Kluczowe będą kompetencje, współpraca biznesu z uczelniami i samorządem oraz umiejętność myślenia w dłuższej perspektywie.
Przemysław Roth swoją ocenę pozycji Krakowa zaczął od własnej historii związanej z miastem. W 2010 roku, jeszcze przed przeprowadzką do stolicy Małopolski, współtworzył z Rolls-Royce'em centrum usług wspólnych obejmujące m.in. zakupy, finanse i inżynierię. W tamtym czasie w krakowskim sektorze pracowało około 15 tys. osób.
Byli doradcy, którzy zarządowi Rolls-Royce'a mówili: wam się to nie uda, bo rynek jest nasycony, nie znajdziecie ludzi – wspominał.
Dziś, jak wskazywał, w sektorze pracuje około 120 tys. osób, a w Krakowie pojawiają się kolejne firmy. W ciągu kilkunastu lat branża przeszła przy tym kilka dużych cykli transformacyjnych. Pierwszy, około 2011 roku, koncentrował się na produktywności i efektywności. Kolejny, około 2017 roku, był związany z robotyzacją i automatyzacją procesów. Wówczas pojawiały się prognozy, że automatyzacja doprowadzi do masowych zwolnień w krakowskich centrach usług. Tymczasem – jak podkreślał Roth – sektor dalej rósł.
Trzecim przełomem była pandemia i gwałtowne przejście na pracę zdalną. Krakowskie centra pokazały wówczas globalnym organizacjom, że są w stanie utrzymać działalność w bardzo trudnych warunkach.
Jesteśmy odważni, potrafimy się uczyć, uczymy się szybko i potrafimy adaptować siebie i technologię na potrzeby naszych organizacji światowych z Krakowa – mówił Roth.
AI jako kolejna szansa
Dlatego również rozwój sztucznej inteligencji nie jest jego zdaniem powodem do obaw o przyszłość Krakowa. Przeciwnie: może stać się kolejnym etapem rozwoju lokalnego sektora.
Nie jestem wystraszony żadną nadchodzącą rewolucją AI czy automatyzacją naszego życia. Uważam to za ogromną szansę dla Krakowa, dla całego południa Polski – przekonywał.
Warunkiem będzie jednak umiejętność połączenia technologii z wiedzą o procesach i biznesie. Sama technologia jest bowiem tylko narzędziem. Przewagę daje dopiero zdolność wykorzystania jej do rozwiązywania konkretnych problemów przedsiębiorstw.
Szef rady strategicznej ASPIRE zwracał uwagę, że właśnie na tym polega jedna z mocnych stron krakowskiego sektora: firmy zgromadziły tutaj nie tylko kompetencje technologiczne, ale również wiedzę o procesach biznesowych. To może ułatwić adaptację kolejnych technologii.
Kraków na globalnej mapie
Kraków nie powinien przy tym patrzeć na siebie wyłącznie przez pryzmat konkurencji z innymi polskimi miastami. Jak mówił Przemysław Roth, w globalnych analizach Kraków porównywany jest z takimi ośrodkami jak Kuala Lumpur, Manila, Hyderabad, Pune, San Jose czy Bogota. Łączy je m.in. duża liczba młodych ludzi, studentów i specjalistów oraz zdolność do adaptacji technologicznej.
Nie jesteśmy porównywani do Wrocławia, nie jesteśmy porównywani do Bukaresztu, tylko jesteśmy na globalnej mapie i konkurujemy z największymi ośrodkami – wskazywał przedstawiciel ASPIRE.
O przewadze Krakowa decyduje wiele czynników. Roth wskazywał na połączenie zaplecza akademickiego, atrakcyjności miasta, rozwijającego się lotniska i infrastruktury kolejowej, a także bliskość przemysłowych regionów Śląska i Podkarpacia. Istotna jest również kultura pracy i historycznie ukształtowany charakter stolicy Małopolski.
Krzysztof Ratnicyn