Forsal logo

Prezydent zawetował ustawę o orzeczeniach ETPC. Są też inne weta

Ten tekst przeczytasz w 9 minut
35 minut temu
Prezydent zawetował ustawę o orzeczeniach ETPC. Są też inne weta
Prezydent zawetował ustawę o orzeczeniach ETPC. Są też inne weta/Materiały prasowe
Prezydent Karol Nawrocki zawetował ustawę o wykonywaniu orzeczeń Europejskiego Trybunału Praw Człowieka oraz dwie inne ustawy. Niepodpisana regulacja o orzeczeniach ETPC miała m.in. usprawnić wykonywanie wyroków strasburskiego trybunału. 

Weto ustawy o wykonywaniu orzeczeń Europejskiego Trybunału Praw Człowieka

O wecie poinformował w czwartek na portalu X rzecznik prezydenta Rafał Leśkiewicz.

W opublikowanym na X oświadczeniu prezydent Nawrocki podkreślił, że Polska powinna wykonywać swoje zobowiązania międzynarodowe, ale „musi to czynić w sposób zgodny z konstytucyjnym porządkiem państwa i zasadą niezależności sądów”.

W ocenie prezydenta Nawrockiego zawetowana ustawa „w sposób świadomy i celowy” nie zwierała „żadnego mechanizmu określającego postępowanie w sytuacji, gdy wykonanie orzeczenia ETPC pozostaje w bezpośredniej sprzeczności” z polską Konstytucją i przyznawała szefowi MSZ „bezprecedensowe prawo wpływu na funkcjonowanie wymiaru sprawiedliwości – w tym żądania akt sądowych wobec sądów, Sądu Najwyższego i Trybunału Konstytucyjnego”.

Zdaniem prezydenta „sztywny mechanizm automatycznego egzekwowania środków tymczasowym ETPC, zagrażał też paraliżem działań polskich służb mundurowych, chroniących nasze granice”.

- Odmowa podpisania ustawy zatrzymuje próbę stworzeniu ustawowej ścieżki do podważania statusu polskich sędziów oraz wyroków sądów krajowych pod pretekstem wdrażania rozstrzygnięć międzynarodowych - dodał Nawrocki.

Zawetowana ustawa została przyjęta przez Sejm 4 września, a przez Senat pod koniec września. Regulacja wskazywała m.in. mechanizm działania służący do wykonania orzeczeń ETPC. Wymieniała też podmioty odpowiedzialne za wykonywanie orzeczeń Trybunału oraz zasady współpracy tych podmiotów.

Zgodnie z założeniami zawetowanej regulacji odpowiedzialność za wykonanie orzeczenia ETPC poza ministrem, którego resort zostałby uznany za odpowiedni ze względu na rodzaj stwierdzonego przez ETPC naruszenia, mógł ponosić także inny, minimum jeden podmiot publiczny, jeżeli wykonanie takiego orzeczenia znajdowałoby się w jego właściwości.

O przydzieleniu wykonania wyroku danemu organowi decydować miał wedle ustawy  szef MSZ.

Zgodnie z niepodpisaną ustawą podmiot, który zostałby zobowiązany przez szefa MSZ do wykonania wyroku, miałby dwa miesiące na przedstawienie mu tekstu polskiego tłumaczenia wyroku ETPC oraz jego ewentualnego streszczenia.

W uzasadnieniu do ustawy wskazywano, że konieczność wprowadzenia nowych przepisów wynika z obserwowanego w ostatnim czasie wzrostu liczby orzeczeń ETPC przeciwko Polsce, które cały czas są w trakcie wykonywania. Zdaniem wnioskodawców przyczyną „bolączek” procesu wykonywania orzeczeń ETPC są problemy z doprowadzeniem do szybkiej i trwałej zmiany praktyki stosowania prawa czy też prawodawstwa krajowego.

Weto nowelizacji Kodeksu wyborczego

Prezydent Karol Nawrocki zawetował też w czwartek nowelizację Kodeksu wyborczego, która przewidywała m.in. zmianę liczby posłów wybieranych z poszczególnych okręgów czy zmianę tworzenia obwodów głosowania.

O niepodpisaniu nowelizacji na portalu X poinformował rzecznik prezydenta Rafał Leśkiewicz.

Karol Nawrocki, uzasadniając weto do nowelizacji Kodeksu wyborczego, w nagraniu na portalu X powiedział, że „nie można wprowadzać głębokich zmian w administracji wyborczej, bez przekonującej analizy ich skutków” oraz że „nie można wywoływać” zmianami „emocji społecznych” oraz „zmieniać reguł gry na zaledwie jedne rok przed wyborami parlamentarnymi”.

Zawetowana przez prezydenta nowelizacja była przyjęta przez Sejm 4 września tego roku. Senat przegłosował ją zaś pod koniec września. Jednym z głównych założeń ustawy była reforma liczby posłów wybieranych w poszczególnych okręgach.

Zgodnie z brzmieniem przyjętej noweli Państwowa Komisja Wyborcza co roku do 30 listopada ogłaszałaby w drodze obwieszczenia liczbę posłów wybieranych w każdym okręgu wyborczym.

Jeśli PKW nie dopełniłaby tego obowiązku, uchwałę w tej sprawie podejmowałby Naczelny Sąd Administracyjny. Ustalanie obowiązującej normy przedstawicielskiej wybieranych posłów w okręgach wyborczych miało – zgodnie z zawetowanymi przepisami - odbywać się na podstawie danych z Centralnego Rejestru Wyborców; według stanu na koniec trzeciego kwartału roku, w którym ogłasza się obwieszenie dotyczące liczby posłów wybieranych w każdym okręgu.

Zdaniem Nawrockiego nowelą „zamiast jasnego zapisania podziałów mandatów w ustawie, wprowadzono mechanizm przesuwania mandatów między okręgami w drodze urzędniczego obwieszczenia” PKW. - Wybory są fundamentem demokracji. Ich reguły muszą być jasne, stabilne i budzić zaufanie obywateli – uzasadniał prezydent w oświadczeniu na X.

Nowela wprowadzała też zmiany w tworzeniu obwodów głosowania. Zgodnie z obecnymi przepisami, obwód ten można utworzyć dla maksymalnie 4 tys. mieszkańców. Nowelizacja zmniejszała tę maksymalną liczbę do 3 tysięcy.

Zmiany dotyczyły też osób zasiadających w okręgowych komisjach wyborczych. Zgodnie z obecnymi przepisami w komisjach zasiadają osoby mające wykształcenie wyższe prawnicze i rękojmię należytego pełnienia tej funkcji – bez wymogu wykonywania określonego zawodu. Nowela precyzowała, że w skład okręgowej komisji wyborczej wchodziłoby od 4 do 10 osób powoływanych spośród sędziów lub osób wykonujących zawód adwokata, radcy prawnego albo notariusza.

Weto ustawy regulującej postępowania w sprawach dotyczących reklamy politycznej

Trzecią zawetowano ustawą przez Karola Nawrockiego była ustawa regulująca postępowania w sprawach dotyczących reklamy politycznej. Przyjęte na początku września br. przepisy miały służyć m.in. stosowaniu unijnego rozporządzenia w tej sprawie.

Jak powiedział prezydent Nawrocki - uzasadniając weto do tej ustawy - w nagraniu zamieszczonym na platformie X, przepisy te „budziły zasadnicze zastrzeżenia ze względu na nieostre definicje i ryzyko nadmiernej ingerencji administracji w debatę publiczną”.

- Wolność słowa nie polega na tym, że obywatel może mówić wyłącznie to, na co pozwoli mu urzędnik. Przyznanie urzędnikom rządowym prawa do rozstrzygania, co jest dozwoloną publicystyką, a co zabronioną reklamą, stwarza bezpośrednią pokusę wykorzystywania aparatu państwa do tłumienia krytyki i walki z opozycją - argumentował Nawrocki.

Jak zaznaczył „poza okresem kampanii nadzór powierzono organom rządowym uzależnionym od przecież od woli większości parlamentarnej, co stanowiło bezpośrednie zagrożenie dla swobody debaty publicznej”.

- Co ciekawe, ustawa ogranicza reklamę z zagranicy, jednak w taki sposób, że zakazywane są reklamy polityczne na przykład ze Stanów Zjednoczonych, ale nie są zakazywane te z Niemiec, jako kraju członkowskiego Unii Europejskiej - wskazał prezydent.

Zdaniem Nawrockiego „ustawa narzuciła Państwowej Komisji Wyborczej funkcje represyjne oraz prawo do nakładania drakońskich kar administracyjnych w szczycie kampanii i ciszy wyborczej”. - Pogłębiałoby to niszczenie bezstronności PKW i wywoływałoby paraliżujący efekt mrożący przeciwko, czemu stanowczo protestowało nawet samo Krajowe Biuro Wyborcze - uzasadniał.

Dodał, że „dziennikarz, publicysta, organizacja społeczna czy zwykły obywatel nie mogą po prostu żyć w strachu, że ich opinia zostanie arbitralnie uznana za niedozwoloną reklamę polityczną i będzie skutkować karą”.

- Wolność słowa jest prawem obywatela, a nie przywilejem przyznawanym przez władze. Na żadne ograniczenia w tym temacie zgadzać się nie będę - mówił prezydent.

Ustawa, której projekt wniósł Senat, została przyjęta przez Sejm 4 września br. W drugiej połowie września Senat nie wprowadził już do niej żadnych poprawek.

Ustawa odnosiła się do rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady z 2024 r., które ustanowiło przepisy dot. świadczenia usług reklamy politycznej i powiązanych usług, jak też, w określonych przypadkach, sponsorów w odniesieniu do gromadzenia, zatrzymywania, ujawniania i publikowania informacji związanych ze świadczeniem takich usług na rynku wewnętrznym.

W rozporządzeniu ustanowiono zasady dotyczące stosowania technik targetowania i technik dostarczania reklam, związanych z przetwarzaniem danych osobowych w kontekście świadczenia reklamy politycznej online oraz dotyczące nadzoru nad przestrzeganiem i egzekwowaniem przepisów rozporządzenia.

Wedle unijnego rozporządzenia, za reklamę polityczną nie uznaje się opinii politycznych ani innych treści redakcyjnych, które to podlegają odpowiedzialności redakcyjnej. Wyjątkiem jest sytuacja, w której przewidziano wynagrodzenie za przygotowanie, zamieszczenie, publikację lub rozpowszechnianie tych treści. Za reklamę polityczną rozporządzenie nie uznaje także opinii politycznych wyrażanych we własnym imieniu.

Uchwalona we wrześniu ustawa określała zaś, którym polskim organom zostaną powierzone zadania w zakresie stosowania tego rozporządzenia.

Stosowanie unijnego rozporządzenia miało opierać się na „systemie” z „wiodącą rolą” Państwowej Komisji Wyborczej oraz z udziałem: prezesa Urzędu Komunikacji Elektronicznej, Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji i prezesa Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów – którzy mieli być „organami właściwymi” do realizacji nowych zadań.

Do zadań Prezesa UKE miało należeć nadzorowanie przestrzegania przepisów unijnego rozporządzenia przez przedsiębiorców komunikacji elektronicznej. KRRiT nadzorować miał przestrzeganie rozporządzenia przez dostawców usług medialnych oraz platform udostępniania wideo. Z kolei Prezes UOKiK miał być organem właściwym dla innych podmiotów, nieobjętych właściwością poprzednich dwóch organów.

W kwestii ochrony danych osobowych i ich przetwarzania na potrzeby targetowania reklamy politycznej, jako organ właściwy wskazano prezesa UODO, który postępowanie miałby prowadzić w odrębnym trybie – na podstawie przepisów ustawy o ochronie danych osobowych.

Wszystkie organy określone w ustawie miały być zobowiązane do informowania PKW o wszczęciu postępowania ws. naruszenia unijnego rozporządzenia oraz o podjętych w tych sprawach decyzjach. Organy miały wszczynać postępowanie z urzędu, w przypadku powzięcia wiadomości o możliwości naruszenia przepisów rozporządzenia, a także na wniosek. Wszczęcie takiego postępowania miała też zlecać PKW.

Jako właściwy tryb postępowania przez organy wskazano ten wynikający z Kodeksu postępowania administracyjnego. Organ po zakończeniu sprawy miał możliwość zastosowania środków określonych w unijnym rozporządzeniu - m.in. wydania ostrzeżenia lub nakazania zaprzestania naruszeń.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
oprac. Tomasz Lipczyński

W mediach pracuje od ćwierćwiecza. Absolwent Politechniki Warszawskiej. Pierwsze kroki w zawodzie stawiał w Agencji Informacyjnej Boss. Później były dzienniki ekonomiczne, Nowa Europa, Prawo i Gospodarka i Puls Biznesu. Z Inforem związany od 2008 r. Redaktor i wydawca strony głównej redakcji Grupy Infor (Forsal.pl, Dziennik.pl, GazetaPrawna.pl, Infor.pl, ZdrowieGO.pl). Zajmuje się tematyką motoryzacji, transportu, budownictwa, surowców, makroekonomii, a także technologii, demografii, pracy oraz polityki i bezpieczeństwa.

Zobacz wszystkie artykuły tego autoraDeficyt budżetu po wrześniu 2026 r. MF podało dane »
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj