Za udział w reklamach Leo Messi zarabia rocznie, średnio 19 milionów euro. Zdaniem prokuratury, aby nie płacić podatków od całej tej sumy, piłkarz miał się zrzec części praw autorskich i przekazać je zagranicznym firmom m.in. z Urugwaju i Belize. W obu krajach nie płaci się podatku dochodowego, dlatego przekazywane tam pieniądze całkowicie omijały fiskus. Owe firmy miały być zakładane przez osoby wskazane przez Jorge Messiego, ojca i przedstawiciela piłkarza. Pierwsza firma podobno powstała w 2005 roku, kiedy Leo był jeszcze nieletni. 

Jorge Messi wszystkiemu zaprzeczył i zapewnił, że zawsze wypełniał zobowiązania podatkowe. Ko ma rację - zdecyduje sąd. Jeśli zgodzi się się z wersją prokuratora, piłkarzowi i jego ojcu grozić będzie od dwóch do sześciu lat więzienia. Będą też musieli wpłacić do Urzędu Skarbowego dwukrotność zdefraudowanej sumy.