Podoba ukończył University of Navarra w Barcelonie, Szkołę Główną Handlową w Warszawie i Politechnikę Wrocławską. W 1996 r., już jako absolwent politechniki, organizował w Warszawie światowy kongres AIESEC, na który udało mu się zaprosić George’a Sorosa, Leszka Balcerowicza i Lecha Wałęsę. Jednocześnie namówił Tadeusza Gołębiewskiego, aby dla 2 tys. studentów z całego świata dobudował w Mikołajkach piętro hotelu. Dziś twierdzi, że to był dla niego egzamin z bycia menedżerem. Ale z biznesem miał do czynienia już w szkole średniej – m.in. odsprzedawał w warzywniakach kawę, sprzedawał kasety magnetofonowe z kilku łóżek polowych i pomagał rodzicom w rodzinnym biznesie.

Po studiach w 1996 r. trafił do zespołu ekonomicznego w kancelarii prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego, a następnie w 1997 r. został doradcą ministra finansów Marka Belki. Pierwsze doświadczenia? Podczas pracy w kancelarii brał udział w przyjęciu w Belwederze. – Siedziałem naprzeciw króla Maroka i zastanawiałem się, co ja tu robię – wspomina.

Pierwsze kroki zawodowe stawiał w bankowości – w latach 1997–2000 uczestniczył w budowie Handlobanku – detalicznej części Banku Handlowego (marka zniknęła po fuzji z filią Citibanku). W latach 2000–2004 tworzył departament dystrybucji w internetowym banku Inteligo i zarządzał nim. W przerwie – w 2003 r. – na zaproszenie rządu USA zajmował stanowisko doradcy ds. bankowych w tymczasowych władzach koalicyjnych Iraku w Bagdadzie.

Od stycznia 2005 r. kieruje TU Europa. – Gdy obejmowałem jego stery, był to niewielki gracz w branży, dziś jesteśmy drugą spółką pod względem zebranej składki z ubezpieczeń na życie po PZU – zaznacza Podoba. (650,3 mln zł, PZU – 2,7 mld zł za I kw. 2013 r.). Europa należała do Getin Holdingu kontrolowanego przez Leszka Czarneckiego, jednego z najbogatszych Polaków. Ale w grudniu 2011 r. Getin sprzedał 51 proc. plus jedną akcję TU Europa za 911,9 mln zł niemieckiemu Talanx International AG oraz japońskiemu Meiji Yasuda Life Insurance Company.

Podoba pozostał na stanowisku. Rada nadzorcza doceniła go, przyznając mu za 2011 r. pięciomilionową premię. Dzięki temu stał się najlepiej zarabiającym menedżerem w branży finansowej z kwotą 8,7 mln zł za cały rok.

Szef Europy zdaje sobie sprawę z tego, że nie może osiąść na laurach. Rynek przechodzi właśnie gruntowną metamorfozę: na zmiany w regulacjach nakłada się wzrost wymagań klientów. – Firmę czeka więc kolejna fala zmian – wyjaśnia prezes. Jakich? Tego zdradzać nie chce. – Cały rynek będzie sobie musiał poradzić z nową rzeczywistością, najlepiej wyjdzie temu, kto zmiany wdroży szybciej, mądrzej i wyprzedzi przy okazji konkurencję. Kilka razy nam się to już udało – odpowiada wymijająco.

Dlatego też nie daje się namówić na rozważania, dokąd mógłby z Europy odejść. – Ja jestem długodystansowcem, rozważanie, co mogłoby mnie skusić do zejścia z drogi do celu, nie leży w mojej naturze – zapewnia.

Prywatnie ojciec czterech córek, którym stara się poświęcać jak najwięcej czasu po pracy. W wolnym czasie intensywnie biega – ma już za sobą starty w maratonach w Nowym Jorku, Berlinie, Londynie czy w Warszawie. Jego celem jest teraz start w triatlonie, czyli pokonanie blisko czterech kilometrów w wodzie, 180 km na rowerze i przebiegnięcie 42 km.