Mówiąc o cyberatakach, których władze każdego państwa mogą obawiać się najbardziej, zwykle myślimy o zakłóceniu pracy infrastruktury krytycznej, paraliżu transportu i komunikacji miejskiej czy systemów informatycznych. Nikt jednak nie bierze na poważnie możliwości cyberataków na chłodnie, a to, jak dowodzi ekspert, poważny błąd.
Jak ustalił dziennikarz RMF, polska policja odnotowała co najmniej 10 cyberataków na sklepowe lodówki i chłodnie. Do podobnych incydentów dochodzi także w innych krajach.
Tylko w październiku do takich ataków doszło we Francji. Wówczas zaatakowanych zostało ok. 700 supermarketów, gdzie hakerzy zmienili ustawienia temperatury, w efekcie czego doszło do zniszczenia żywności, a sklepy poniosły ogromne straty finansowe. Do podobnych cyberataków doszło także w Irlandii, Portugalii, Szwecji, Luksemburgu i Belgii.
Jak hakerzy przejmują sklepowe lodówki i chłodnie?
Jak to jest możliwe? Wyjaśnił to ekspert ds. cyberbezpieczeństwa Krzysztof Smaga. Zwrócił uwagę, że systemy chłodnicze coraz częściej podłączone są do Internetu, dzięki czemu można zdalnie monitorować ich pracę, ale jednocześnie hakerzy mają możliwość ingerowania w temperaturę. W jego ocenie w dzisiejszych czasach, gdy niemal wszystko jest podłączone do sieci, jak lampy, odkurzacze, kamery czy lodówki, może stać się celem ataków hakerów.
W jego ocenie za większość ataków odpowiadają hakerzy z Rosji. Bo jak wskazał, tego rodzaju operacje wymagają znacznych zasobów i mogą służyć demonstracji siły oraz pokazaniu możliwości zakłócenia funkcjonowania infrastruktury przeciwnika.
Groźne mogą być także ataki na centra logistyczne, bo jak wyjaśnił ekspert, gdy dojdzie do ataku i żywność w chłodniach zostanie zniszczona, nie wystarczy pójść do innego sklepu, bo duże centra logistyczne zaopatrują wiele sieci handlowych.
– Skutki cyberataku mogą więc wykraczać daleko poza jedną firmę – stwierdził Krzysztof Smaga.
Niebezpieczne ataki na infrastrukturę medyczną
Ekspert przypomniał, że nie tylko sklepowe chłodnie są celem ataków hakerów. Zwrócił uwagę, że we Francji doszło też do ataku na Francuski Zakład Krwiodawstwa i lodówki służące do przechowywania krwi. Hakerzy próbowali podnieść temperaturę, a tym samym zniszczyć całą przechowywaną w nich krew.
Krzysztof Smaga zwrócił uwagę, że jednym z najczarniejszych scenariuszy jest właśnie atak na infrastrukturę do przechowywania krwi przeznaczonej do transfuzji, co automatycznie wpłynęłoby na utrudnienia w przeprowadzaniu operacji, leczeniu ciężkich urazów, a także ratowaniu życia pacjentów.
– Dla osoby, która nie zajmuje się cyberbezpieczeństwem, nieprawidłowa praca chłodni będzie wyglądała jak zwykła awaria – podkreślił.
Jego zdaniem pora zacząć traktować cyberbezpieczeństwo nie jako zbędny koszt, lecz jako warunek bezpiecznego funkcjonowania.
– Problem w tym, że skutki poważnego incydentu mogą być znacznie droższe niż zabezpieczenia, na których wcześniej oszczędzano – podsumował.

