Unika rozgłosu. – Lotnictwo to nie jest gra solowa, lecz zespołowa – mówi. – Enter Air jest owocem pracy dużego, zgranego i profesjonalnego zespołu ludzi. Każdy jest zdolny do podejmowania odpowiedzialnych decyzji. I każdy z moich kolegów jest wart miejsca na kolumnie twarze biznesu – dodaje Polaniecki.

Ma na myśli przede wszystkim zespół specjalistów i menedżerów jeszcze z czasów Centralwings, taniej linii lotniczej i przewoźnika czarterowego, który upadł trzy lata temu. Wtedy Polaniecki od dwóch lat nie pracował już w firmie. Związał się z brytyjskim bankiem inwestycyjnym Gryphon. Jednak wracał do lotnictwa przy okazji spotkań towarzyskich z kolegami.

– Nie tak łatwo rzucić coś, co się lubi, a na dodatek bardzo dobrze zna – mówi Polaniecki. Mając kilkunastoletnie doświadczenie w lotnictwie, mogli zaplanować wszystko w najdrobniejszych szczegółach, by potem tylko to realizować. – Sukces składa się z dwóch części: planu i realizacji, przy czym prawidłowa realizacja to jakieś 70 proc. sukcesu – twierdzi Polaniecki. Ważne są też pieniądze. – Branża lotnicza mocno różni się od innych. W lotnictwie marże są bardzo, bardzo niskie i sztuką jest zarządzanie ryzykiem tak, aby utrzymywać się nad kreską – mówi Polaniecki. Enter Air podobno udaje się być na plusie.

– Skrupulatny, sumienny, w sposób precyzyjny dzieli czas między pracę i obowiązki rodzinne – ocenia Andrzej Kobielski, który pracował z nim przy tworzeniu Enter Air. Polaniecki nie kryje, że ostatnie dwa lata były bardzo ciężkie, ale tego się spodziewał. Jak twierdzi, do najtrudniejszych należał moment rozpoczęcia działalności oraz sezon 2011, gdy linia zwiększyła trzykrotnie flotę – ma teraz 8 samolotów własnych i jeden wynajęty od Air Explore. W tym czasie załamały się rynki egipski i tunezyjski. Wszyscy zakładali, że Egipt nie odbuduje oferty wakacyjnej przed latem. – Zmiany w programach czarterowych były częste, sięgające 60 proc. wcześniejszych rozkładów, co w efekcie spowodowało poważne zawirowania slotów – wspomina Polaniecki. Mimo to Enter Air przewiózł ponad 900 tys. pasażerów.

– Mam nadzieje, że w tym roku przebijemy magiczną barierę miliona pasażerów – zapowiada Polaniecki. Twierdzi, że ten rok będzie kolejnym ciekawym dla branży czarterowej. – Będziemy latali do ponad 60 słonecznych i bezpiecznych miejsc wakacyjnych – zapewnia. W takich okolicznościach nie dziwi, że to praca jest jego pasją, hobby oraz ulubionym zajęciem. – Pracuję 14 – 16 godzin na dobę, więc nie mogę poważnie poświęcić się niczemu innemu – mówi.