Nad portem zamiast w korku. Gdynia chce postawić na gondole
To mogłaby być jedna z najbardziej nietypowych inwestycji komunikacyjnych w Polsce. Władze Gdyni rozważają budowę kolei linowej, która połączyłaby Śródmieście z Oksywiem, Obłużem, Pogórzem i Babimi Dołami. Zamiast stać w korkach na estakadzie Kwiatkowskiego czy ulicy Janka Wiśniewskiego, mieszkańcy mogliby przemieszczać się nad ziemią.
Cel jest ambitny. Napowietrzny transport miałby skrócić czas podróży do północnych dzielnic i ograniczyć zależność komunikacji od zatłoczonych dróg. Dla turystów sama przejażdżka nad portem mogłaby być natomiast dodatkową atrakcją.
Na razie trzeba jednak oddzielić efektowne wizualizacje od konkretów. Projekt wciąż znajduje się na etapie przygotowań, a miasto nie dysponuje jeszcze szczegółowymi analizami technicznymi ani kompletnymi raportami dotyczącymi możliwości realizacji inwestycji. Jak informował portal Trojmiasto.pl, dotychczas przygotowano przede wszystkim wstępne wizualizacje. Na ten cel przeznaczono z budżetu miasta ponad 35 tysięcy złotych.
Ponad milion złotych na dokumentację. To dopiero początek
Kolejnym krokiem ma być opracowanie koncepcji programowej. To właśnie ona pozwoli określić, którędy miałaby przebiegać trasa, gdzie powstaną stacje i w jakich miejscach trzeba będzie ustawić podpory dla kolei linowej.
W budżecie Zarządu Dróg Miejskich na 2026 rok zabezpieczono około 1,1 miliona złotych na przygotowanie dokumentacji. Ma ona pomóc w ocenie możliwości realizacji przedsięwzięcia i stanowić podstawę do dalszych decyzji, w tym ewentualnego rozpoczęcia inwestycji w formule „zaprojektuj i buduj”.
Na ostateczne rozstrzygnięcia jest jednak za wcześnie. Dopiero szczegółowe analizy pozwolą określić, czy budowa kolei gondolowej jest technicznie wykonalna, ile dokładnie będzie kosztować i czy rzeczywiście może usprawnić komunikację w Gdyni.
Nawet 600 milionów złotych. Czy miasto stać na taki pomysł?
Największe emocje budzą oczywiście pieniądze. Szacunkowe koszty inwestycji wahają się od około 300 do nawet 600 milionów złotych, w zależności od przyjętego wariantu. To kwota, która sprawia, że obok entuzjazmu pojawiają się również poważne pytania o zasadność wydatków.
Jak wskazuje portal PropertyDesign.pl, część mieszkańców widzi w kolejce linowej szansę na nowoczesny, ekologiczny transport i nową atrakcję turystyczną. Inni podchodzą do projektu znacznie ostrożniej. Ich zdaniem tak duże pieniądze można byłoby przeznaczyć na rozwój infrastruktury drogowej, nowe połączenia kolejowe albo modernizację istniejących tras.
Spór nie dotyczy więc wyłącznie tego, czy gondole nad portem będą wyglądać efektownie. Chodzi przede wszystkim o to, czy taka inwestycja okaże się skutecznym rozwiązaniem codziennych problemów komunikacyjnych mieszkańców.
Port, wojsko i silny wiatr. Przed Gdynią niełatwe zadanie
Koszty to niejedyna przeszkoda. Planowana trasa miałaby przebiegać w sąsiedztwie terenów portowych i wojskowych, co oznacza konieczność uzgodnień z wieloma instytucjami. Wśród nich są między innymi Port Gdynia, wojsko oraz zarządcy infrastruktury kolejowej. Do tego dochodzą warunki pogodowe. Nadmorski klimat oznacza silne wiatry, a ich wpływ na bezpieczeństwo i regularne funkcjonowanie kolei linowej wymaga dokładnego sprawdzenia.
Nie wystarczy zatem wyznaczyć trasy na mapie i przygotować atrakcyjnych wizualizacji. Trzeba jeszcze udowodnić, że system będzie bezpieczny, sprawny i opłacalny, a jego funkcjonowanie faktycznie przyniesie korzyści mieszkańcom.
Gondole nad Bałtykiem staną się rzeczywistością?
Mimo wątpliwości władze Gdyni nie porzucają pomysłu. Kolej gondolowa mogłaby stać się nowoczesnym elementem miejskiego transportu, ułatwić dojazd do północnych dzielnic i jednocześnie przyciągnąć turystów.
Na razie pozostaje jednak koncepcją, a nie przesądzoną inwestycją. O tym, czy nadmorskie gondole rzeczywiście pojawią się nad Gdynią, zdecydują wyniki analiz, możliwości techniczne i przede wszystkim rachunek ekonomiczny. Bo choć wizja podróży nad portem zamiast kolejnego stania w korku brzmi kusząco, przy wydatku sięgającym setek milionów złotych efektowny pomysł musi jeszcze udowodnić, że jest także praktycznym rozwiązaniem.
Absolwentka politologii i dziennikarstwa na Uniwersytecie Jagiellońskim, także PR-owiec. Przez blisko dziesięć lat jej pasją było radio, gdzie prowadziła audycje i robiła reportaże, ostatecznie zwyciężyła magia mediów internetowych. Bliskie są jej tematy związane z rynkiem pracy i przedsiębiorczością. Lubi rozmawiać z ludźmi i opisywać ich historie, także te biznesowe, prowadzące do sukcesu. Prywatnie wielbicielka psów i kotów, górskich wędrówek, jazdy na nartach i podróży w miejsca nieoczywiste.
