, bo ci, którzy do tej pory je tworzyli, mieli kiepską wydajność – stwierdził na starcie. Przychylnym okiem na dokonania Muska spojrzała już NASA, która powierzyła jego firmie zbudowanie rakiety zdolnej dostarczać zaopatrzenie dla Międzynarodowej Stacji Kosmicznej (ISS) – wartość kontraktu to astronomiczne 1,6 mld dol. Kilkanaście dni temu SpaceX podała, że w lutym przyszłego roku wyśle w kierunku Księżyca bezzałogową kapsułę. Ma to być wstęp do ponownego wysłania tam człowieka. SpaceX ma więc technologię i środki pozwalające na skomercjalizowanie lotów w kosmos. Są także inni – jak choćby holenderskie Space Expedition Curaçao, które podaje, że cena biletu w ich statku kosmicznym Lynx będzie kosztować mniej niż 100 tys. dol.

Można się jednak spodziewać, że Branson się nie podda. Rywalizację ma po prostu we krwi. – Matka wychowywała mnie tak, bym stał się samodzielny i zaradny. Pamiętam jak pewnego razu, gdy wracaliśmy z podstawówki, zatrzymała auto kilka kilometrów od domu i kazała mi wysiąść. Potem powiedziała, że muszę sam znaleźć drogę, i odjechała. Udało mi się – opowiadał w jednym z wywiadów.

To zdarzenie dało mu w bliskiej przyszłości impuls do wzięcia losu we własne ręce. I to całkiem na poważnie. Już w wieku 16 lat zaczął wydawać magazyn „Student”. Sam z rozmysłem zrezygnował z pójścia na studia, bo nie widział dla siebie miejsca na uczelni z powodu doskwierającej mu dysleksji. Już w 1970 roku, w wieku 20 lat, postawił na przemysł muzyczny – w podziemiach jednego z londyńskich kościołów, w których miała siedzibę również redakcja jego magazynu, uruchomił sklep muzyczny. Płyty sprzedawał tak tanio, że skutecznie wywalczył sobie miejsce na zastałym rynku. Pierwsze sukcesy sprawiły, że postanowił zrobić kolejny krok. W 1972 roku otworzył studio nagrań Virgin Records: m.in. gościł u niego Mike Oldfield (płyta „Tubular Bells”), a jedyny studyjny krążek zarejestrowali u niego Sex Pistols („Never mind the bollocks”). Jednocześnie wyszedł z krypty i stworzył sieć sklepów pod szyldem Virgin Megastore, która dziś liczy ponad 100 placówek.

Kolejne lata to ekspresowe angażowanie się w najdziwniejsze przedsięwzięcia: Virgin Atlantic (linie lotnicze), Virgin Mobile (telefonia komórkowa) oraz Virgin Cars (sprzedaż aut w internecie). To najgłośniejsze inwestycje, dzięki którym Branson stał się miliarderem; magazyn „Forbes” w ostatnim zestawieniu najbogatszych ludzi świata szacuje jego majątek na 4,2 mld dol. Ale są takie, o których nie słyszy się zbyt wiele, jak np. Virgin Cola (napoje gazowane), Virgin Fuels (przyjazne naturze paliwa), Virgin Health Bank (bank komórek macierzystych) czy Virgin Vodka (alkohole). – Bawię się w biznes nie po to, by udziałowcy mojej firmy byli zadowoleni z zysków. Działam, bo chcę się realizować i zarabiać, by móc robić to, co sprawia mi przyjemność – mówił w jednym z wywiadów. Dlatego równie często można było go spotkać w City, w którym podpisywał kontrakty, jak i zobaczyć w telewizyjnych wiadomościach, które informowały np. o podjętej przez niego razem ze Steve’em Fossetem próbie okrążenia Ziemi w balonie.

„Spieprzyliśmy biznes jak zwykle”

Ostatnio Branson dał się poznać jako krytyk współczesnego kapitalizmu. Swoje racje wyłuszcza w najnowszej książce noszącej znamienny tytuł: „Spieprzyliśmy biznes jak zwykle”. „Zysk stał się królem, któremu podporządkowaliśmy wszystkie działania. Ale ta sytuacja ulega zmianie” – pisze Brytyjczyk.

Znany nam kapitalizm ma zastąpić Kapitalizm 24902. Idea padła na spotkaniu członków Virgin Unite, ośrodka analitycznego, sponsorowanego przez Virgin Group. „Mieliśmy burzę mózgów, podczas której szukaliśmy najlepszego sposobu wyjścia z gospodarczej zapaści. I znaleźliśmy, ale nie mieliśmy dla niego dobrej nazwy. Wypiliśmy jednego drinka, drugiego, i nic. Aż nagle ktoś powiedział: Hej, Ziemia ma przecież 24 902 mile obwodu. Bardzo nam się to spodobało” – pisze.

Czym ma się charakteryzować odnowiona wersja kapitalizmu? Zysk, wciąż ważny, ma być tylko jednym z motorów działania. Przedsiębiorczość ma się przede wszystkim kierować dobrem ludzkości, rozumianym też jako nieszkodzenie naszej planecie. Bo tylko wówczas osiągniemy stan zrównoważonego rozwoju, z którego będą mogły korzystać następne pokolenia. – Gdy ludzie pytają mnie o tajniki sukcesu (choć tak naprawdę nie ma żadnych), to do tej pory odpowiadałem: działaj z pasją; uwierz w siebie, produkt oraz klienta; bądź wytrwały, nie obawiaj się cedowania obowiązków na innych; słuchaj pracowników; biznes musi cię cieszyć. Dziś do tego zestawu dodałbym: postępuj dobrze – tłumaczy Branson. I zapowiada, że równie mocno jak w Virgin Galactic będzie teraz działał na rzecz promowania Kapitalizmu 24902.