Forsal logo

Koniec naiwności wobec Pekinu

31 minut temu
Przenoszenie produkcji na Wschód miało maksymalizować zyski europejskich korporacji. Doprowadziło jednak do utraty kluczowych technologii i uzależnienia Zachodu od Chin – mówi Jakub Bińkowski, wiceprezes Związku Przedsiębiorców i Pracodawców (ZPP), przedstawiając wnioski z najnowszego raportu organizacji i wzywając do zmiany polityki.

Przez dekady europejski biznes traktował Chiny wyłącznie jako tanią fabrykę świata. W pogoni za marżami przymykano oko na brak poszanowania standardów pracy i praw człowieka. Konsekwencje takiego działania są dziś widoczne. Wraz z fabrykami na Wschód powędrowała własność intelektualna, patenty oraz unikalny know-how, które Pekin przejmował w sposób systemowy i często sprzeczny z prawem.

Energetyka, motoryzacja i inne obszary

– Połączenie zrabowanych technologii, agresywnej polityki przemysłowej oraz potężnych subsydiów rządowych na każdym szczeblu stworzyło potęgę. Chiny z poddostawcy przeistoczyły się w bezwzględnego rywala dla Zachodu – zaznacza Jakub Bińkowski i wymienia, że w sektorze fotowoltaiki ponad 90 proc. paneli pochodzi dziś z tego kraju, a daleko idąca ekspansja obejmuje także rynek motoryzacyjny czy magazynów energii. Co więcej, jak podkreśla Pekin bez wahania wykorzystuje zależność surowcową m.in. w obszarze metali ziem rzadkich jako lewar polityczny.

Jakub Bińkowski zwraca uwagę, że chińska dominacja to nie tylko kwestia ekonomii, lecz przede wszystkim bezpieczeństwa krytycznego. Komponenty stosowane w instalacjach OZE, takie jak falowniki czy magazyny energii mogą posiadać ukryte „backdoory”. Jak stwierdza, w rękach państwa wspierającego Federację Rosyjską stają się one narzędziem potencjalnego sabotażu zdolnym rozchwiać cały system elektroenergetyczny Zachodu. Dochodzą do tego pojazdy naszpikowane elektroniką, funkcjonujące niemal jak „jeżdżące maszyny szpiegowskie”.

Konsekwencje dla polskiej gospodarki

– Skutki tej ekspansji uderzają w polskie firmy – zauważa Jakub Bińkowski i dodaje, że z rozmów ZPP z kilkudziesięcioma organizacjami branżowymi wynika, że rodzimi producenci masowo przegrywają z nierówną, dotowaną konkurencją z Azji i zamykają zakłady. Jak wynika z wyliczeń zawartych w raporcie ZPP, polska gospodarka traci z tego tytułu kilkadziesiąt miliardów złotych wartości dodanej rocznie. Przyczynia się do tego również działalność platform e-commerce, takich jak Shein czy Temu.

Wiceprezes ZPP postuluje w związku z tym, by nie tylko Zachód, ale i Polska zareagowała na rozpychanie się Chin. Po pierwsze, jak uważa, niezbędna jest odpowiedzialność konsumencka, czyli rezygnacja z kupowania tanich, jednorazowych produktów niskiej jakości. Po drugie, konieczna jest zmiana polityki zakupowej instytucji publicznych. – Niezrozumiałe pozostaje kupowanie przez polskie samorządy chińskich elektrobusów w sytuacji, gdy mamy własnych producentów, a chińskie pojazdy ze względów bezpieczeństwa mają zakaz wjazdu do jednostek wojskowych – zwraca uwagę Jakub Bińkowski. Narzędziem prawnym do eliminacji dostawców wysokiego ryzyka powinna być też według niego nowelizacja ustawy o Krajowym Systemie Cyberbezpieczeństwa.

Zapraszamy do obejrzenia rozmowy.

PAO

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: dziennik.pl
Tematy: karpacz 2026
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj