Forsal logo

„Moi klienci nie płacą podatków” - o filozofii budowania kapitału

Artykuł sponsorowany
Ten tekst przeczytasz w 9 minut
51 minut temu
„Moi klienci nie płacą podatków” - o filozofii budowania kapitału
„Moi klienci nie płacą podatków” - o filozofii budowania kapitału/Materiały prasowe
„Moi klienci nie płacą podatków” – to zdanie Daniela Gawryczuka brzmi prowokacyjnie, ale kryje się za nim znacznie głębsza filozofia prowadzenia biznesu. W rozmowie wyjaśnia, dlaczego legalna optymalizacja podatkowa nie polega na „robieniu kosztów”, lecz na budowaniu kapitału, który może przez lata pracować na rozwój przedsiębiorstwa. Rozmawiamy również o estońskim CIT, fundacjach rodzinnych, strukturach holdingowych oraz o tym, dlaczego nowoczesne doradztwo podatkowe powinno być elementem długoterminowej strategii biznesowej.

Powiedział Pan kiedyś, i to całkiem poważne, że Pana klienci nie płacą podatków. Co miał Pan na myśli?

To oczywiście pewien skrót myślowy. Powiedziałbym dzisiaj precyzyjniej, moi klienci nie płacą dużych podatków, jeżeli zgodnie z prawem nie muszą ich płacić. Naszym zadaniem jest takie zaprojektowanie struktury biznesowej i majątkowej przedsiębiorcy, aby podatki były płacone w odpowiedniej wysokości i w odpowiednim momencie, oczywiście rozmawiamy tylko o podatkach PIT czy CIT.

Co więcej, podatek nie zawsze trzeba płacić od razu. W wielu przypadkach można go legalnie odroczyć czy zamrozić, pozostawiając pieniądze w biznesie i przeznaczając je na dalsze inwestycje. Przykładem jest estoński CIT, gdzie przy spełnieniu określonych warunków opodatkowanie jest związane przede wszystkim z momentem dystrybucji zysku. Innym rozwiązaniem mogą być fundacje rodzinne, struktury holdingowe czy odpowiednio zaprojektowane grupy kapitałowe.

Dlatego nie chodzi o unikanie podatków. Chodzi o to, żeby przedsiębiorca nie płacił podatku wcześniej ani więcej, niż wymaga tego prawo, a kapitał, który może pozostać w firmie, dalej pracował i budował jej wartość.

Często jest tak, że państwo najpierw tworzy określone rozwiązania prawne, a później ściga przedsiębiorców za korzystanie z nich. Mam na myśli na przykład wynagrodzenie z tytułu powołania w spółkach kapitałowych i wynikające z tego możliwości związane z ubezpieczeniem zdrowotnym. Takich sytuacji jest więcej.

Tak jak powiedziałem przed chwilą, przedsiębiorca ma obowiązek płacić podatki, które wynikają z przepisów prawa, ale nie ma moralnego obowiązku wybierania rozwiązania, które powoduje, że zapłaci ich najwięcej. Jeżeli państwo tworzy legalne możliwości prowadzenia działalności, wypłacania wynagrodzenia, inwestowania czy budowania struktury majątkowej, przedsiębiorca ma pełne prawo wybrać tę, która jest dla niego najbardziej efektywna.

Trzeba przy tym bardzo wyraźnie oddzielić legalną optymalizację podatkową od uchylania się od opodatkowania. To są dwie zupełnie różne rzeczy. Przedsiębiorca podejmuje ryzyko, inwestuje własny kapitał, zatrudnia ludzi i odpowiada za swoją firmę. Jego obowiązkiem jest przestrzeganie prawa. Natomiast rolą doradców jest pokazać mu, jak w granicach tego prawa prowadzić biznes efektywnie.

Jak takie sytuacje wyglądają w praktyce i jak kończą się sprawy w sądach? Czy w spółce, która nie zarabia jeszcze pieniędzy i konsumuje kapitał, można zarabiać z tytułu powołania 1 zł i odprowadzać z tego tytułu 9% składkę zdrowotną?

To jest bardzo dobry przykład pokazujący różnicę między tym, co czasami wydaje nam się właściwe, a tym, co rzeczywiście wynika z przepisów. Jeżeli członek zarządu pełni funkcję na podstawie aktu powołania i otrzymuje z tego tytułu wynagrodzenie, przepisy przewidują obowiązek ubezpieczenia zdrowotnego. Podstawą jest wynagrodzenie otrzymywane z tytułu powołania, a składka wynosi 9%.

I teraz pojawia się ciekawe pytanie, co w sytuacji, kiedy wynagrodzenie wynosi 1 zł? Wyobraźmy sobie start-up albo młodą spółkę technologiczną. Spółka jeszcze nie zarabia. Przez dwa lata konsumuje kapitał wspólników, inwestuje kilka milionów złotych w stworzenie produktu, a członek zarządu świadomie rezygnuje z normalnego wynagrodzenia i ustala je na symbolicznym poziomie. Czy państwo może powiedzieć, „powinieneś zarabiać więcej, żeby zapłacić większą składkę?”

Ten przykład pokazuje problem. Przedsiębiorca powinien stosować przepisy, które państwo samo ustanowiło. Nie powinien natomiast sam tworzyć sobie dodatkowych obciążeń, których w tych przepisach nie ma.

Oczywiście każdą sytuację trzeba oceniać indywidualnie. Jeżeli jakaś konstrukcja jest pozorna i została stworzona wyłącznie po to, żeby obejść przepisy, organy mogą próbować ją zakwestionować. Ale czym innym jest sztuczna konstrukcja, a czym innym rzeczywista sytuacja ekonomiczna spółki, która nie generuje jeszcze przychodów i której zarząd świadomie ogranicza swoje wynagrodzenia. Dlatego zawsze powtarzam, optymalizacja powinna wynikać z realiów biznesowych, mieć uzasadnienie gospodarcze i mieścić się w granicach prawa. Nie chodzi o to, żeby tworzyć fikcję dla podatków czy składek. Chodzi o to, żeby państwo respektowało rozwiązania, które samo zapisało w prawie.

Gdybyśmy oceniali różne legalne metody obniżania podatków, to tak zwane „robienie kosztów” chyba byłoby jedną z najmniej rozsądnych. Co jest lepsze, kolejny laptop czy kapitał, który może zostać w firmie dzięki temu, że zapłacimy 19% podatku?

Zdecydowanie kapitał. Jednym z największych błędów przedsiębiorców jest kupowanie czegoś tylko dlatego, że trzeba zrobić koszty. Jeżeli wydam 10 000 zł na rzecz, której tak naprawdę nie potrzebuję, tylko po to, żeby obniżyć dochód, to przy 19-procentowym podatku oszczędzam 1 900 zł podatku. Ale żeby zaoszczędzić te 1 900 zł, musiałem wydać 10 000 zł. W efekcie mam kolejny laptop, samochód czy urządzenie, którego być może wcale nie potrzebowałem, zamiast pieniędzy, które mogły zostać w firmie.

Dlatego patrzę na optymalizację podatkową zupełnie inaczej. Najlepsza optymalizacja nie polega na generowaniu kosztów. Polega na zatrzymywaniu kapitału i wykorzystywaniu takich rozwiązań prawnych, które pozwalają ten kapitał dalej inwestować. Dobrym przykładem jest estoński CIT. Jeżeli spełniamy warunki tego systemu i nie wypłacamy zysku wspólnikom, możemy odroczyć moment opodatkowania i pozostawić więcej pieniędzy w spółce na rozwój, inwestycje czy kolejne przedsięwzięcia.

Podobną logikę, choć na innych zasadach, można wykorzystywać przy odpowiednio zaprojektowanych strukturach holdingowych czy fundacji rodzinnej. Bo celem przedsiębiorcy nie powinno być posiadanie jak największych kosztów. Celem powinno być posiadanie jak największego kapitału, który może dalej dla niego pracować.

Dlatego zanim klient TAX SAFE zapyta mnie, „Co jeszcze mogę kupić, żeby zrobić koszt?”, wolę, żeby zapytał: „Co zrobić, żeby te pieniądze zostały w moim biznesie i dalej zarabiały?”

Rozwińmy poprzednie pytanie. Proszę o omówienie dostępnych narzędzi polityki podatkowej, które mogą wspomagać budowanie kapitału i wartości przedsiębiorstwa.

Przede wszystkim zmieniłbym sposób myślenia. Dobra polityka podatkowa nie powinna odpowiadać na pytanie, „Jak zapłacić jak najmniej podatku w tym roku?”. Powinna odpowiadać na pytanie, „Jak zbudować jak największy kapitał i wartość przedsiębiorstwa w perspektywie 5, 10 czy 20 lat?”

Pierwszym bardzo ciekawym narzędziem jest estoński CIT. W dużym uproszczeniu pozwala on przesunąć opodatkowanie do momentu dystrybucji zysku. Jeżeli firma zarabia i reinwestuje pieniądze, kapitał może pozostawać w spółce i finansować jej dalszy rozwój.

Drugim narzędziem są struktury holdingowe i grupy kapitałowe. Przy większym biznesie warto zastanowić się, czy wszystkie aktywa i wszystkie rodzaje działalności powinny znajdować się w jednej spółce. Możemy oddzielić działalność operacyjną od nieruchomości, własności intelektualnej czy kolejnych inwestycji. Dobrze zaprojektowana struktura może jednocześnie poprawiać bezpieczeństwo majątku, ułatwiać inwestowanie i przygotowywać przedsiębiorstwo do sprzedaży albo sukcesji.

Trzecim bardzo ważnym rozwiązaniem jest fundacja rodzinna. Dla przedsiębiorców, którzy przez wiele lat zbudowali znaczący majątek, może być ona nie tylko instrumentem sukcesji, ale również sposobem na długoterminowe zarządzanie kapitałem. Zamiast dzielić majątek pomiędzy kolejne pokolenia, możemy stworzyć strukturę, która będzie nim zarządzała i inwestowała przez dziesięciolecia.

Mamy również rozwiązania takie jak ulga B+R, IP Box, ulga na robotyzację czy określone instrumenty wspierające inwestycje. Jeżeli przedsiębiorca rzeczywiście prowadzi działalność spełniającą ustawowe warunki, warto sprawdzić, czy państwo nie przewidziało dla niej preferencji.

Do tego dochodzi właściwe finansowanie inwestycji. Czasami zamiast wydawać cały własny kapitał na zakup nieruchomości, samochodu, maszyn czy technologii, rozsądniej wykorzystać leasing albo finansowanie bankowe i zachować płynność na rozwój podstawowego biznesu.

I wreszcie najważniejsze, tych narzędzi nie można analizować pojedynczo. Estoński CIT, fundacja rodzinna czy holding nie są produktami, które sprzedaje się każdemu przedsiębiorcy. Najpierw trzeba zrozumieć, gdzie przedsiębiorca jest dzisiaj, ile zarabia, jaki posiada majątek, gdzie chce być za 5–10 lat, czy chce reinwestować, sprzedać firmę, przekazać ją dzieciom czy budować kolejne biznesy. Dopiero wtedy projektuje się odpowiednią strukturę.

Nowoczesne doradztwo podatkowe powinno być częścią strategii biznesowej. Podatki nie powinny być tylko kosztem, który rozliczamy po zakończeniu roku. Powinny być jednym z elementów świadomego budowania kapitału i wartości przedsiębiorstwa.

Widać wyraźnie, że szczególnie w przypadku spółek kapitałowych polski system podatkowy sprzyja akumulacji kapitału przez przedsiębiorstwa. Jak najlepiej strategicznie to wykorzystać?

Przede wszystkim trzeba przestać patrzeć na spółkę wyłącznie jako na narzędzie do prowadzenia działalności. Dobrze zaprojektowana spółka może być również narzędziem do budowania kapitału. Jeżeli przedsiębiorca zarabia pieniądze i natychmiast wypłaca cały zysk do majątku prywatnego, pojawia się opodatkowanie, a kapitał opuszcza biznes. Jeżeli natomiast część zysków pozostaje w odpowiednio zaprojektowanej strukturze, może dalej pracować.

I tutaj zaczyna działać procent składany. Wyobraźmy sobie przedsiębiorcę, który przez 10 czy 20 lat konsekwentnie pozostawia część zysków w strukturze i przeznacza je na rozwój firmy, zakup nieruchomości, udziały w innych przedsiębiorstwach czy kolejne inwestycje. Po kilkunastu latach różnica pomiędzy takim modelem a corocznym konsumowaniem całego zysku może być ogromna.

Dlatego bardzo ciekawym rozwiązaniem jest estoński CIT. Jeżeli przedsiębiorca spełnia warunki tego systemu i chce reinwestować zyski, może przesunąć moment opodatkowania związanego z dystrybucją zysku i pozostawić większy kapitał do pracy w spółce.

Przy większych przedsiębiorstwach kolejnym etapem może być struktura holdingowa. Jedna spółka prowadzi działalność operacyjną, inna może posiadać nieruchomości, kolejna realizować inwestycje. Nad nimi może funkcjonować spółka holdingowa. Nie chodzi tylko o podatki. Chodzi również o oddzielenie ryzyk i ochronę aktywów oraz możliwość sprzedaży konkretnego biznesu bez konieczności sprzedaży całego majątku.

Przy odpowiedniej skali majątku dochodzi jeszcze fundacja rodzinna. Wtedy zaczynamy patrzeć nie tylko na perspektywę przedsiębiorcy, ale również następnego pokolenia. Firma może zostać sprzedana, ale kapitał nie musi zostać skonsumowany. Może zostać dalej inwestowany w ramach odpowiednio zaprojektowanej struktury.

I to jest moim zdaniem najważniejsza zmiana sposobu myślenia. Najpierw budujemy biznes. Później z biznesu budujemy kapitał. Następnie z kapitału budujemy majątek, który może pracować niezależnie od działalności operacyjnej. Dlatego przedsiębiorca, który osiągnął już odpowiednią skalę, powinien mieć nie tylko księgowego. Powinien mieć strategię podatkową, kapitałową i majątkową na kolejne 10–20 lat. Bo największym błędem nie zawsze jest zapłacenie zbyt wysokiego podatku. Czasami największym błędem jest wypłacenie z firmy kapitału, który przez następne 20 lat mógłby dla nas pracować.

www.taxsafe.pl

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Artykuł sponsorowany
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj