Forsal logo

Dzień wolny od pracy z powodu alertu RCB. Pracownicy będą mogli nie przyjść do pracy i zachować przy tym wynagrodzenie?

praca, pracownik, pracodawca, rcb, alert rcb
Dzień wolny od pracy z powodu alertu RCB. Pracownicy będą mogli nie przyjść do pracy i zachować przy tym wynagrodzenie?/Materiały prasowe
Powtarzające się alerty RCB na wschodzie Polski postawiły pracowników i pracodawców przed nowym problemem. Czy ostrzeżenie o zagrożeniu może być podstawą do pozostania w domu i czy za taką nieobecność należy się wynagrodzenie?

Rosyjskie ataki na Ukrainę. Dwa rodzaje alertów RCB, różne konsekwencje

Rosyjskie ataki rakietowe i dronowe od dawna obejmują obszary Ukrainy położone setki kilometrów od linii frontu. Ostrzeliwane są miasta, obiekty transportowe i infrastruktura energetyczna. Według danych opublikowanych 15 października 2026 r. przez Misję Monitorującą Prawa Człowieka ONZ we wrześniu zginęło co najmniej 328 cywilów, a 2105 zostało rannych. Łączna liczba ofiar była o 85 proc. wyższa niż w analogicznym miesiącu poprzedniego roku. Broń dalekiego zasięgu, w tym rakiety i drony, odpowiadała za 53 proc. odnotowanych ofiar cywilnych.

Kiedy rosyjskie uderzenia obejmują zachodnią Ukrainę, polskie wojsko monitoruje sytuację i w razie potrzeby podnosi gotowość systemów obrony powietrznej. Mieszkańcy zagrożonych regionów otrzymują komunikaty RCB. We wrześniu i październiku 2026 r. ostrzeżenia dotyczące województw lubelskiego i podkarpackiego pojawiały się wielokrotnie. Towarzyszyły im aktualizacje i odwołania zagrożenia, niekiedy kilka razy w ciągu jednego dnia.

Dla pracownika istotne znaczenie ma treść otrzymanej wiadomości

3 listopada mieszkańcy części Lubelszczyzny otrzymali SMS o następującej treści:

„UWAGA! Rosyjski atak powietrzny na Ukrainie. Sytuacja jest monitorowana. Podniesiono gotowość Systemu Obrony Powietrznej RP. Oczekuj dalszych komunikatów.”

Inaczej brzmiał alert skierowany 20 października do mieszkańców części Podkarpacia:

„UWAGA! UWAGA! UWAGA! Zagrożenie atakiem z powietrza. Znajdź bezpieczne miejsce. Stosuj się do poleceń służb. Oczekuj dalszych komunikatów.”

W tym przypadku służby oczekiwały podjęcia konkretnych działań ochronnych. Osoba przebywająca w domu powinna znaleźć bezpieczne miejsce, a pracownik będący w drodze do zakładu – uwzględnić konieczność przerwania podróży.

Podobny alert ogłoszono 17 września 2026 r. w województwach lubelskim i podkarpackim. W Lublinie i Rzeszowie uruchomiono syreny alarmowe, a pracownicy części urzędów zeszli do miejsc schronienia. W tym czasie do polskiej granicy zbliżył się dron z napędem odrzutowym. Rzecznik Dowództwa Operacyjnego Rodzajów Sił Zbrojnych ppłk Jacek Goryszewski przekazał PAP, że według wstępnych wskazań bezzałogowiec najprawdopodobniej uderzył w cel albo został zniszczony około czterech kilometrów po ukraińskiej stronie granicy.

Takie zdarzenia wpływają na funkcjonowanie zakładów pracy nawet wtedy, gdy ostatecznie nie dochodzi do ataku na terytorium Polski. Przedsiębiorstwo musi ocenić zagrożenie, podjąć odpowiednie działania ochronne, a następnie ustalić, czy i kiedy możliwe jest wznowienie normalnej działalności.

Pracodawcy obawiają się paraliżu firm. Pracownicy chcą wiedzieć, czy mogą przerwać pracę

Gen. broni rez. Tomasz Piotrowski, przewodniczący Platformy Bezpieczeństwa i Obronności Pracodawców RP, w wypowiedzi dla Polskiej Agencji Prasowej z 28 września 2026 r. zwrócił uwagę, że zagrożenia militarne stworzyły przedsiębiorstwom nowe problemy organizacyjne. Firmy przygotowują się do nich w różny sposób, zależnie od lokalizacji, skali działalności, rodzaju infrastruktury oraz charakteru wykonywanej pracy.

Podkreślił, że w przypadku bezpośredniego zagrożenia zdrowia lub życia pracodawca ma obowiązek wstrzymać pracę i skierować zatrudnionych do bezpiecznego miejsca. Wątpliwości dotyczą natomiast komunikatów informujących o aktywności lotnictwa czy niezidentyfikowanych obiektach, które same nie przesądzają jeszcze o konieczności przerwania działalności.

W zakładach przemysłowych zatrzymanie produkcji może wymagać zabezpieczenia urządzeń i procesów technologicznych. Firmy transportowe muszą liczyć się z opóźnieniami dostaw, a przedsiębiorstwa realizujące usługi wymagające stałej obsady – z koniecznością zapewnienia zastępstw. W niektórych branżach nagłe opuszczenie stanowisk bez wcześniejszego przygotowania samo może stworzyć dodatkowe zagrożenie.

Przedstawiciel Pracodawców RP przestrzegał przed rozwiązaniami, które prowadziłyby do zatrzymywania działalności przedsiębiorstw przy każdym ostrzeżeniu. Jego zdaniem potrzebne są jasne procedury, opracowywane we współpracy z administracją państwową, służbami i przedstawicielami biznesu.

Podobnych wyjaśnień oczekują pracownicy. Bartłomiej Mickiewicz, zastępca przewodniczącego Komisji Krajowej NSZZ „Solidarność”, przyznał w rozmowie z PAP, że do związkowców docierają pytania od zatrudnionych, szczególnie ze wschodnich regionów Polski, którzy nie wiedzą, jak powinni zachować się po otrzymaniu ostrzeżenia.

Niepewność dotyczy zarówno możliwości przerwania pracy, jak i konsekwencji spóźnienia czy pozostania w domu. Przełożony musi zdecydować, czy zatrzymać działalność. Pracownik powinien wiedzieć, czy w czasie alarmu może szukać schronienia bez ryzyka późniejszego ukarania.

Na brak praktycznych zasad zwróciła uwagę również Państwowa Inspekcja Pracy. Główny inspektor pracy Janusz Krasoń poinformował PAP pod koniec września, że inspekcja pracuje nad wytycznymi dotyczącymi postępowania podczas alertów o zagrożeniu atakiem z powietrza. Do PIP zaczęły trafiać pytania zarówno od przedsiębiorców, jak i zatrudnionych.

Krasoń wskazał na potrzebę przeglądu zakładowych procedur bezpieczeństwa, dróg ewakuacyjnych i zasad postępowania w sytuacjach kryzysowych. Przedsiębiorstwa powinny zawczasu ustalić, kto podejmuje decyzję o wstrzymaniu pracy, gdzie znajdują się bezpieczne miejsca i w jaki sposób informacje o zagrożeniu są przekazywane pracownikom.

Wypowiadający się dla PAP wiceszef MSWiA Wiesław Leśniakiewicz przypomniał, że odpowiedzialność za bezpieczeństwo zatrudnionych spoczywa na pracodawcy. To przedsiębiorca powinien przeanalizować dostępne miejsca schronienia i wskazać pracownikom bezpieczną lokalizację. Pozostaje jednak kwestia nieobecności osób, które podczas alarmu nie zdołały dotrzeć do zakładu. W tej sprawie stanowisko przedstawiło już Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej.

Usprawiedliwienie nieobecności w pracy nie zawsze oznacza pensję

Pytania o prawa pracowników pojawiły się na szczeblu parlamentarnym po wydarzeniach z września 2025 r. W nocy z 9 na 10 września rosyjskie drony naruszyły polską przestrzeń powietrzną. Trzy dni później, w związku z wysokim prawdopodobieństwem kolejnego naruszenia granicy, wojewoda lubelski zarządził uruchomienie systemu ostrzegania w części regionu. 14 października 2025 r. poseł Henryk Smolarz skierował do minister rodziny, pracy i polityki społecznej interpelację nr 12919. Zapytał, czy uruchomienie systemu alarmowania może usprawiedliwiać spóźnienie lub nieobecność w pracy.

Odpowiedź wpłynęła do Sejmu 8 września 2026 r., niemal jedenaście miesięcy później. Przedstawiła ją Monika Sikora, sekretarz stanu w Ministerstwie Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej. Resort odwołał się do rozporządzenia z 15 maja 1996 r. regulującego usprawiedliwianie nieobecności w pracy. Jego § 1 przewiduje zarówno zdarzenia określone przepisami prawa pracy, jak i inne okoliczności uniemożliwiające wykonywanie obowiązków, wskazane przez pracownika i uznane przez pracodawcę.

Ważne

Ministerstwo wskazało, że uruchomienie systemu alarmowania nie zostało wymienione w przepisach jako odrębna podstawa automatycznego usprawiedliwienia nieobecności. Pracodawca ma zatem „możliwość – choć nie obowiązek” uznania takiej przyczyny za usprawiedliwiającą.

Swoboda przełożonego podlega jednak ograniczeniom. Monika Sikora zwróciła uwagę na art. 8 Kodeksu pracy, który zakazuje korzystania z przysługujących uprawnień w sposób sprzeczny z zasadami współżycia społecznego albo społeczno-gospodarczym przeznaczeniem prawa. Resort przypomniał również o konieczności jednakowego traktowania zatrudnionych znajdujących się w porównywalnej sytuacji. Odmowa usprawiedliwienia nieobecności osoby, która wykaże rzeczywistą niemożność dotarcia do zakładu z powodu alarmu, może w konkretnych okolicznościach stanowić nadużycie prawa.

Pracodawca powinien więc ustalić przyczynę absencji, czas trwania przeszkody i możliwość bezpiecznego dotarcia do pracy. Inaczej należy ocenić pracownika, który podczas bezpośredniego zagrożenia wykonał polecenie służb, a inaczej osobę, która bez dodatkowych przeszkód zrezygnowała z przyjścia do zakładu po otrzymaniu wyłącznie informacyjnego SMS-a.

Ministerstwo odniosło się również do wynagrodzenia. Zgodnie z art. 80 Kodeksu pracy pensja przysługuje za pracę wykonaną, a za czas jej niewykonywania jedynie w przypadkach przewidzianych prawem. Rozporządzenie o usprawiedliwianiu nieobecności nie nakłada na pracodawcę obowiązku zapłaty za czas, w którym zatrudniony nie świadczył pracy z powodów przedstawionych w interpelacji. Firma może natomiast wprowadzić rozwiązania korzystniejsze dla pracowników, na przykład w regulaminie wynagradzania.

Ministerstwo zapowiedziało analizę obowiązujących przepisów we współpracy z resortami spraw wewnętrznych i obrony narodowej pod kątem ewentualnego ich doprecyzowania.

Jeden alarm, różne wypłaty. Kiedy pracownik zachowa wynagrodzenie?

Interpretację resortu skomentował prof. dr hab. Arkadiusz Sobczyk, specjalista prawa pracy. W wypowiedzi dla PAP z 30 września 2026 r. ocenił, że spóźnienie spowodowane koniecznością ukrycia się podczas alarmu dotyczącego zagrożenia z powietrza powinno zostać usprawiedliwione.

„Przepisy prawa pracy nie zamykają katalogu usprawiedliwionej nieobecności” – podkreślił ekspert.

Zdaniem profesora pracodawca nie ma pełnej dowolności w ocenie takich przypadków. Jeżeli ukarze zatrudnionego za spóźnienie wynikające z rzeczywistej konieczności znalezienia schronienia, a sprawa trafi do sądu pracy, kara powinna zostać uchylona. Sobczyk podzielił natomiast podstawowy wniosek dotyczący wynagrodzenia. Zapłata za czas niewykonywania obowiązków wymaga odpowiedniej podstawy prawnej. Usprawiedliwienie spóźnienia samo jej nie tworzy.

O możliwości zachowania pensji w innych okolicznościach mówił 30 września 2026 r. w rozmowie z RMF FM prof. Sebastian Gajewski, wiceminister rodziny, pracy i polityki społecznej. Zwrócił uwagę na różnicę między zagrożeniem, które zastaje pracownika już w zakładzie, a alarmem ogłoszonym przed rozpoczęciem zmiany.

W pierwszym przypadku zastosowanie może mieć art. 210 Kodeksu pracy. Przepis pozwala zatrudnionemu powstrzymać się od wykonywania obowiązków, jeśli warunki pracy naruszają przepisy bezpieczeństwa i higieny pracy oraz stwarzają bezpośrednie zagrożenie dla zdrowia lub życia albo gdy wykonywana praca grozi takim niebezpieczeństwem innym osobom. Jeżeli przerwanie pracy nie usuwa zagrożenia, pracownik może oddalić się z niebezpiecznego miejsca, zawiadamiając przełożonego. W przypadkach objętych tym uprawnieniem zachowuje prawo do wynagrodzenia i jest chroniony przed niekorzystnymi konsekwencjami.

Ważne

Zdaniem Gajewskiego alert RCB nakazujący znalezienie schronienia z powodu bezpośredniego zagrożenia atakiem z powietrza może uzasadniać skorzystanie z takiej ochrony.

Interpretacja wiceministra wymaga odniesienia do ustawowych warunków. Art. 210 dotyczy określonych sytuacji związanych z bezpieczeństwem wykonywania pracy. Samo otrzymanie informacyjnego SMS-a o rosyjskim ataku na Ukrainę nie daje automatycznie prawa do płatnego przerwania obowiązków. Odrębne ograniczenie dotyczy również osób, których obowiązkiem zawodowym jest ratowanie życia ludzkiego lub mienia.

Pracownik pozostający w domu przed rozpoczęciem zmiany znajduje się w odmiennej sytuacji. Jego nieobecność należy oceniać przede wszystkim na podstawie przepisów o usprawiedliwianiu absencji, które same nie gwarantują wynagrodzenia.

Dwóch pracowników tego samego zakładu może zatem otrzymać identyczne ostrzeżenie, lecz skorzystać z innych uprawnień. Jeden rozpoczął już zmianę i musi ją przerwać, drugi miał dopiero wyjechać do pracy. Pierwszy może, przy spełnieniu ustawowych warunków, zachować wynagrodzenie na podstawie art. 210. Drugi może uzyskać usprawiedliwienie nieobecności bez prawa do zapłaty za nieprzepracowane godziny.

Moment rozpoczęcia pracy nie jest samodzielną przesłanką ustawową. Ma jednak znaczenie dla oceny, z którego uprawnienia zatrudniony może skorzystać.

Możliwa jest również trzecia sytuacja. Art. 81 Kodeksu pracy reguluje prawo do wynagrodzenia pracownika gotowego do wykonywania obowiązków, który napotkał przeszkodę z przyczyn dotyczących pracodawcy. W odpowiednich okolicznościach przepis może znaleźć zastosowanie również wtedy, gdy zakład czasowo wstrzymuje działalność. Wymaga to jednak ustalenia rzeczywistej gotowości pracownika i charakteru przeszkody. Sam fakt zamknięcia przedsiębiorstwa z powodu zewnętrznego zagrożenia nie przesądza o prawie do wynagrodzenia przestojowego.

W rezultacie pracownik zatrzymany w domu przez alarm, osoba zmuszona do przerwania obowiązków już w zakładzie oraz zatrudniony gotowy do pracy w przedsiębiorstwie, które wstrzymało działalność, mogą mieć odmienne uprawnienia płacowe. O rozstrzygnięciu decydują okoliczności i przesłanki określone w odpowiednich przepisach.

Dyscyplinarka za pozostanie w schronieniu? Znaczenie ma przebieg alarmu

Nieusprawiedliwiona nieobecność może prowadzić do odpowiedzialności pracowniczej. Art. 108 Kodeksu pracy przewiduje możliwość zastosowania upomnienia lub nagany, a za określone naruszenia, w tym opuszczenie pracy bez usprawiedliwienia, również kary pieniężnej.

W poważniejszych przypadkach pracodawca może wypowiedzieć umowę, a przy spełnieniu przesłanek określonych w art. 52 § 1 pkt 1 Kodeksu pracy nawet rozwiązać ją bez wypowiedzenia z winy pracownika. Tak zwana dyscyplinarka wymaga jednak ciężkiego naruszenia podstawowych obowiązków pracowniczych. Znaczenie ma przy tym stopień winy, w szczególności umyślność albo rażące niedbalstwo.

Ważne

Osoba, która podczas rzeczywistego zagrożenia wykonała polecenie służb, znalazła schronienie i powiadomiła przełożonego, gdy tylko było to możliwe, ma mocne argumenty przeciwko przypisaniu jej zawinionego naruszenia obowiązków.

Odmiennie może zostać oceniony pracownik, który otrzymał jedynie komunikat informacyjny, a mimo możliwości bezpiecznego dotarcia do zakładu bez uzasadnienia nie stawił się na zmianie.

Znaczenie ma również zachowanie po odwołaniu alarmu. Jeżeli zagrożenie ustało, a dojazd jest bezpieczny i możliwy, zatrudniony powinien skontaktować się z przełożonym i ustalić, kiedy może rozpocząć obowiązki. Alarm trwający kilkanaście minut nie musi usprawiedliwiać nieobecności przez cały dzień. Przepisy wymagają niezwłocznego zawiadomienia pracodawcy o przyczynie i przewidywanym okresie absencji, zasadniczo najpóźniej w drugim dniu nieobecności. Szczególne okoliczności, które uniemożliwiły kontakt, mogą uzasadniać późniejsze zgłoszenie.

Zatrudniony ukarany karą porządkową ma siedem dni na wniesienie sprzeciwu. Po jego odrzuceniu może w ciągu 14 dni wystąpić do sądu pracy. W przypadku wypowiedzenia umowy lub rozwiązania jej bez wypowiedzenia termin odwołania wynosi co do zasady 21 dni od doręczenia odpowiedniego oświadczenia pracodawcy.

Gdy wyje syrena. Schronienie, kontakt z pracodawcą i powrót do obowiązków

Rządowy „Poradnik bezpieczeństwa” oraz instrukcja reagowania podczas zagrożenia atakiem z powietrza, opublikowana przez MSWiA we wrześniu 2026 r., wskazują, jak postępować po otrzymaniu ostrzeżenia.

  • W przypadku alarmu nakazującego znalezienie bezpiecznego miejsca należy skorzystać z wcześniej sprawdzonego schronienia, jeśli można do niego dotrzeć bezpiecznie. W domu lub mieszkaniu, gdy nie ma takiej możliwości, zalecane jest wybranie wewnętrznego pomieszczenia bez okien, położonego możliwie daleko od ścian zewnętrznych. Instrukcja przypomina o zasadzie dwóch ścian, zgodnie z którą między osobą chroniącą się a przestrzenią na zewnątrz powinny znajdować się co najmniej dwie solidne przegrody.
  • Należy unikać wind i niepotrzebnego przemieszczania się po otwartym terenie. Osoby znajdujące się poza budynkiem powinny szukać odpowiedniej osłony, a w razie pobliskiej eksplozji położyć się na ziemi, najlepiej w zagłębieniu terenu, i osłonić głowę.
  • Ogłoszenie alarmu w Polsce sygnalizuje trzyminutowy modulowany dźwięk syreny, natomiast jego odwołanie – trzyminutowy dźwięk jednostajny. Szczegółowe informacje o zagrożeniu przekazywane są w komunikatach służb.

Źródła:

PAP, sejm.gov.pl, RCB, Misja Monitorująca Prawa Człowieka ONZ , RMF.FM, Radio Lublin

Podstawa prawna:

Ustawa z dnia 26 czerwca 1974 r. Kodeks pracy (Dz.U. 2026 poz. 1245),

Rozporządzenie Ministra Pracy i Polityki Socjalnej z dnia 15 maja 1996 r. w sprawie sposobu usprawiedliwiania nieobecności w pracy oraz udzielania pracownikom zwolnień od pracy (Dz.U. 2014 poz. 1632).

Źródło: forsal.pl
Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Krzysztof Rybak
Krzysztof Rybak

Krzysztof Rybak – prawnik, redaktor Forsal.pl, absolwent Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. Zajmuję się tematyką podatków, nieruchomości oraz prawa cywilnego i gospodarczego. W swoich tekstach wyjaśniam zmiany w przepisach i ich praktyczne skutki. Przez lata byłem związany z branżą naukową i rolniczą. Zostałem wyróżniony przez Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi za osiągnięcia w obszarze rynku konopnego. 

Zobacz wszystkie artykuły tego autoraDzień wolny od pracy z powodu alertu RCB. Pracownicy będą mogli nie przyjść do pracy i zachować przy tym wynagrodzenie? »
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj