Forsal logo

Kto nie musi płacić za parking przy szpitalu?

szpital
Kto nie musi płacić za parking przy szpitalu?/Shutterstock
Część placówek przewiduje ulgi albo specjalne stawki dla wybranych grup. Mogą dotyczyć osób z niepełnosprawnościami, honorowych dawców krwi, pacjentów hospitalizowanych, osób często przyjeżdżających na leczenie albo opiekunów. Zdarzają się też bilety dobowe i pakiety, które mają ograniczyć koszt wielogodzinnego postoju.

Stawki zależą od szpitala, miasta i tego, czy parking prowadzi sama placówka, czy zewnętrzny operator

W wielu miejscach pierwsze 15, 20 albo 30 minut postoju jest bezpłatne. Taki czas zwykle wystarcza na szybkie podwiezienie pacjenta pod wejście, ale rzadko na rejestrację, wizytę, badanie albo odebranie bliskiej osoby z oddziału.

Przy Uniwersyteckim Szpitalu Klinicznym przy ul. Grunwaldzkiej w Poznaniu pacjenci od maja mieli płacić 20 zł za godzinę parkowania. Decyzja wywołała ostre komentarze chorych i ich rodzin, którzy pytali, kogo stać na taką stawkę przy leczeniu albo odwiedzinach. Szpital tłumaczył, że miejsc parkingowych dla pacjentów jest niewiele, a na teren placówki wjeżdżało bardzo dużo samochodów. Wysoka opłata ma więc zniechęcać do wielogodzinnego postoju i wymuszać rotację.

Ostatecznie płatny parking zaczął funkcjonować 19 czerwca 2026 r. Mimo kontrowersji stawka pozostała na poziomie 10 zł za każde rozpoczęte 30 minut, czyli 20 zł za godzinę postoju.1

W Warszawie, na terenie szpitala MSWiA przy ul. Wołoskiej, godzina postoju na parkingu prowadzonym przez firmę APCOA kosztuje 8 zł, czyli więcej niż godzina parkowania w centrum miasta. Maksymalna opłata dobowa wynosi 80 zł2. Wiele szpitali nie stosuje jednak takich limitów, co oznacza, że całodobowy postój może kosztować blisko 200 zł.

Dla wielu pacjentów nie jest to drobny wydatek. Senior, który trzy razy w tygodniu jeździ na rehabilitację, może w praktyce być zmuszony wybierać między płatnym parkingiem a dłuższym dojściem z miejsca postojowego przy oddalonej ulicy. W przypadku chorej nogi, poruszania się o kulach lub ograniczonej sprawności taka „oszczędność” oznacza dodatkowy wysiłek.

Przed Wielospecjalistycznym Szpitalem Miejskim im. J. Strusia w Poznaniu pacjenci i osoby odwiedzające mogą skorzystać z bezpłatnych pierwszych 20 minut. Później naliczana jest opłata za każdą kolejną godzinę postoju w wysokości 6 zł2. Podobne rozwiązania działają przy wielu innych placówkach: krótki darmowy czas na wysadzenie pacjenta, a następnie standardowa opłata godzinowa albo bilet dobowy.

Każdy szpital albo operator parkingu określa własny regulamin

Najczęściej bezpłatny jest tylko bardzo krótki postój, przeznaczony na podwiezienie pacjenta pod wejście, wysadzenie go przy izbie przyjęć albo szybki odbiór.

Część placówek przewiduje ulgi albo specjalne stawki dla wybranych grup. Mogą dotyczyć osób z niepełnosprawnościami, honorowych dawców krwi, pacjentów hospitalizowanych, osób często przyjeżdżających na leczenie albo opiekunów. Zdarzają się też bilety dobowe i pakiety, które mają ograniczyć koszt wielogodzinnego postoju.

Samo posiadanie karty parkingowej osoby z niepełnosprawnością nie zawsze oznacza jednak pełne zwolnienie z opłat. W niektórych miejscach przewidziano niższą stawkę, np. w szpitalu w Nowym Targu obowiązuje opłata 5 zł za dzień, ale nie jest to reguła obowiązująca wszędzie. Dlatego przed wizytą warto sprawdzić regulamin konkretnego parkingu, szczególnie gdy zarządza nim prywatny operator.

Wysokie ceny przyszpitalnych parkingów szczególnie uderzają w tych, którzy muszą przyjeżdżać często. Jednorazowa opłata za godzinę postoju może wydawać się niewielka, ale przy kilku wizytach w tygodniu robi się z tego stały koszt leczenia. Do parkingu dochodzą dojazdy, leki, badania, rehabilitacja i czas poświęcony na opiekę nad bliskim.

Pacjenci zwracają też uwagę, że do szpitala nie przyjeżdża się tak jak do kina, galerii handlowej czy restauracji. To nie jest wybór związany z rozrywką albo wygodą. To często konieczność. Dlatego rachunek za parking przy szpitalu budzi poczucie niesprawiedliwości, nawet jeśli formalnie wynika z regulaminu.

Najtrudniej mają rodziny pacjentów hospitalizowanych. Rodzic odwiedzający dziecko, partner przyjeżdżający codziennie do chorego po operacji albo opiekun osoby starszej może zostawiać na parkingu kilkadziesiąt złotych dziennie. Wtedy opłata przestaje być drobnym kosztem organizacyjnym, a staje się kolejnym obciążeniem w chorobie.

Szpitale odpowiadają, że opłaty nie są wprowadzane wyłącznie po to, by pobierać pieniądze od pacjentów

W wielu miejscach problemem jest brak miejsc oraz zajmowanie parkingów przez kierowców, którzy nie korzystają z usług placówki. Dotyczy to zwłaszcza szpitali położonych w centrach miast albo wśród osiedli.

Placówki tłumaczą, że płatny system ma wymuszać rotację. Jeżeli parking jest darmowy, samochody potrafią stać na nim godzinami albo całymi dniami, blokując miejsca osobom, które faktycznie przyjechały na badanie, zabieg albo odwiedziny. W takim ujęciu opłata ma nie tylko przynosić przychód, ale też zniechęcać do długiego postoju.

Tak argumentowano m.in. w Uniwersyteckim Szpitalu Klinicznym przy ul. Grunwaldzkiej w Poznaniu, gdzie wskazywano, że na teren szpitala wjeżdżało bardzo dużo samochodów, a miejsc dla pacjentów było niewiele. Podobne uzasadnienia pojawiają się przy placówkach, które dzierżawią parkingi zewnętrznym operatorom. Bez systemu opłat i kontroli trudno utrzymać porządek, a miejsc i tak jest mniej niż potrzeb.

Wysokie opłaty nie zawsze rozwiązują problem. Czasem tylko przenoszą go poza teren szpitala. Kierowcy, którzy chcą uniknąć kosztów, zostawiają auta na pobliskich ulicach, chodnikach, trawnikach albo w miejscach, gdzie postój jest zabroniony. To prowadzi do konfliktów z mieszkańcami i stwarza zagrożenie w ruchu.

Takie sygnały pojawiały się m.in. przy szpitalu MSWiA w Poznaniu. Czytelnik lokalnego portalu opisywał, że samochody parkujące w niedozwolonych miejscach zmuszały innych kierowców do niebezpiecznych manewrów. Straż miejska informowała, że interwencje w tym rejonie są podejmowane, a za nieprawidłowe parkowanie przy szpitalu nakładano mandaty.

Od początku lipca za nieprawidłowe parkowanie na ul. Wrzoska przy szpitalu strażnicy nałożyli już 25 mandatów karnych – informował rzecznik poznańskiej Straży Miejskiej.

To pokazuje paradoks płatnych parkingów. Z jednej strony mają porządkować ruch na terenie placówki. Z drugiej – jeśli opłaty są uznawane za zbyt wysokie albo darmowy czas jest zbyt krótki – część kierowców przenosi problem na sąsiednie ulice. W efekcie cierpią pacjenci, mieszkańcy i inni uczestnicy ruchu.

Jeżeli parking znajduje się na terenie należącym do podmiotu leczniczego albo pozostającym w jego dyspozycji, szpital może określić zasady korzystania z tego terenu i pobierać opłaty na podstawie regulaminu

Wjazd na parking i pozostawienie samochodu traktowane są wtedy jak zawarcie umowy cywilnoprawnej na warunkach podanych kierowcy.

Trzeba przy tym rozróżnić parking na terenie szpitala od strefy płatnego parkowania na drodze publicznej. Na drogach publicznych opłaty ustala rada gminy na podstawie ustawy o drogach publicznych i obowiązują tam ustawowe limity. Na terenie prywatnym albo zarządzanym przez szpital taki mechanizm nie działa wprost. Zastosowanie mają zasady umowne, regulamin oraz ogólne przepisy, w tym dotyczące ochrony konsumentów.

Parkowanie nie jest świadczeniem opieki zdrowotnej. To istotne, bo oznacza, że zasada bezpłatnego dostępu do świadczeń finansowanych ze środków publicznych nie przekłada się automatycznie na darmowy parking przy szpitalu.

Sama wysoka stawka nie oznacza jeszcze, że opłata jest nielegalna. Na terenie prywatnym albo zarządzanym przez placówkę nie ma jednego ustawowego limitu, który określałby maksymalną cenę godziny postoju przy szpitalu.

Nie oznacza to jednak pełnej dowolności. Opłata powinna być jasno określona, znana kierowcy przed wjazdem i powiązana z regulaminem. Szczególne wątpliwości mogą budzić bardzo wysokie opłaty dodatkowe, zwłaszcza za zgubiony bilet, przekroczenie czasu albo naruszenie regulaminu. W takich przypadkach można pytać, czy opłata jest proporcjonalna i czy kierowca miał realną możliwość zapoznania się z zasadami.

W praktyce częściej chodzi zatem o to, czy cennik jest czytelny, czy stawki nie są rażąco wygórowane, czy przewidziano ulgi dla szczególnych grup pacjentów oraz czy reklamacje są rozpatrywane rzeczywiście, a nie wyłącznie formalnie – nie o to, czy szpital może pobierać opłaty.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: forsal.pl
Krzysztof Rybak
Krzysztof Rybak

Krzysztof Rybak – prawnik, redaktor Forsal.pl, absolwent Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. Zajmuję się tematyką podatków, nieruchomości oraz prawa cywilnego i gospodarczego. W swoich tekstach wyjaśniam zmiany w przepisach i ich praktyczne skutki. Przez lata byłem związany z branżą naukową i rolniczą. Zostałem wyróżniony przez Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi za osiągnięcia w obszarze rynku konopnego. 

Zobacz wszystkie artykuły tego autoraKoniec limitu cen na stacjach paliw w całej Polsce. Droższe paliwo od tego momentu »
Tematy: szpital
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj