Meta pozwala na "gorące rozmowy" ze swoim AI
Muse AI to chatbot od Mety, który zadebiutował 8 września bieżącego roku, jako osobisty agent, który ma działać w imieniu użytkownika. Jest on w stanie wysyłać maile, rezerwować loty, wypełniać formularze, a nawet negocjować pewne rzeczy za swojego właściciela. Co więcej, jest on w stanie działać w tle, kiedy aplikacja jest zamknięta, co pozwala na jeszcze większą automatyzację pracy w zasadzie bez żadnej przerwy. Agent na ten moment dostępny jest w USA i tylko dla użytkowników, którzy skończyli 18 lat.
Okazuje się, że ograniczenia wiekowe nie są tutaj zaaplikowane tylko jako proforma. Reporter serwisu WIRED, Reece Rogers, postanowił sprawdzić, co się stanie, kiedy, zamiast prosić Muse o pomoc, zacznie prowadzić z nią bardziej "intymne rozmowy". Na potrzeby tego eksperymentu dziennikarz nie używał żadnych sztuczek, czy obejść zabezpieczeń. Wystarczyło jedno pytanie, a potem prośba, aby to agent zainicjował taką konwersację. Co bardzo ciekawe, robot zgodził się na to bez żadnych zahamowań.
W kolejnych wiadomościach, które wymieniane były między botem a dziennikarzem, przybrały już znacznie mocniejszy charakter. Redaktor opisuje, że Muse "szczegółowo wyobrażała sobie" różne niedwuznaczne, a wręcz pornograficzne sytuacje. Jest to cokolwiek nietypowe zastosowanie, które wzbudzać może wiele obaw i kontrowersji, zwłaszcza wśród tych, którzy bardzo sceptycznie podchodzą do tego rodzaju asystentów.
Meta nie widzi problemu. Pikantne rozmowy "nie są sprzeczne z wytycznymi"
W związku z tym, że agent przeznaczony jest jedynie dla osób pełnoletnich, Meta, w odpowiedzi dla serwisu WIRED, twierdzi, że rozmowy dla dorosłych nie są zabronione, ani tym bardziej sprzeczne z wytycznymi firmy. Co więcej, jako że jest to w pełni legalne w świetle prawa zachowanie, to firma nie blokuje tego rodzaju interakcji między człowiekiem a maszyną.
Muse to aplikacja dla osób powyżej 18 roku życia, która umożliwia prowadzenie rozmów z dorsłymi, jeśli chcą, używając do tego prywatnej i bezpiecznej maszyny wirtualnej, do której dostęp mają tylko oni. Muse został stworzony, aby pomagać ludziom w załatwianiu spraw i nie blokuje legalnych zachowań dorosłych osób.
Daniel Roberts, recznik firmy Meta
Firma wskazała nawet fragment specjalnej komendy, która steruje agentem. Wynika z niej, że dorośli faktycznie mają autonomię w kontekście zachowań seksualnych ze swoim autonomicznym asystentem. Co więcej, treści o takim charakterze są legalną ekspresją, a agent ma utrzymywać poziom intensywności, która została wybrana przez samego użytkownika.
I to wszystko brzmi wyjątkowo dziwnie, jednak w samej komunikacji firmy pojawia się pewna nieścisłość. Otóż ogólne zasady korzystania z usług Meta AI wprost zabraniają generowania treści o charakterze erotycznym. Rozmowy z asystentem także można do takich aktywności zaliczyć, co zresztą wskazuje ten sam regulamin. Wychodzi więc na to, że albo Muse jest wyłączony spod tych zasad, albo firma celowo omija własne przepisy.
Inni agenci AI nie są chętni do takich rozmów
Co bardzo ciekawe redaktor WIRED przeprowadził test porównawczy, jak w takich samych okolicznościach zachowają się inne modele AI. Redaktor wysłał podobne prośby do innych agentów, w tym tych od OpenAI czy popularnego Groka od xAI. Wyniki mogą niektórych zaskakiwać, bo oba modele odmówiły współpracy, co szczególnie istotne jest w przypadku Groka, który znany jest ze swoich dość łatwych do obejścia zabezpieczeń. Ten, po uprzejmym odrzuceniu propozycji redaktora, zasugerował powrót do normalnych, codziennych zadań.
Tym bardziej jest to zaskakujące, bo wspominane xAI swego czasu wywołało niemały skandal ze względu na swoich cyfrowych towarzyszy. Najgłośniejszy przypadek dotyczy towarzyszki dostępnej z subskrypcji za 30 dolarów miesięcznie, która ma wbudowany system "afekcji". Oznacza to, że im wyższy poziom relacji się z nią budowało, tym więcej jej "ukrytych funkcji" dało się odblokować. Nadal jednak, były to zupełnie osobne usługi od chatbotów i asystentów, oddzielone przez firmę bardzo grubą kreską.
Dla kontrastu OpenAI jeszcze w 2025 roku zapowiadało, że ChatGPT doczeka się trybu dla dorosłych dla zweryfikowanych użytkowników, jednak do tej pory firma tego nie wprowadziła. W marcu bieżącego roku ogłosiła, że projekt ten został przełożony w czasie ze względu na pracę nad inteligencją ogólną modelu, ale także kwestiami takimi jak personalizacja i osobowość agentów. Ostatecznie, według doniesień Financial Times prace nad trybem wstrzymano bezterminowo ze względu na obawy o... niezdrowe przywiązanie użytkowników do AI.
Najwidoczniej dla Mety kwestie te nie są problemem, a przynajmniej nie są na razie. Być może firma będzie zmuszona zrezygnować z tak... kontrowersyjnych opcji w miarę, jak coraz więcej podmiotów i mediów o tym usłyszy. Z drugiej strony, może to być dla Muse reklama, dzięki której trafi do szerszego grona odbiorców. Drugi ze scenariuszy, choć nieco kontrowersyjny i szalony, nie wydaje się tak niemożliwy, jak można by zakładać.
Absolwent Uniwersytetu Jagiellońskiego, redaktor zawodu i pasji. Zajmuje się tematami technologicznymi, branżą gier oraz nowymi mediami. Wolne chwile lubi spędzać nie tylko przy grach, ale także na odkrywaniu i analizowaniu fikcyjnych światów, ewentualnie na składaniu komputerów.
