Czy skórka warta wyprawki? Przeciwnicy obecnego systemu kaucyjnego nie tylko wnoszą o jego zastopowanie i są przeciwnikami poszerzania o kolejne typy opakowań: szkło oraz opakowania w formie kartoników, ale teraz mają konkretne i wymierne dowody na to, że działający obecnie system jest szkodliwy dla budżetów rodzinnych.
Nie chodzi przy tym o finansowy margines różnic między kwotami zostawionymi w sklepach w formie kaucji a odzyskanymi po zwrocie opakowań, który choćby z przyczyn naturalnych pozostaje ujemny.
Prawdziwy rachunek za system kaucyjny: śmieci mniej, a opłata wyższa
Podwyżka opłat za wywóz śmieci w nieco ponad rok od wprowadzenia w Polsce systemu kaucyjnego wydaje się nielogiczna. Przecież plastikowe butelki oraz puszki przestały już trafiać do żółtych pojemników w ramach segregacji domowych odpadów, a chodzi przecież o miliardy opakowań.
Może w skali konkretnego budynku czy nawet całej gminy zwolnienie miejsca w pojemnikach czy w workach na odpady nie jest wielkie, ale jednak w kategoriach masy, odpadów jest mniej.
Okazuje się jednak, że mniej wcale nie oznacza niższych kosztów.
By to zrozumieć, trzeba znać mechanizm rozliczeń gmin z firmami wynajętymi do odbioru odpadów. Wydatki na ten cel są oczywiście finansowane z opłat pobieranych przez gminy od mieszkańców. Jednak poza kosztami były też – i wciąż są – przychody z zagospodarowania części odpadów.
Opakowania typu PET oraz puszki, które trafiają teraz do systemu kaucyjnego a nie do masy odpadów były jednymi z najłatwiejszych do wyłowienia z całej tej masy i zmonetyzowania. Zwłaszcza tam gdzie funkcjonują zakłady zajmujące się odzyskiem z wykorzystaniem nowoczesnych technologii.
Gdy wszedł w życie system kaucyjny i te śmieciowe rarytasy wypadły z masy odpadów i znacząco umniejszyły wpływy z odzysku. A koszty wywozu i utylizacji odpadów pozostały te same.
Gminy najpierw ostrzegały autorów systemu kaucyjnego, że uderza on w ich budżety, a teraz – nie doczekawszy się rekompensaty strat w jakiejkolwiek formie – po prostu podwyższają opłaty, by w ramach gospodarki odpadami zbilansować swoje budżety.
Prawdziwy rachunek za system kaucyjny: co z kaucjami za butelki i opakowania kartonikowe
Rząd ogłasza sukces pierwszego etapu wprowadzania systemu kaucyjnego w Polsce i szykuje się do poszerzenia go o kolejne opakowania – szkło i kartony.
Obowiązek odbioru opakowań i zwrotu kaucji ma też objąć mniejsze sklepy, dla których teraz udział w systemie kaucyjnym jest dobrowolny.
Jednocześnie w siłę rosną przeciwnicy systemu.
Do tej pory mogli liczyć na wsparcie marginesu klientów niezadowolonych z systemu, którzy napotkali problemy ze zwrotem opakowań lub odzyskaniem kaucji.
Jednak ten opór z marginalnego stanie się zapewne potężny gdy gminy podwyższą opłaty za odbiór śmieci, a w toku debat rad gminnych, które w tej sprawie muszą podjąć stosowne uchwały, padną wyjaśnienia wskazujące system kaucyjny jako główne źródło wzrostu opłat w skali nawet dziesięciokrotnie wyższej od inflacji.
Na tym nie koniec.
Zagrożeniem dla rozwoju systemu kaucyjnego w obecnym kształcie są zbliżające się wybory. Postulat likwidacji tego systemu, już teraz zgłaszany przez część polityków a nawet zmaterializowany w postaci projektu ustawy złożonej w Sejmie, w atmosferze podwyżek opłat za śmieci, trafi na podatny grunt w zbliżającej się kampanii politycznej przed wyborami do Sejmu i Senatu.
Jak nietrudno jest skalkulować, likwidacja systemu kaucyjnego będzie jedną z głównych obietnic wyborczych.
W tej sytuacji plany rządu o dokonaniu drugiego etapu reformy zwrotu opakowań nie mają wielkich szans powodzenia, a jeśli już – na pewno będą musiały być odsunięte w czasie – co najmniej o rok, na terminy po wyborach do polskiego parlamentu.
Wątpliwe, by szykowane korekty – zarówno te postulowane bezpośrednio przez rząd jak i zwolenników nowego systemu kaucyjnego – mogła stanowić liczącą się przeciwwagę dla oponentów.
Możliwość rozliczania kaucji nie w ciągu 30 dni, ale przez rok albo i dłużej, zapowiedzi aplikacji, która zastąpi wydruki z automatów czy nawet ustawianie automatów do zwrotu opakowań w miejscach bardziej przyjaznych niż sklepy, to wszystko za mało.
Zniwelowanie efektu drastycznych podwyżek cen opłat za śmieci, które zbiegły się z kampanią wyborczą, w Polsce zawsze bazującą na hasłach populistycznych jest praktycznie niemożliwe.
Wcześniej czy później twórcy reformy będą musieli skorygować ją o interesy gmin, które nie mogą być jedynym stratnym na reformie podmiotem. Szkoda tylko, że ich ostrzeżeń ustawodawca nie uwzględnił od razu.
Bynajmniej nie marginalne będą obciążenia budżetów domowych z tytułu wzrostu opłat za śmieci z systemu segregacji odpadów.
Pierwsze gminy przygotowały już projekty podwyżek opłat, które mogą zwiększyć roczne wydatki dużej rodziny do tysiąca złotych, a średni wzrost opłat według pierwszych szacunków kształtuje się na poziomie 20-30 proc., a więc dziesięciokrotnie wyższym od aktualnej inflacji.
Dziennikarz i redaktor od 1978 r. Z marką INFOR związany od 1995 r. z przerwą w latach 2011-2023. Najpierw był autorem artykułów i redaktorem papierowych czasopism m.in. naczelnym Prawa i Życia, Adwokata Domowego oraz I zastępcą redaktora naczelnego Dziennika Gazety Prawnej. Teraz, od października 2023 r. już jako dziennikarz i redaktor internetowy przygotowuje i publikuje artykuły na portalu INFOR.pl.
