– „Lalka” Bolesława Prusa to opowieść o świecie, w którym Ignacy Rzecki – niezależnie od tego czy kochał Stacha Wokulskiego i swoją pracę, czy nie oraz w jakim byłby stanie zdrowia – nigdy nie doczekałby się emerytury. Był skazany na pracę do śmierci, bo czegoś takiego jak emerytura po prostu nie było – mówi prezes ZUS dr Liwiusz Laska.
Jak wyglądałby świat bez ZUS? Jak w „Lalce”
- Identycznie jak znaczna część naszych rodaków oglądamy serial na „Na Netflixie”, dyskutujemy o wizji Pawła Maślony podczas przerwy obiadowej i rezerwujemy bilety do kina, bo chcemy obejrzeć adaptację filmową - można przeczytać w najnowszym komunikacie ZUS.
Być może koncentrujemy uwagę niekoniecznie tylko na romansowym wątku tej historii. Prezes Liwiusz Laska mówi wprost: – Nie trzeba sobie wyobrażać, jak wyglądałby świat bez ZUS. 150 lat temu, czyli wtedy, kiedy toczy się akcja powieści Prusa, zabezpieczeń ani ubezpieczeń socjalnych nie było. Cierpiała z tego powodu zdecydowana większość osób, czyli wszyscy ci, którzy nie odziedziczyli fortuny i nie opływali w dostatek.
Na jakie świadczenia od ZUS mogliby dziś liczyć bohaterowie „Lalki”?
– Jakże inaczej wyglądałoby życie Heleny Stawskiej i jej córki, gdyby dostawały rentę wdowią i 800 plus! Pamiętamy też opis Prusa, w jakich warunkach żyła biedota na warszawskim Powiślu. Wokulski konstatował, że to „miniatura kraju”. Widział m.in. „wiecznie głodne dzieci, których największą zaletą jest wczesna śmierć”.
Dziś każde z tych dzieci co miesiąc dostałoby od państwa 800 zł. To jedno z kilkudziesięciu świadczeń, które wypłaca ZUS – mówi prezes Laska.
