Nie każdy błąd uruchamia sankcję
Sankcja kredytu darmowego stała się jednym z najczęściej dyskutowanych instrumentów ochrony konsumentów na rynku finansowym. Jej skutek jest daleko idący: po skutecznym skorzystaniu z sankcji konsument zwraca kredyt na zasadach określonych w art. 45 ustawy o kredycie konsumenckim, bez odsetek i innych kosztów kredytu należnych kredytodawcy, z uwzględnieniem wyjątków przewidzianych w ustawie.
Nie oznacza to jednak, że każda literówka, nieprecyzyjne zdanie czy dowolne uchybienie w umowie prowadzi do kredytu darmowego.
Punktem wyjścia zawsze powinien być art. 45 ust. 1 ustawy o kredycie konsumenckim. To ten przepis wskazuje, z naruszeniem których obowiązków ustawodawca wiąże sankcję.
SKD nie jest więc sankcją za „źle napisaną umowę”. Jest konsekwencją naruszenia konkretnych, wyliczonych obowiązków kredytodawcy, które ustawodawca objął szczególną ochroną.
Lexitor: surowa sankcja może być proporcjonalna
W sprawie C-472/23 Lexitor TSUE badał między innymi, czy sankcja polegająca na pozbawieniu kredytodawcy prawa do odsetek i kosztów może pozostawać zgodna z zasadą proporcjonalności, skoro naruszenia poszczególnych obowiązków informacyjnych mogą mieć różną wagę. Trybunał potwierdził, że tak daleko idąca sankcja może być proporcjonalna.
Jednocześnie wyznaczył ważną granicę. Inaczej należy ocenić naruszenie dotyczące informacji, której brak lub wadliwość ze względu na swój charakter może podważyć możliwość dokonania przez konsumenta oceny zakresu jego zobowiązania, a inaczej uchybienie odnoszące się do informacji, która takiego znaczenia nie ma.
To rozróżnienie jest bardzo ważne, ale nie należy go interpretować jako obowiązku wykazywania w każdej sprawie, że konkretny konsument faktycznie podjąłby inną decyzję, gdyby informacja była prawidłowa. Chodzi przede wszystkim o charakter danego obowiązku informacyjnego i obiektywne znaczenie informacji dla możliwości oceny zobowiązania.
RRSO – ważna informacja, ale nie każdy błąd oznacza SKD
Rzeczywista roczna stopa oprocentowania jest jednym z kluczowych parametrów kredytu konsumenckiego. Ma umożliwiać konsumentowi ocenę ekonomicznego ciężaru zobowiązania i porównanie ofert. Dlatego nieprawidłowości w tym obszarze mogą mieć istotne znaczenie.
Jednocześnie C-472/23 pokazuje, dlaczego nie wolno stosować automatyzmu. TSUE stwierdził, że jeżeli wskazana w umowie RRSO okazuje się zawyżona wyłącznie dlatego, że już po zawarciu umowy określone jej postanowienia zostały uznane za nieuczciwe, sam ten późniejszy skutek nie oznacza naruszenia obowiązku informacyjnego istniejącego w chwili zawierania umowy. To bardzo istotne rozróżnienie.
Analiza RRSO powinna odpowiadać na pytanie, czy parametr został prawidłowo ustalony w świetle danych i obowiązków istniejących w chwili zawarcia umowy, a nie polegać na mechanicznym przeliczaniu go po każdej późniejszej ingerencji w treść stosunku prawnego.
Informacja może być w umowie i nadal być niewystarczająca
Problem nie zawsze polega na całkowitym braku informacji. W sprawie Lexitor TSUE analizował również postanowienia dotyczące zmiany opłat i prowizji. Jeżeli umowa formalnie wymienia okoliczności pozwalające kredytodawcy zmienić opłatę, ale przeciętny konsument nie jest w stanie zweryfikować ich wystąpienia ani ustalić wpływu tych okoliczności na wysokość opłaty, może powstać problem z realizacją obowiązku informacyjnego.
To dobry przykład pokazujący, gdzie kończy się czysto formalne sprawdzanie umowy. Nie wystarczy stwierdzić, że określone zdanie „jest w dokumencie”. Trzeba jeszcze ustalić, czy przekazana informacja rzeczywiście spełnia standard wymagany przez prawo.
Kredytowane koszty kredytu – ważny, ale odrębny problem
Kolejnym istotnym orzeczeniem jest wyrok TSUE z 23 kwietnia 2026 r. w sprawie C-744/24.
Sprawa dotyczyła pobierania odsetek od kwoty odpowiadającej kosztowi kredytu, w tym składce ubezpieczeniowej finansowanej w ramach kredytu. Trybunał dokonał wykładni pojęć stopy oprocentowania kredytu, wypłaconej kwoty kredytu oraz całkowitego kosztu kredytu ponoszonego przez konsumenta na gruncie dyrektywy 2008/48.
Orzeczenie ma znaczenie dla analizy umów, w których kredytodawca finansował określone koszty kredytu i następnie naliczał od nich odsetki. Nie należy jednak wyciągać z tego prostego wniosku, że stwierdzenie takiego mechanizmu automatycznie oznacza zastosowanie w Polsce sankcji kredytu darmowego.
C-744/24 nie zastępuje analizy przesłanek art. 45 ustawy o kredycie konsumenckim. W konkretnej sprawie nadal trzeba ustalić, jaki obowiązek ustawowy został naruszony, czy jest on objęty katalogiem z art. 45 ust. 1 oraz jaki skutek prawo krajowe wiąże z takim naruszeniem.
Gdzie naprawdę zaczyna się SKD? Jak to sprawdzić?
Największym błędem w analizie sankcji kredytu darmowego jest zaczynanie od pytania: „czy w tej umowie można znaleźć jakiś błąd?”. Prawidłowa kolejność jest odwrotna. Najpierw trzeba ustalić, jaki konkretny obowiązek został nałożony na kredytodawcę, następnie – czy doszło do jego naruszenia, a dalej – czy naruszenie należy do katalogu objętego sankcją z art. 45 ust. 1 ustawy o kredycie konsumenckim.
W przypadku obowiązków informacyjnych dodatkowego znaczenia nabiera charakter informacji. Orzecznictwo TSUE pokazuje, że przy ocenie proporcjonalności sankcji istotne jest to, czy chodzi o informację, której brak lub wadliwość może podważyć możliwość oceny przez konsumenta zakresu jego zobowiązania. Dopiero taka analiza pozwala oddzielić uchybienie formalne bez znaczenia dla SKD od naruszenia, z którym ustawa może wiązać bardzo daleko idący skutek.
Sankcja kredytu darmowego nie jest nagrodą za znalezienie literówki
Sankcja kredytu darmowego pozostaje silnym instrumentem ochrony konsumenta. Właśnie dlatego wymaga precyzyjnego stosowania.
Nie służy do sankcjonowania dowolnej niedoskonałości dokumentacji kredytowej. Nie wystarczy też znaleźć postanowienie, które można sformułować lepiej.
Trzeba wskazać konkretne naruszenie ustawowego obowiązku i powiązać je z przepisem, z którym polski ustawodawca wiąże sankcję. Darmowy kredyt nie zaczyna się więc od dowolnego błędu w umowie. Zaczyna się tam, gdzie dochodzi do naruszenia obowiązku objętego art. 45 ustawy o kredycie konsumenckim – ocenianego z uwzględnieniem celu ochronnego tych przepisów i standardu wynikającego z prawa Unii. I właśnie od tego powinna zaczynać się analiza każdej sprawy o SKD.
Specjalizuje się w tematach z pogranicza bezpieczeństwa, finansów i technologii. Publikuje w serwisach Grupy INFOR, m.in. na Dziennik.pl i Forsal.pl.
