„Im więcej patentów, tym bardziej innowacyjna gospodarka” – od przytoczenia takiej opinii rozpoczął rozmowę w Obiektywnie o Biznesie Szymon Glonek z Renatą Bielak, wiceprezes Głównego Urzędu Statystycznego. Tymczasem sama liczba wynalazków zgłaszanych do ochrony patentowej nie mówi jeszcze, ile z nich rzeczywiście zaczyna pracować dla gospodarki.
GUS, wspólnie z Urzędem Patentowym RP i Szkołą Główną Handlową, postanowił sprawdzić, co dzieje się z patentami już po ich uzyskaniu. Badanie objęło patenty udzielone w latach 2019–2023 – łącznie około 11,5 tys. przypadków. Wnioski są znaczące: komercjalizowanych jest około 25 proc. patentów. Oznacza to, że trzy na cztery kończą swoją drogę na etapie uzyskania ochrony patentowej.
Patent nie zawsze oznacza produkt
Co dzieje się z pozostałymi patentami? Nie wszystkie są całkowicie „martwe”. Z badania wynika, że około 7 proc. niekomercjalizowanych patentów ma być wykorzystanych w przyszłości.
Powodów, dla których pozostałe wynalazki nie trafiają na rynek, może być wiele. Technologia może być jeszcze niedopracowana, firma może nie mieć odpowiedniego finansowania albo strategia przedsiębiorstwa może zakładać wdrożenie dopiero w późniejszym okresie.
W przypadku zdecydowanej większości niekomercjalizowanych patentów nie ma jednak planu ich przyszłego wykorzystania.
To pokazuje, że między wynalezieniem rozwiązania a jego gospodarczym wykorzystaniem istnieje ogromna przestrzeń, której samo zgłoszenie patentowe nie wypełnia.
Nauka patentuje, biznes komercjalizuje
Najciekawsza część badania pojawia się wtedy, gdy zestawimy ze sobą świat nauki i biznesu.
To właśnie uczelnie oraz instytuty badawcze posiadają większość analizowanych patentów. Problem polega na tym, że w sektorze nauki komercjalizowanych jest zaledwie około 17 proc. patentów.
Biznes działa inaczej. Przedsiębiorstwa odpowiadają za mniej niż jedną trzecią wszystkich patentów, ale komercjalizują około 40 proc. z nich. Jeszcze bardziej wymowna jest struktura przychodów. Aż 99 proc. przychodów z komercjalizacji badanych patentów przypada na biznes, podczas gdy sektor nauki odpowiada za zaledwie 1 proc.
Nie musi to oznaczać, że patenty powstające na uczelniach są mniej wartościowe. Nauka ma inne cele niż przedsiębiorstwo – jej zadaniem jest przede wszystkim prowadzenie badań, rozwój wiedzy i kształcenie.
Problem zaczyna się wtedy, gdy wynalazek pozostaje wyłącznie elementem dorobku naukowego i nie znajduje drogi do przedsiębiorstwa, inwestora czy rynku.
Jak zwraca uwagę Renata Bielak wiceprezes GUS, na uczelniach patent może być również elementem procesu ewaluacji i parametryzacji. Nie zawsze towarzyszy mu więc plan dotyczący tego, co powinno wydarzyć się później. W biznesie sytuacja jest inna: przedsiębiorstwo, które decyduje się na patent, częściej robi to z myślą o konkretnym zastosowaniu i przyszłych przychodach.
Brakuje pieniędzy i zainteresowania rynku
Co jest największą przeszkodą w komercjalizacji wynalazków?
W sektorze nauki odpowiedzi są stosunkowo jednoznaczne. Dwie bariery wyraźnie dominują: brak zainteresowania rynku oraz brak pieniędzy na dalsze wdrażanie rozwiązania.
Naukowiec może dysponować technologią, która z punktu widzenia badań jest wartościowa, ale jednocześnie nie znaleźć przedsiębiorstwa gotowego zapłacić za jej rozwój. Drugim problemem jest finansowanie. Sam patent nie wystarczy, jeśli nie ma środków na stworzenie prototypu, przeprowadzenie kolejnych badań, uruchomienie produkcji czy wejście na rynek.
W biznesie lista barier jest bardziej zróżnicowana. Oprócz finansowania czy braku zainteresowania rynku pojawia się na przykład strategia przedsiębiorstwa, która w danym momencie nie zakłada komercjalizacji patentu.
Zdarza się również, że patenty są kupowane po to, aby zablokować konkurencję, a nie po to, by rozwijać produkt.
Potrzebujemy lepszej współpracy nauki z biznesem
Wyniki badania prowadzą do szerszego pytania: kto powinien odpowiadać za to, aby wynalazek nie kończył swojego życia w szufladzie?
Odpowiedź nie jest prosta. Zdaniem Renaty Bielak problem może leżeć częściowo po każdej ze stron – nauki, biznesu i administracji.
Jedną z barier jest niewystarczająca liczba i aktywność centrów transferu technologii i wiedzy. Uczelnia nie zawsze posiada kompetencje potrzebne do znalezienia inwestora, przygotowania modelu biznesowego czy przeprowadzenia procesu wdrożeniowego.
Problemem jest także struktura polskiej gospodarki. Dominują w niej małe i średnie przedsiębiorstwa, którym trudniej może być inicjować współpracę z uczelniami i prowadzić kosztowne projekty badawczo-rozwojowe.
Z drugiej strony same uczelnie nie zawsze mają wystarczające motywatory, aby aktywnie poszukiwać biznesowych zastosowań dla swoich wynalazków.
W efekcie Polska może mieć jednocześnie naukowców tworzących interesujące rozwiązania, przedsiębiorstwa poszukujące nowych technologii i pieniądze dostępne na innowacje – a mimo to pomiędzy tymi trzema elementami pozostaje luka.
Polska zwiększa liczbę patentów, ale nadal jest w ogonie Europy
Sama liczba patentów w Polsce rośnie. W porównaniu z 2015 r. widać wzrost liczby patentów udzielanych przez polski urząd patentowy.
To jednak nie wystarcza, aby dogonić najbardziej innowacyjne gospodarki Europy. Przy porównywaniu patentów europejskich, szczególnie w przeliczeniu na mieszkańca, Polska nadal znajduje się w ogonie państw Unii Europejskiej.
Warto przy tym pamiętać, że patent krajowy i europejski zapewniają różny zakres ochrony. Patent polski chroni rozwiązanie na terytorium Polski, natomiast przedsiębiorca zainteresowany szerszą ochroną może ubiegać się o patent europejski.
Dlatego sama liczba polskich patentów nie powinna być bezpośrednio zestawiana z liczbą patentów europejskich innych państw. Znacznie ważniejsze jest pytanie, co dzieje się z wynalazkiem po uzyskaniu ochrony.
GUS chce sprawdzić, ile polskiej wartości jest w polskiej gospodarce
Patentowa analiza to nie jedyny projekt, nad którym pracuje GUS. Urząd rozpoczął również pilotażowe badanie krajowego komponentu, czyli tego, jaka część wartości powstającej przy realizacji inwestycji pozostaje w polskiej gospodarce.
Projekt jest realizowany wspólnie z Ministerstwem Aktywów Państwowych i spółkami Skarbu Państwa.
Badanie ma opierać się na określeniu „krajowości” przedsiębiorstw według ustalonych kryteriów. Pod uwagę brane są m.in. prowadzenie działalności w Polsce, odprowadzanie podatków w Polsce czy udział pracowników, od których składki są odprowadzane w kraju.
GUS chce następnie sprawdzać, jaki jest udział krajowych i zagranicznych towarów, usług oraz kosztów pracy w realizowanych projektach inwestycyjnych. Analiza ma obejmować nie tylko wykonawców, ale także podwykonawców.
Najpierw energetyka, później infrastruktura, cyfryzacja i obronność
Pilotaż rozpoczął się na początku lipca 2026 r. i potrwa do końca roku. W pierwszym etapie GUS zwrócił się do czterech spółek z sektora energetycznego oraz ich spółek zależnych. Łącznie chodzi o ponad 200 podmiotów.
Kolejny etap ma objąć wykonawców i ich podwykonawców. Dzięki temu statystycy będą mogli schodzić coraz głębiej w łańcuch dostaw i sprawdzać, gdzie faktycznie powstaje wartość dodana.
Pierwsze wnioski z pilotażu mają być przedstawione w styczniu 2027 r. Pełniejsze wyniki, o ile pozwoli na to tajemnica statystyczna, mają być opracowane w pierwszym kwartale przyszłego roku.
Od 2027 r. badanie ma zostać wpisane do programu badań statystycznych i rozszerzone na kolejne sektory – m.in. infrastrukturę, cyfryzację i obronność. W dalszej perspektywie GUS chce objąć nim również inne przedsiębiorstwa, nie tylko spółki Skarbu Państwa.
Polska chce mierzyć coś, czego inni nie mierzą
Projekt dotyczący krajowego komponentu jest interesujący również dlatego, że nie ma prostego odpowiednika w europejskiej statystyce publicznej.
GUS przeprowadził rozpoznanie wśród zagranicznych urzędów statystycznych i – jak mówi Renata Bielak – nie znalazł urzędu, który prowadziłby analogiczne badanie krajowego komponentu w gospodarce.
Polscy statystycy sięgali więc także po rozwiązania stosowane poza Unią Europejską. Jednym z przykładów są Indie, gdzie analizowane są głębsze poziomy łańcuchów dostaw. Innym jest Wielka Brytania, która bada wpływ krajowego komponentu na krajową wartość dodaną.
GUS chce dodatkowo wykorzystywać dane administracyjne, w tym informacje z JPK VAT, aby analizować przepływy gospodarcze. W dalszej perspektywie planowane jest łączenie różnych zbiorów danych na poziomie makroekonomicznym.
To ambitny projekt, ale również bardzo trudny. Im głębiej schodzimy w łańcuch dostaw, tym trudniej jednoznacznie ustalić, gdzie powstała dana część wartości.
Od liczby patentów do jakości gospodarki
Oba projekty GUS – analiza komercjalizacji patentów oraz badanie krajowego komponentu – łączy coś więcej niż tylko instytucja, która je prowadzi.
W obu przypadkach chodzi o odejście od prostych wskaźników i sprawdzenie, co rzeczywiście dzieje się w gospodarce.
Można policzyć liczbę patentów. Znacznie trudniej sprawdzić, ile z nich faktycznie przynosi przychody, tworzy produkty i usługi albo zwiększa konkurencyjność przedsiębiorstw.
Podobnie można mówić o tym, że dana inwestycja jest realizowana w Polsce. Ale dopiero analiza łańcucha dostaw pokaże, jaka część wydanych pieniędzy rzeczywiście zostaje w kraju.
Dlatego kolejne lata mogą przynieść znacznie ciekawszy obraz polskiej gospodarki niż ten, który wynika z pojedynczych rankingów innowacyjności czy deklaracji dotyczących wspierania rodzimego biznesu.
Patent jest dopiero początkiem. O innowacyjności gospodarki decyduje to, czy wiedza zamienia się w produkt, inwestycję, przychody i wartość dodaną. A o tym, ile tej wartości rzeczywiście powstaje w Polsce, GUS dopiero zaczyna zbierać dane.
Absolwent Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych oraz Podyplomowych Studiów Psychologii Zachowań Rynkowych na Uniwersytecie Warszawskim.
Od 2002 roku organizator i prowadzący szkolenia, warsztaty i plenery w dziedzinach autoprezentacji, fotografii i wystąpień przed kamerą. W latach 2007 – 2011 współprowadził i prowadził audycje w Radio PIN. W latach 2011 – 2013 był producentem w Bankier.tv (grupa Bankier.pl). Od 2013 zajmuje się produkcją telewizyjna oraz transmisjami on-line z różnych wydarzeń. Od 2021 prowadzi podcasty oraz wywiady video dla Dziennika Gazety Prawnej, Forsal.pl, Dziennik.pl oraz INFOR.pl.
Prowadzi programy: Obiektywnie o biznesie (Forsal.pl) oraz Z pierwszej strony (gazetaprawna.pl) Jest autorem i prowadzącym programy: Męskie rozmowy i Tech.Dziennik.pl na Dziennik.pl Od 2024 jest wydawcą i producentem wideo w Grupie DGP INFOR.
Linkedin: https://www.linkedin.com/in/szymon-glonek-7b333653/
Facebook/META: https://www.facebook.com/szymon.glonek
X: https://x.com/szglonek