Od wojskowych wynalazków do cywilnych neoprime’ów
Jak wskazał nasz rozmówca, historia amerykańskiej gospodarki pokazuje, że pieniądze na bezpieczeństwo mogą tworzyć technologie zmieniające rynek cywilny. Marcin Kowalik przypomniał, że z programów wojskowych wyrosły np. GPS i rozwiązania radarowe, które później trafiły do powszechnego użytku.
Dziś kierunek przepływu innowacji się odwraca: to firmy cywilne coraz częściej dostarczają technologie wojsku. Rozmówca wskazał falę tzw. neoprime’ów, wymieniając Palantir, Anduril i europejską ICEYE, współtworzoną przez Rafała Modrzewskiego.
Kapitał jest wąskim gardłem Europy
Wąskim gardłem Polski i Europy pozostaje płytki rynek kapitałowy. Według eksperta, polskie fundusze emerytalne odpowiadają za mniej niż promil inwestycji podwyższonego ryzyka, podczas gdy w USA udział ten sięga kilku procent. Europejskie firmy skalują się więc często dzięki kapitałowi zza oceanu.
Ma to szczególne znaczenie, gdy słabną dotychczasowe przewagi Polski: tania praca i energia, a demografia ogranicza konkurowanie kosztami. Nowym źródłem siły powinny być innowacyjność, dynamika i zdolność do szybkiego zwiększania produkcji.
Naturalnym polem rozwoju może być przemysł morski. Polska ma szkutników, stocznie i pozycję producenta luksusowych jachtów, ale nie wykorzystuje jeszcze tego zaplecza np. do budowy dronów morskich czy autonomicznych jednostek. Bałtyk staje się tymczasem kluczowy dla naszego handlu i energetyki.
Zamówienia mają tworzyć zdolności, nie montownie
Warunkiem powodzenia jest zmiana filozofii zakupów obronnych. Przy programach z zachodnimi koncernami Polska nie powinna ograniczać się do montowni i serwisów. Partner zarządzający Balnord zaproponował, by część środków offsetowych - nawet połowę - kierować do rodzimych firm dual use, budując local content i własność intelektualną.
Rozmówca przywołał dane, według których USA przeznaczały na obronne R&D około 16 proc. budżetu, Unia Europejska 5 proc., a Polska 0,75 proc. Jego zdaniem, potrzebna jest proporcja bliższa zasadzie Pareto: około 20 proc. na rozwój nowych technologii.
Firma obronna nie może być jednak traktowana jak zwykły startup. Liczy się nie tylko prototyp, lecz cała zdolność: produkcja, szybkie skalowanie i utrzymanie dostaw w kryzysie. Państwo powinno zapewnić kapitał potrzebny do przejścia od pomysłu do produkcji seryjnej.
W tej logice wydatki na bezpieczeństwo stają się inwestycją w nowy model rozwoju. Energetyka rozproszona, przemysł morski, technologie satelitarne i systemy autonomiczne mogą służyć cywilom, a w razie zagrożenia wzmacniać obronność. Marcin P. Kowalik przekonywał, że Polska może stać się europejskim hubem dual use i w perspektywie walczyć o gospodarcze G8.
ZB