Forsal logo

W epoce AI każdy prawnik może zostać Napoleonem

Ten tekst przeczytasz w 5 minut
49 minut temu
Asian,Lawyer,Woman,Work,With,Hammer,And,Scales,Of,Justice
W epoce AI każdy prawnik może zostać Napoleonem/Shutterstock
AI nie zastąpi prawników. Skąd ta pewność? Bo przeżyliśmy już dwie podobne rewolucje: gutenbergowską i kodyfikację Napoleona. O tym, że efekty wprowadzenia sztucznej inteligencji do obiegu mogą być podobne do rozpowszechnienia druku pisał już słynny szkocki historyk, Niall Ferguson. Ale co z tym wszystkim ma wspólnego Napoleon i jego kodeks? Więcej niż może się wydawać na pierwszy rzut oka.

O tym jak prawnicy bali się kodeksów

Typowe stockowe zdjęcie prawnika przedstawia uśmiechniętego mężczyznę lub kobietę z książką w ręku. Ta książka to kodeks – zbiór przepisów – który stał się prawie synonimem prawa. A jednak, początkowo relacja nowożytnych mecenasów z kodeksem nie była przyjacielska. W niektórych częściach świata nie jest z resztą przyjacielska do dnia dzisiejszego.

„Mamy tyle prawa, że nikt nie może czuć się bezpieczny, że go nie powieszą” – miał powiedzieć Napoleon Bonaparte. To był lament nad skomplikowaniem i rozdrobnieniem prawa w przedrewolucyjnej Francji. Dlatego ówczesny pierwszy konsul Bonaparte zabrał się do przygotowania tego, co w trakcie wygnania na Wyspie Święta Helena określił jako swoje największe dzieło: Kodeksu Napoleona.

Kodeks miał uporządkować i uprościć prawo w obszarze cywilnym oraz gospodarczym. Nie chodziło o to, żeby drobiazgowo przewidzieć przepis na każdą sytuację. Celem Kodeksu było „dać […] ogólne zasady prawa, stworzyć reguły bogate w konsekwencje” jak wyjaśniał naczelny prawnik Napoleona, Jean Portalis. W swoim wystąpieniu, w którym Portalis przedstawiał kodeks, argumentował, że nie zniknie zapotrzebowanie na prawników i sędziów. „Czyż nawet najprostszy kodeks byłby zrozumiały dla wszystkich klas społeczeństwa” – pytał Portalis, jakby odpowiadając na obawy środowiska prawniczego.

W tamtej epoce krajem bez kodeksów był też Stany Zjednoczone. Dlatego na początku XIX wiku Jeremy Bentham, jeden z wielkich filozofów Oświecenia, zwrócił się do prezydenta Jamesa Madisona z propozycją przygotowania kodeksu. Prezydent nie odpowiedział od razu, ale kiedyś już odniósł się do oferty Benthama, to ją odrzucił. Więc Bentham skierował swoje kroki do gubernatorów stanowych. Jeden z nich, ze stanu New Hempshire, William Plumer, zapalił się do pomysłu, ale w liście do Benthama narzekał na „prawników, z których wielu, tak jak również w innych krajach, drży przed reformą, obawiając się, że odbije się to na ich kieszeniach”. Kodyfikacji nie udało się również przeprowadzić w Anglii. W 1854 Andrew Amos, jeden z propagatorów kodeksu, oskarżył rząd i środowiska prawnicze o „kodeksofobię”.

Sztuczna inteligencja uwolni pracę prawników

Prawnicy boją się, że AI zabierze im pracę – tak jak kiedyś obawiali się kodeksów. Zapominamy o tzw. paradoksie Jevonsa. Jest to zjawisko opisane w 1865 roku przez Williama Jevonsa w jego książce „Sprawa węgla”. Jevons zauważył, że choć w XIX wieku maszyny co raz wydajniej wykorzystywały węgiel to wcale nie zmniejszyło jego wydobycia i nie obniżyło popytu na ten surowiec. Wręcz przeciwnie, z roku na rok wydobycie węgla rosło.

Jak to ma się do branży prawnej? Na kilka sposobów, ale dzisiaj skupmy się na jednym konkretnym zastosowaniu AI. Tym, w którym każdy prawnik staje się Napoleonem. Mowa o tzw. zarządzaniu wiedzą (ang. knowledge management).

Na dyskach sieciowych kancelarii, czy w komputerach poszczególnych prawników, zalegają tysiące stron zamkniętych spraw: przygotowanych w przeszłości umów, pism procesowych, opinii prawnych. To nie są abstrakcyjne komentarze do ustaw, czy prawnicze monografie, w których nie raz próżno szukać odpowiedzi na konkretne praktyczne zagwozdki (prawnicy mają takie powiedzenie: „komentarz do ustawy kończy się tam, gdzie zaczyna się problem”). Każdy taki materiał powstawał na gruncie określonych sytuacji faktycznych, przeszedł test przydatności w prawdziwym życiu.

Prawnicy powinni zaprzęgnąć sztuczną inteligencję do ekstrakcji tej wiedzy, jej strukturyzowania oraz porządkowania dokładnie tak jak to miało miejsce w przypadku ruchu kodyfikacyjnego. To nie spowoduje, że wynagrodzenia prawników zaczną spadać (bo prawniczy research przyspieszy). Stanie się coś innego.

Otóż zwiększy się częstotliwość i głębokość wykorzystania zgromadzonej już wiedzy. Skoro będziemy mieli już zgromadzoną pewną wiedzę prawną na wyciągnięcie ręki, nie będziemy zaczynać od zera. Możemy wtedy przeznaczyć zaoszczędzony czas na pogłębienie naszego prawnego researchu, jeszcze większe wzmocnienie siły argumentacji. Przestaniemy przepalać godziny na poszukiwanie tego jednego orzeczenia, które pasuje do naszej sprawy – zamiast tego zyskamy czas i możliwości na to, aby znaleźć kilka takich orzeczeń.

Dokładnie tak samo, jak kodeksy spowodowały, że prawnik nie musiał przeczesywać kilkuset starodawnych ustaw i precedensów, żeby wyciągnąć z nich podstawowe prawne reguły. Ta reguła była w kodeksie, teraz pozostawało ją zinterpretować oraz wyargumentować.

Ale nie tylko to: prawnicy zyskają więcej czasu na to, co jest rzeczywistą wartością naszej pracy i to, co w swojej pracy lubią najbardziej. Tak zwaną prawniczą „rozkminkę”, czyli szlifowanie argumentów oraz prawniczych konstrukcji. Będziemy po prostu tworzyć lepsze prawnicze produkty.

AI w kancelarii może niedługo stać się zawodową koniecznością

Dr Kuba Gąsiorowski
Dr Kuba Gąsiorowski

I na sam koniec, jedna kwestia z gatunki etyki adwokackiej: jeśli AI pozwoli nam w ten sposób poprawić jakość naszej pracy, to jako adwokaci mamy obowiązek z tego korzystać. Kodeks Etyki Adwokackiej wymaga od nas wykonywania czynności zawodowych według najlepszej woli oraz wiedzy, a także dążenia do utrzymania wysokiej sprawności zawodowej.

Używanie AI do zarządzania wiedzą, czy też do ekstrakcji tej wiedzy (np. przez takie narzędzia sztucznej inteligencji, które stosują technikę RAG) niedługo stanie się sprawą nie tylko nadążenia za rynkiem, ale również zawodowej powinności.

Autor: Dr Kuba Gąsiorowski, Chief Legal Officer w Agentica, adwokat, założyciel kancelarii WEBER, współpracownik Wydziału Prawa, Administracji i Stosunków Międzynarodowych Uniwersytetu im. A. Frycza Modrzewskiego, stypendysta Fulbrighta (2015-2016) w Comparative and International Law Institute Columbus School of Law w Waszyngtonie D.C.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Źródło zewnętrzne
oprac. Iga Leszczyńska

Doktor nauk społecznych w dyscyplinie nauk o bezpieczeństwie, absolwentka Wojskowej Akademii Technicznej. Stopień doktora uzyskała na podstawie rozprawy pt. "Koncepcja systemu bezpieczeństwa socjalnego Polski z uwzględnieniem zjawiska prekariatu", poświęconej wyzwaniom współczesnej polityki społecznej i rynku pracy. Specjalizuje się w zagadnieniach dotyczących polityki rodzinnej, rynku pracy oraz systemu zabezpieczenia społecznego.

Zobacz wszystkie artykuły tego autoraW epoce AI każdy prawnik może zostać Napoleonem »
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj