Forsal logo

Pilny komunikat dla właścicieli pieców na pellet. Tego nikt się spodziewał?

Ten tekst przeczytasz w 6 minut
5 minut temu
Pilny komunikat dla właścicieli pieców na pellet. Tego nikt się spodziewał?
Pilny komunikat dla właścicieli pieców na pellet. Tego nikt się spodziewał?/Shutterstock
Tysiące tartaków, ogromne zasoby drewna i jeden z najbardziej rozwiniętych przemysłów drzewnych w Europie, takie atuty ma Polska. Mimo to pellet do ogrzewania naszych domów przypływa statkami aż z Brazylii i Argentyny. Pokonuje tysiące kilometrów przez Atlantyk, a właściciele kotłów płacą za tonę nawet ponad 2 tys. zł. Choć ceny w ostatnich tygodniach zaczęły spadać, do taniego ogrzewania wciąż daleko. Teraz głos zabiera minister klimatu i środowiska Paulina Hennig-Kloska. Nie wyklucza sprawdzenia, czy na rynku pelletu nie dochodzi do zmowy cenowej. Czy Polacy przepłacają za opał, a obniżki cen hurtowych nie docierają do sklepów?

Miało być wygodnie, tanio i ekologiczne

Przez lata Polacy byli zachęcani do wymiany starych pieców węglowych na nowoczesne źródła ogrzewania. Jednym z promowanych rozwiązań były kotły pelletowe, na których zakup i montaż można było otrzymać dofinansowanie z programu „Czyste Powietrze”. Dla wielu gospodarstw domowych miała to być inwestycja w wygodniejsze, bardziej ekologiczne i przewidywalne ogrzewanie.

Skala zainteresowania była ogromna. Według informacji UOKiK w 2025 roku około 77 proc. wniosków o dofinansowanie wymiany źródeł ciepła dotyczyło kotłów na pellet i drewno. Obecnie z takich urządzeń korzysta około 450 tys. gospodarstw domowych. To o ponad 90 tys. więcej niż w 2023 roku. Popyt na pellet wyraźnie wzrósł, ale jego produkcja i dostępność nie nadążały za rosnącym zapotrzebowaniem.

Problem polega na tym, że do produkcji pelletu wysokiej jakości, zwłaszcza klasy A1, potrzebne są odpowiednie trociny i pozostałości drzewne. Ich dostępność zależy między innymi od skali działalności tartaków oraz zakładów przetwórstwa drewna. UOKiK wskazywał również na ograniczenie sprzedaży drewna przez Lasy Państwowe jako jeden z czynników wpływających na sytuację na rynku.

Do tego doszły problemy z dostawami ze Wschodu. Minister energii Miłosz Motyka zwracał uwagę, że rynek białoruski został zablokowany, a moce produkcyjne na Ukrainie ucierpiały w wyniku wojny. W efekcie Polska zaczęła intensywniej szukać pelletu poza granicami kraju. I właśnie wtedy pojawił się kierunek, który może zaskakiwać: Ameryka Południowa.

Pellet z Brazylii i Argentyny płynie przez Atlantyk

Jeszcze kilka lat temu taka wiadomość mogłaby brzmieć jak gospodarczy absurd. Polska, jeden z największych producentów mebli w Europie, kraj z rozwiniętym przemysłem drzewnym i tysiącami tartaków, sprowadza opał z drugiego końca świata. A jednak to rzeczywistość.

Pellet z Brazylii i Argentyny pokonuje Atlantyk na statkach, trafia do europejskich portów, a następnie do importerów, hurtowni i składów opału. Ostatecznie ląduje w kotłowniach polskich domów. O imporcie informowały między innymi Gazeta.pl, Spider's Web oraz branżowy portal Globenergia. Firma Pellet24 z Łochowa sprowadza taki opał co najmniej od wakacji. Nie jest jednak jedynym przedsiębiorstwem korzystającym z tego kierunku dostaw.

Skala importu rośnie. Według danych Lesprom Analytics, przywołanych przez Globenergię, tylko w pierwszym półroczu 2025 roku Brazylia dostarczyła do Unii Europejskiej 261 tys. ton pelletu. To o 31 proc. więcej niż w analogicznym okresie poprzedniego roku.

Nie oznacza to, że cały ten opał trafia do Polski. Pokazuje jednak wyraźny kierunek zmian. Europejski rynek coraz częściej sięga po biomasę z odległych kontynentów, a transport pelletu przez ocean przestaje być odosobnionym przypadkiem.

Najbardziej zaskakujący jest jednak ekonomiczny paradoks całej sytuacji. Pellet powstaje przede wszystkim z trocin i innych pozostałości obróbki drewna. Tymczasem surowiec, który mógłby być wykorzystywany znacznie bliżej miejsca produkcji i zużycia, opłaca się sprowadzać przez tysiące kilometrów.

Minister zabiera głos. UOKiK może sprawdzić ceny pelletu

Właściciele kotłów pelletowych z niepokojem obserwują ceny opału. Tymczasem minister klimatu i środowiska Paulina Hennig-Kloska zwróciła uwagę na rozbieżność między sytuacją na rynku hurtowym a cenami, które widzą klienci w sklepach. Wypowiadając się w Polsat News, minister poinformowała, że ceny pelletu w hurcie spadły. Wpłynęły na to między innymi zwiększony import oraz stosunkowo ciepła pogoda, która ograniczyła zapotrzebowanie na opał.

Jej zdaniem obniżki powinny być widoczne również w sprzedaży detalicznej. Konsumenci nie powinni być skazani na wysokie ceny, jeśli sytuacja na rynku hurtowym zaczyna się poprawiać.— Oczekuję, żeby spadły również ceny peletu w detalu, bo to jest naturalne — powiedziała Paulina Hennig-Kloska.

Na tym jednak nie poprzestała. Zapowiedziała, że jeśli niższe ceny hurtowe nie przełożą się na ceny dla odbiorców końcowych, będzie oczekiwała reakcji Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Wprost wskazała na potrzebę sprawdzenia, czy na rynku nie dochodzi do zmowy cenowej.

To poważna zapowiedź, ale trzeba zaznaczyć, że nie oznacza ona wykrycia ani udowodnienia nielegalnego porozumienia między sprzedawcami. Na razie mowa o możliwości przyjrzenia się sytuacji i sprawdzenia, dlaczego klienci nie odczuwają w pełni obniżek cen hurtowych. Dla właścicieli kotłów pelletowych najważniejsze jest jednak coś innego: czy zapowiadane spadki rzeczywiście pojawią się na rachunkach za ogrzewanie?

Ile kosztuje teraz pellet? Ceny zaczęły spadać

Pierwsze obniżki są już widoczne w ofertach sklepów internetowych. Jak informuje Globenergia.pl, powołując się na dane PelletRadar, 4 listopada mediana cen pelletu klasy A1 wynosiła 2256 zł za tonę. To o 2,3 proc. mniej niż tydzień wcześniej i o 3,3 proc. mniej niż przed miesiącem. Monitorowane oferty obejmowały przedział od 1949 do 2418 zł za tonę. Zmiany widać również w dłuższej perspektywie. W sierpniu średnia miesięczna mediana cen wynosiła 2404 zł za tonę, we wrześniu spadła do 2352 zł, a w październiku wyniosła 2328 zł.

Na początku listopada poziom 2256 zł oznaczał już spadek o około 6,2 proc. względem sierpniowej średniej. W niektórych sklepach pellet A1 można znaleźć nawet poniżej 2 tys. zł za tonę. Nie oznacza to jednak, że każda taka oferta będzie równie korzystna. Przed zakupem warto sprawdzić koszty dostawy, parametry paliwa oraz dostępność konkretnej partii. Różnice między sprzedawcami pozostają bowiem znaczące, a pozornie atrakcyjna cena może wzrosnąć po doliczeniu transportu.

Czy pellet będzie kosztował mniej niż 2 tys. zł za tonę?

To pytanie zadaje sobie wielu właścicieli kotłów pelletowych. Jak ocenia Globenergia.pl, najbliższe tygodnie pokażą, czy zwiększony import nadal będzie wywierał presję na obniżanie cen. Duże znaczenie będzie miała również pogoda. Jeśli nadejdą silniejsze mrozy, zapotrzebowanie na opał może szybko wzrosnąć, a wraz z nim presja na ceny. Istotna pozostaje także dostępność trocin i innych surowców wykorzystywanych do produkcji granulatu.

Dla gospodarstw domowych ogrzewających domy pelletem obecne zmiany są dobrym sygnałem, ale trudno mówić o powrocie do taniego opału. Ceny detaliczne zaczęły spadać, jednak typowa oferta pelletu A1 nadal przekracza 2200 zł za tonę. Teraz kluczowe będzie to, czy obniżki utrzymają się w okresie zwiększonego zimowego zapotrzebowania. Równie ważne okaże się, czy niższe ceny w hurcie rzeczywiście przełożą się na rachunki odbiorców końcowych.

Jedno jest pewne: trudno uznać za normalną sytuację, w której kraj z tak rozwiniętym przemysłem drzewnym musi sprowadzać opał z Brazylii i Argentyny, a właściciele kotłów wciąż płacą za niego fortunę. Zapowiedź ministry dotycząca możliwej kontroli UOKiK może więc okazać się jednym z najważniejszych wątków na rynku pelletu w najbliższych tygodniach.

Źródło: forsal.pl
Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Jagienka Michalik
Jagienka Michalik

Absolwentka politologii i dziennikarstwa na  Uniwersytecie Jagiellońskim, także PR-owiec.  Przez blisko dziesięć lat jej pasją było radio, gdzie prowadziła audycje i robiła reportaże,  ostatecznie zwyciężyła magia mediów  internetowych. Bliskie są jej tematy związane z rynkiem pracy i przedsiębiorczością. Lubi rozmawiać z ludźmi i opisywać ich historie, także  te biznesowe, prowadzące do sukcesu. Prywatnie wielbicielka psów i kotów, górskich wędrówek, jazdy na nartach i podróży w miejsca nieoczywiste. 

Zobacz wszystkie artykuły tego autoraPilny komunikat dla właścicieli pieców na pellet. Tego nikt się spodziewał? »
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj