Rosja może wytrwać „o jeden dzień dłużej”
Zdaniem Krzysztofa Wojczala, gościa w studiu DGP podczas Krynica Forum, ukraińskie władze muszą przede wszystkim ocenić, jak długo kraj będzie w stanie prowadzić działania wojenne i zadawać Rosji dotkliwe straty. Analityk zwraca uwagę, że Ukraina udowodniła już zdolność do przeprowadzania uderzeń na rosyjskie zaplecze energetyczne, logistyczne i przemysłowe. To daje jej narzędzia do wywierania presji na przeciwnika, ale nie rozwiązuje problemu obrony własnej infrastruktury.
- Ukraina ma miecz i rzeczywiście może tym mieczem jeszcze sporo wynegocjować. Pytanie, czy ma tarczę. I tej tarczy, jak się wydaje, na ten moment Ukrainie brakuje - ocenia Wojczal. W jego opinii, Kijów powinien uwzględniać możliwość, że nie uda się osiągnąć wszystkich jego celów terytorialnych. Ważniejsze od samego przebiegu przyszłej granicy mogą okazać się polityczne warunki porozumienia, które przesądzą o zdolności Ukrainy do zachowania suwerenności i obrony przed kolejną agresją.
- Z perspektywy strategicznej, ustępstwo terytorialne nie przekreśla istnienia Ukrainy jako niepodległego i suwerennego państwa. Natomiast warunki polityczne mogą to rzeczywiście ograniczyć i mogą ograniczyć szansę Ukrainy na przetrwanie w przyszłości - podkreśla analityk.
Krzysztof Wojczal zwraca uwagę, że Rosja zachowuje inicjatywę strategiczną, a skala prowadzonych przez nią działań wpływa na koszty ponoszone przez Ukrainę. Od oceny potencjału militarnego obu stron zależy również to, czy Władimir Putin uzna, że może osiągnąć cele wojenne, czy też będzie skłonny do kompromisu.
Analityk nie wyklucza, że Ukrainie potrzebne byłoby zawieszenie broni, które pozwoliłoby jej odbudować zdolności obronne i przygotować się na kolejne uderzenia. Zastrzega jednak, że nie ma pewności, czy taki scenariusz będzie możliwy do zrealizowania. - Wojny na wyczerpanie Ukraina nie wygra. Jest państwem mniejszym, o słabszym potencjale. Armia ukraińska jest mniejsza i w wojnie na wyczerpanie, moim zdaniem, Rosjanie są w stanie przetrwać jeden dzień dłużej - ocenia Wojczal.
Europa potrzebuje własnego potencjału wojskowego
Przed Ukrainą szczególnie trudny może być okres zimowy. Wojczal wskazuje, że sytuację komplikuje ograniczona dostępność pocisków i systemów przeciwrakietowych, które są niezbędne do ochrony infrastruktury. Jak zaznacza, Europa nie dysponuje wystarczającymi możliwościami produkcji i dostaw części tego uzbrojenia, a jego dostarczenie zależy w dużej mierze od Stanów Zjednoczonych.
Dodatkowym czynnikiem jest sytuacja na Bliskim Wschodzie, która - w ocenie analityka - zwiększa konkurencję o amerykańskie zasoby wojskowe. Niepewność potęgują również relacje między administracją Donalda Trumpa a władzami w Kijowie.
Wojczal uważa, że działania Waszyngtonu mają skłaniać europejskich sojuszników do ponoszenia większych kosztów własnego bezpieczeństwa. Jego zdaniem, Stany Zjednoczone chcą ograniczyć koszty utrzymywania swojej pozycji międzynarodowej, jednocześnie zwiększając korzyści z zaangażowania w Europie.
W tej sytuacji rozwijanie europejskich zdolności obronnych staje się, zdaniem eksperta, koniecznością. Nie oznacza to jednak, że Europa powinna rezygnować ze współpracy ze Stanami Zjednoczonymi. Przeciwnie, większy potencjał wojskowy państw europejskich może być odpowiedzią zarówno na niepewność dotyczącą polityki USA, jak i na oczekiwania samego Waszyngtonu.
- W interesie strony europejskiej jest rozwijanie potencjału militarnego z uwagi na niepewność związaną ze Stanami Zjednoczonymi. Z drugiej strony Amerykanie właśnie tego oczekują, więc to jest chyba jedyna możliwa, sensowna droga - przekonuje Wojczal.
Zwraca przy tym uwagę, że położenie Europy, a szczególnie Polski, jest zasadniczo inne niż Stanów Zjednoczonych. Rosja nie jest w stanie bezpośrednio zagrozić Ameryce, podczas gdy Polska graniczy z Rosją i Białorusią. Z tego względu polskim interesem pozostaje zarówno wzmacnianie własnej obronności, jak i dalsze wspieranie Ukrainy.
Krzysztof Ratnicyn