Biznes przeciwko państwowemu monopolowi
Spór o reformę systemu gospodarowania odpadami opakowaniowymi wszedł, zdaniem Michała Mikołajczyka, w decydującą fazę. Projekt ustawy o opakowaniach i odpadach opakowaniowych UC100 trafił do Stałego Komitetu Rady Ministrów i właśnie tam, jak przekonuje przedstawiciel Rekopolu, okaże się, czy propozycje przygotowane w resorcie klimatu staną się stanowiskiem całego rządu. Jego najpoważniejsze zastrzeżenie dotyczy planowanej likwidacji działających obecnie organizacji odzysku opakowań i przekazania kluczowych mechanizmów systemu pod kontrolę państwa.
Nasz rozmówca ocenia takie rozwiązanie niezwykle ostro. W jego opinii oznaczałoby ono w praktyce nacjonalizację części rynku oraz zastąpienie mechanizmów konkurencyjnych państwowym monopolem. Według przedstawionego przez niego opisu proponowanego systemu pieniądze pobierane w ramach nowych obciążeń trafiałyby ostatecznie do Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej, a wysokość opłat byłaby ustalana przez ministra właściwego do spraw klimatu i środowiska. Michał Mikołajczyk mówił w rozmowie o kwocie szacowanej obecnie na 5,5 mld zł. Jego zdaniem konstrukcja taka stwarza ryzyko zwiększania w przyszłości obciążeń ponoszonych przez przedsiębiorstwa, a w konsekwencji również konsumentów.
Resort argumentuje, że reforma jest potrzebna m.in. z powodu unijnych regulacji PPWR, pozwoli zwiększyć poziom recyklingu, ograniczyć szarą strefę oraz zmienić sposób finansowania gospodarki odpadami. W dyskusji pojawia się również argument o odciążeniu mieszkańców i samorządów.
Kto ostatecznie zapłaci za reformę?
Z tą argumentacją Michał Mikołajczyk zdecydowanie polemizuje. Podkreśla, że obecnie wymagane poziomy recyklingu są realizowane i raportowane do Brukseli. Przyznaje jednocześnie, że w gospodarce odpadami istnieją nieprawidłowości oraz szara strefa. Jego zdaniem odpowiedzią powinno być jednak uszczelnienie prawa (co organizacje biznesu od dawna postulują), skuteczniejsza kontrola i egzekwowanie przepisów, a nie likwidacja dotychczasowego systemu. Przywołuje zaangażowanie United Nations Global Compact Network Poland i Rekopolu w program przeciwdziałania szarej strefie w gospodarce odpadami.
Kwestionuje również założenie, że reforma automatycznie poprawi sytuację finansową mieszkańców. Argumentuje, że nowych obciążeń nakładanych na przemysł nie można rozpatrywać w oderwaniu od cen produktów. Przedsiębiorstwa będą bowiem musiały skądś pozyskać pieniądze potrzebne na pokrycie dodatkowych kosztów. W rozmowie przywołano w tym kontekście doświadczenia Chorwacji i Węgier, gdzie koszty zostały przerzucone na mieszkańców/klientów, a stworzone systemy okazały się mniej efektywne.
Ekspert przytacza wyliczenia, według których potencjalna oszczędność w opłatach za odpady mogłaby wynieść około 2 zł miesięcznie na osobę, podczas gdy koszty kupowanych opakowań miałyby wzrosnąć o około 11 zł. Zwraca też uwagę na skalę zmian: według niego regulacje dotyczą ponad 120 tys. firm wprowadzających na rynek produkty w opakowaniach, a dodatkowo przedsiębiorstw gospodarki odpadami, zakładów komunalnych i recyklerów, czyli branży zapewniającej wiele miejsc pracy. Krytykuje brak analiz, które uzasadniałyby tak radykalną przebudowę rynku.
Podobne wątpliwości dotyczą samorządów. Zdaniem rozmówcy, problemem jest m.in. mechanizm, w którym gminy miałyby odzyskiwać pieniądze w ramach późniejszej redystrybucji. Mikołajczyk wskazuje na trudność finansowania systemu w okresie przejściowym oraz planowania budżetów na podstawie hipotetycznych przyszłych wpływów. Przywołuje także 14 poprawek zgłoszonych przez samorządowców, z których, jak mówi, żadna nie została przez MKiŚ przyjęta.
Państwo powinno kontrolować, ale rynek powinien pozostać konkurencyjny
Przedstawiciel Rekopolu podkreśla, że sprzeciw biznesu wobec projektu nie oznacza odrzucenia kontroli państwa. - Wręcz przeciwnie: system powinien być szczelny, transparentny i stale monitorowany, a naruszenia prawa szybko i skutecznie karane – podkreślił Michał Mikołajczyk wskazując na problem przedłużających się postępowań, przedawnień oraz sporów kompetencyjnych między organami odpowiedzialnymi za ściganie naruszeń, wymiar sprawiedliwości i ochronę środowiska.
Jak wyjaśnia ekspert, państwo powinno pełnić rolę regulatora i nadzorcy, niekoniecznie jednak operatora całego systemu. Według Michała Mikołajczyka, zamiast monopolu można wprowadzić wysokie wymagania wobec organizacji odzysku, dotyczące na przykład potencjału operacyjnego czy liczby umów z gminami. Jako punkt odniesienia wskazuje rozwiązania czeskie. Proponuje również taki podział odpowiedzialności między organizacje odzysku, aby obejmował zarówno gminy dobrze radzące sobie z gospodarką odpadami, jak i te wymagające większego wsparcia.
Nasz rozmówca zapewnił, że branża nie broni obecnego systemu za wszelką cenę. Deklaruje gotowość natychmiastowego rozpoczęcia rozmów nad innym modelem i zapewnia, że przedsiębiorcy dysponują analizami zagranicznych rozwiązań oraz konkretnymi propozycjami zmian. Według niego z UC100 należałoby wyłączyć sporne rozwiązania dotyczące przebudowy rynku i szybko wdrożyć elementy związane z unijnym PPWR. Następnie przy jednym stole powinni spotkać się przedstawiciele całego łańcucha wartości i na podstawie analiz oraz raportów przygotować nowy system rozszerzonej odpowiedzialności producenta.
Najważniejsza deklaracja strony biznesowej brzmi przy tym jasno: przedsiębiorcy akceptują zasadę rozszerzonej odpowiedzialności producenta i są gotowi ponosić związane z nią koszty. Oczekują jednak, że będą płacić za odpady opakowaniowe, za które rzeczywiście odpowiadają, pozostając jednocześnie aktywnym uczestnikiem systemu i mając możliwość wpływania na jego efektywność.
Gorąco zachęcamy do obejrzenia i wysłuchania całej rozmowy.