Forsal logo

Burza w Niemczech. Szef Audi wystąpił na wiecu Donalda Trumpa

Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
38 minut temu
Burza w Niemczech. Szef Audi wystąpił na wiecu Donalda Trumpa
Burza w Niemczech. Szef Audi wystąpił na wiecu Donalda Trumpa/ShutterStock
Oburzenie wśród niemieckiej opinii publicznej. Jednym z tematów, o których dyskutują media nad Renem, jest występ szefa Audi Gernota Doellnera na wiecu wyborczym prezydenta USA Donalda Trumpa, na którym ogłosił on budowę fabryki w stanie Georgia. Dziennik „Handelsblatt” nazwał Doellnera „pomocnikiem wyborczym Trumpa”.

"Przystojniak z Niemiec"

Trump ogłosił w sobotę budowę zakładu Audi w miejscowości Perry w stanie Georgia. Doellner wszedł następnie na scenę i podziękował prezydentowi USA za wsparcie, co tłum przyjął z entuzjazmem. Trump określił Doellnera „przystojniakiem z Niemiec”.

Według „Handelsblatt” Doellner przekroczył granicę i dał się zdegradować do roli „pomocnika wyborczego” Trumpa. Dziennik wskazał, że szef Audi wyszedł na mównicę „po trzech kwadransach przemówienia pełnego nienawiści, rasizmu, mizoginizmu i rozjuszonego tłumu”.

"Niegodny teatr"

Dziennik ocenił, że w obliczu dających przewagę Demokratom sondaży, Trump „chwyta się każdej brzytwy, żeby odwrócić losy, a szef Audi podejmuje tę grę”. „Niegodny teatr” - dodał.

„Handelsblatt” przypomniał, że „odkąd prezydent USA wprowadził w ubiegłym roku cła, Audi i koncern macierzysty Volkswagen tracą miliardy”. Ponadto - jak podkreślił - „zupełnie inną wagę ma pomoc w kampanii wyborczej rasistowskiemu i ewidentnie skorumpowanemu prezydentowi USA, który atakuje Europę i zabiega o względy dyktatorów”. Dla „Handelsblatt” było to „przekroczeniem granicy”.

Niemiecki rząd zabrał głos

W ocenie dziennika „Sueddeutsche Zeitung” dla biznesu szef Audi „wyjdzie nawet na scenę z Trumpem”. „Trudno o bardziej uległe podejście (Doellnera)” - wskazano.

Niemiecki rząd zdystansował się od sprawy. - To decyzja biznesowa dotycząca tego, gdzie firma inwestuje, a w tym przypadku także tego, gdzie występuje jej prezes. Nie mam nic więcej do dodania – powiedział cytowany przez Reutera zastępca rzecznika rządu Sebastian Hille.

Ostrzej wypowiedział się Olaf Lies, premier Dolnej Saksonii, kraju związkowego będącego akcjonariuszem koncernu Volkswagen. Jego zdaniem wiec wyborczy nie może być właściwym miejscem do ogłaszania inwestycji tej skali, a decyzje o takiej wartości podejmują właściwe organy koncernu i taka decyzja jeszcze nie zapadła. Zdaniem Liesa „członek kierownictwa firmy stał się częścią politycznego spektaklu, co wywołało konsternację nie tylko wśród pracowników obawiających się o swoje miejsca pracy, ale też znacznie szerzej”.

Związki zawodowe niezadowolone

Wystąpienie Doellnera skrytykowała też przewodnicząca związku zawodowego IG Metall Christiane Benner, zrzeszającego pracowników m. in. koncernów motoryzacyjnych. Cytowana przez agencję dpa uznała je politycznie nie do zaakceptowania. „Sposób, w jaki Doellner zaprezentował siebie i Audi w Stanach Zjednoczonych, był ponadto żenujący i niegodny pracownic i pracowników Audi” - oświadczyła w poniedziałek Benner.

Volkswagen krytykuje działania szefa Audi

Fala krytyki popłynęła też z szeregów spółki matki - Volkswagena. Szefowa rady zakładowej Daniela Cavallo zaznaczyła, że „kto słyszał przemówienie Trumpa i musiał zobaczyć, że Doellner stał się aktywną częścią tego wydarzenia, powinien zapaść się pod ziemię ze wstydu”.

W ocenie Cavallo doszło do wyraźnego naruszenia wewnętrznych wytycznych Audi, które zakazują publicznych spotkań z kandydatami w ostatnich trzech miesiącach przed wyborami. Jak dodała, Doellner podpisał te zasady kilka miesięcy temu.

Ekspert: Budowa zakładu w USA zagraża miejscom pracy w Niemczech

Z kolei ekspert motoryzacyjny Frank Schwope z berlińskiej uczelni Fachhochschule des Mittelstands ocenił w rozmowie z dziennikiem „Bild”, że budowa zakładu w USA zagraża miejscom pracy w Niemczech, w tym m. in. w Neckarsulm.

Niemiecka branża motoryzacyjna od lat znajduje się w kryzysie, a zatrudnienie spadło w niej do poziomu najniższego od ponad dwudziestu lat. Koncerny i dostawcy ogłaszają kolejne redukcje etatów, na co składają się słaba koniunktura, kosztowne przejście na napęd elektryczny, konkurencja chińska oraz amerykańskie cła.

Niemiecki Związek Przemysłu Motoryzacyjnego (VDA) szacuje, że do 2035 r. zniknąć może 225 tys. miejsc pracy.

Audi zapowiedziało inwestycję o wartości czterech miliardów dolarów. W nowym zakładzie ma powstawać rocznie 200 tys. samochodów typu SUV, a zatrudnienie ma znaleźć 4,5 tys. osób. Budowa ma się rozpocząć w 2027 r., a produkcja na początku lat trzydziestych. Byłby to pierwszy zakład Audi w Stanach Zjednoczonych.

Wybory śr odbędą się w USA 3 listopada.

Z Monachium Iwona Weidmann

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Media
oprac. Kamil Nowak

Redaktor i wydawca strony głównej, z redakcjami Grupy Infor (Forsal.pl, Dziennik.pl, GazetaPrawna.pl, Infor.pl, ZdrowieGO.pl) związany od 2010 roku. Zajmuje się tematyką stosunków międzynarodowych, polityki gospodarczej i technologicznej, bezpieczeństwa, a także psychologią, zarządzaniem i pracą. Wcześniej zajmował się naukowo teoriami społeczeństwa sieci. 

Zobacz wszystkie artykuły tego autoraBurza w Niemczech. Szef Audi wystąpił na wiecu Donalda Trumpa »
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj