Forsal logo

Ekspertka o strzelaninie w Krakowie. Mówi wprost: To nie był przypadek

Ekspertka o zamachu w Krakowie. Mówi wprost: To nie był przypadek
Ekspertka o zamachu w Krakowie. Mówi wprost: To nie był przypadek/PAP
Sześć osób zginęło, a 15 zostało rannych w strzelaninie w centrum Krakowa. – Wiele wskazuje, że nie było to działanie spontaniczne. Moim zdaniem mamy do czynienia z incydentem typu Active Shooter, czyli zdarzeniem z udziałem aktywnego strzelca – mówi w rozmowie z Forsal.pl ekspertka ds. bezpieczeństwa i Prezes Stowarzyszenia Salus Prima, Małgorzata Rejman-Karolewska. Jej zdaniem Polacy nie są wystarczająco przygotowani do reagowania na ataki uzbrojonych napastników.

Do strzelaniny doszło w sobotę około godz. 15 w rejonie Rynku Głównego w Krakowie. 24–letni napastnik strzelał z samochodu do przypadkowych osób. Zginęło sześć osób, a 15 zostało rannych. Sprawca został zatrzymany przez funkcjonariuszy, którzy wcześniej go postrzelili. Mężczyzna jest obywatelem Polski.

Strzelanina w Krakowie. Ekspertka ocenia, czy był to zamach terrorystyczny

O ocenę tragedii poprosiliśmy Małgorzatę Rejman-Karolewską, prezes Stowarzyszenia Salus Prima i ekspertkę ds. bezpieczeństwa. Jak podkreśla, na obecnym etapie nie należy jednoznacznie określać strzelaniny w Krakowie jako zamachu terrorystycznego.

– Należy ustalić, czy działanie miało podłoże polityczne, religijne, ideologiczne, czy też wynikało z innych pobudek. Istotne będzie również sprawdzenie czy sprawca działał samodzielnie, czy miał kontakt z innymi osobami, a także czy wcześniej prezentował poglądy lub zachowania mogące wskazywać na radykalizację – wyjaśnia ekspertka.

– Warto pamiętać, że terroryzm nie jest definiowany wyłącznie przez skalę przemocy czy rodzaj użytej broni. Istotny jest przede wszystkim cel działania i zamiar wywołania określonego efektu, na przykład zastraszenia społeczeństwa lub wywarcia wpływu na decyzje władz – dodaje Rejman-Karolewska.

Sprawca mógł przygotowywać się do ataku. "Zdarzenie typu Active Shooter"

Zdaniem ekspertki połączenie kilku elementów może wskazywać, że nie był to spontaniczny atak. Jak wyjaśnia Rejman-Karolewska, posiadanie pozwolenia na broń oznacza, że sprawca miał z nią wcześniejszy kontakt i znał zasady jej użytkowania. Wyposażenie ochronne może natomiast wskazywać, że brał pod uwagę możliwość konfrontacji lub interwencji służb.

– Jeżeli zestawimy to z samym przebiegiem zdarzenia, pojawia się obraz działania, które mogło być wcześniej przygotowane i przemyślane – ocenia prezes Stowarzyszenia Salus Prima.

Małgorzata Rejman-Karolewska zwraca uwagę, że strzelaninę w Krakowie można analizować jako zdarzenie typu Active Shooter, czyli incydent z udziałem aktywnego strzelca. To określenie opisuje sytuację, w której uzbrojony napastnik atakuje w miejscu przebywania dużej liczby ludzi.

– Wskazuje na to charakter działania sprawcy. Ważne będzie również ustalenie czy sprawca wybrał konkretny cel, czy atakował przypadkowe osoby, czy jego działanie było skierowane przeciwko określonej grupie oraz czy wcześniej podejmował działania wskazujące na przygotowywanie się do ataku. Te informacje mogą pomóc odtworzyć jego zamiary i ustalić, czy zdarzenie miało charakter zaplanowany – podkreśla eksperta ds. bezpieczeństwa.

Ekspertka wskazuje na lukę w bezpieczeństwie. Chodzi o przygotowanie Polaków

Zdaniem prezes Stowarzyszenia Salus Prima wydarzenia w Krakowie powinny skłonić do analizy procedur bezpieczeństwa, ale przede wszystkim do sprawdzenia, jak przygotowane jest społeczeństwo. Ekspertka podkreśla, że nie chodzi wyłącznie o ocenę reakcji policji.

– W ramach budowania odporności społecznej i szkoleń z zakresu ochrony ludności oraz obrony cywilnej powinniśmy znacznie większy nacisk położyć na przygotowanie ludzi do sytuacji, w której w ich bezpośrednim otoczeniu pojawia się uzbrojony napastnik. Sama wiedza teoretyczna nie wystarczy, jeśli człowiek znajdzie się w bezpośrednim sąsiedztwie uzbrojonego napastnika. Musi wiedzieć, jak rozpoznać zagrożenie, gdzie szukać schronienia i w jaki sposób wezwać pomoc – przekonuje Małgorzata Rejman-Karolewska.

Ekspertka zwraca uwagę, że nawet dobrze przygotowane służby nie są w stanie natychmiast dotrzeć do każdej osoby znajdującej się w strefie zagrożenia.

– Możemy mieć dobrze przygotowane służby i procedury interwencyjne, ale jeżeli człowiek, który znajdzie się kilka metrów od uzbrojonego napastnika, nie będzie wiedział, czy uciekać, gdzie się ukryć i jak wezwać pomoc, pozostawiamy ogromną lukę w systemie bezpieczeństwa. Tę lukę musimy wypełnić edukacją i praktycznymi szkoleniami – ostrzega Rejman-Karolewska.

Źródło: forsal.pl
Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Jakub Laskowski
Jakub Laskowski

Absolwent Uniwersytetu w Białymstoku. W swojej pracy analizuje globalną geopolitykę, modernizację armii oraz rozwój przemysłu zbrojeniowego.

Bogate doświadczenie w mediach zdobywał krok po kroku. Pracę w zawodzie rozpoczynał w Polska Press, a następnie rozwijał warsztat jako copywriter, dziennikarz i wydawca w ogólnopolskich portalach Interia oraz Wirtualna Polska.

Zobacz wszystkie artykuły tego autoraEkspertka o strzelaninie w Krakowie. Mówi wprost: To nie był przypadek »
Zapisz się na newsletter
Zapisz się na newsletter Forsal.pl „Bezpieczeństwo” i otrzymuj najważniejsze informacje dotyczące bezpieczeństwa w Polsce i na świecie.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj