W pierwszej rundzie prowadzi więc BMW. Wreszcie – mówią miłośnicy marki, którzy przez lata patrzyli na sukcesy firmy na świecie, podczas gdy w naszym kraju było kiepsko. Ale obecnie Polacy tak jak Niemcy, a nawet Chińczycy kupują niemal na wyścigi auta serii 3 i 1. Konkurentom trudno dorównać też terenówce X3 i „piątce”. Eksperci przecierają też oczy ze zdumienia na widok wskaźników sprzedaży Mini.

W tym ostatnim przypadku ze wzrostów Biehler czerpie podwójną satysfakcję. Do wzrostu popularności tej marki przyczynił się powrót Mini do sportów motorowych. A to jego zasługa.

Wśród znajomych Biehler ceniony jest nie tylko za kompetencję w dziedzinie motoryzacji, lecz także za wiedzę humanistyczną. Bardzo interesuje go historia. O wydarzeniach z przeszłości może rozprawiać godzinami. Przy tym jest bardzo dowcipny. – Ma talent kabareciarza – mówi o nim jeden ze współpracowników.

Na zewnątrz zachowuje jednak dystans. – Znamy się bardzo dobrze, ale nigdy nie było nawet okazji porozmawiać o tematach innych niż motoryzacja – mówi Jakub Faryś, szef Polskiego Związku Przemysłu Motoryzacyjnego, który grupuje sprzedawców i producentów nowych aut w naszym kraju.

Biehler jest entuzjastą Polski. – Zawsze podkreśla, że jest pod wrażeniem naszego kraju, i to nie jest w żaden sposób wymuszona deklaracja – mówi Faryś. Tak było zawsze, choć na początku pobytu u nas raził go stan polskich dróg. Ale potrafił znaleźć plusy – chwalił i do tej pory chwali polskich kierowców. – Są bardzo utalentowani, mają wiedzę na temat eksploatacji i reakcji samochodów i potrafią doskonale je prowadzić – mówił w jednym z pierwszych wywiadów po objęciu funkcji dyrektora generalnego w naszym kraju.

44-latek urodzony w Wolfsburgu ukończył uniwersytet w bawarskim Bayreuth, jedną z najmłodszych uczelni w Niemczech specjalizujących się w naukach prawnych i biznesowych. Szlify biznesowe zdobywał jako brand menedżer Land Rovera w Korei. Tam poznał też swoją żonę Min-Kyung Hwang, z którą ma sześcioletniego syna.

Zanim trafił do Polski, przeszedł jeszcze przez spółkę BMW Brilliance w Chinach i struktury BMW w Brandenburgii. A bezpośrednio przed przyjazdem do Polski był szefem BMW na Filipinach.

Co może zaskakiwać, Biehler ceni klientów, którzy zamiast kupować nowiutkie auta w kierowanej przez niego sieci, jadą za granicę w poszukiwaniu okazji. – Mamy wolny rynek i cieszymy się z każdego klienta, który sprowadza do Polski używane bmw. Tacy ludzie to nasi potencjalni klienci – powiedział w jednym z wywiadów. Wychodzi z założenia, że kto już miał kontakt z autami BMW, staje się lojalnym klientem marki, a wcześniej czy później sięgnie po nowy samochód. Najwyraźniej takie podejście jest skuteczne.