Atom potrzebuje 10 tysięcy fachowców
Według szacunków Polskich Elektrowni Jądrowych (PEJ) w szczytowym momencie budowy elektrowni w Lubiatowie-Kopalinie potrzebnych będzie nawet 10 tys. specjalistów. Dostępność odpowiedniej kadry będzie jednym z warunków sprawnej budowy pierwszej elektrowni, a w przyszłości także drugiej.
Potrzebni będą nie tylko specjaliści z doświadczeniem w energetyce, lecz także m.in. mechatronicy, monterzy, operatorzy maszyn i specjaliści w dziedzinie spawalnictwa. To coraz bardziej „gorące” stanowiska, biorąc pod uwagę konkurencję na rynku pracy. Poza sektorem jądrowym swoje projekty rozwija także spółka CPK. Oba podmioty będą często rywalizować o tych samych pracowników.
Kto będzie walczył o specjalistów?
– Już dziś w rekrutacjach prowadzonych dla różnych branż powtarzają się te same grupy stanowisk. Najbardziej wyraźnym przykładem są elektrycy, których szukają zarówno zakłady produkcyjne, jak i firmy budowlane. Przy dużych kontraktach regularnie pojawia się też zapotrzebowanie na kierowników projektów, kierowników budowy i robót oraz inżynierów budowy. Podobnych kandydatów szuka sektor obronny. Jeśli kilka dużych inwestycji wejdzie w intensywną fazę w podobnym czasie, firmy przemysłowe mogą częściej rywalizować o pracowników z branżami, z którymi dziś rzadko konkurują o kadry – mówi Ewa Gumbarewicz, ekspertka w Grafton Recruitment.
Poza dwoma największymi projektami – budową elektrowni jądrowej i realizacją inwestycji CPK – w podobnym czasie realizowanych będzie szereg mniejszych przedsięwzięć, które również włączą się do walki o pracowników. Chodzi przede wszystkim o kolejne morskie farmy wiatrowe, w tym Baltica i Bałtyk, a także rozbudowę krajowej sieci elektroenergetycznej przez Polskie Sieci Elektroenergetyczne (PSE).
W dalszej kolejności należy wymienić kolejne projekty drogowe, budowę nowych linii kolejowych (w tym m.in. Rail Baltica i linii Podłęże–Piekiełko), a także inwestycje w infrastrukturę wojskową. Nie tylko pieniądze, lecz przede wszystkim dostępność pracowników – w warunkach tak dużej konkurencji – staje się kluczowa dla realizacji inwestycji w terminie.
Czy już brakuje specjalistów?
Według danych GUS pod koniec II kwartału 2026 roku w gospodarce było 98,7 tys. wolnych miejsc pracy. Połowę z nich stanowiły stanowiska dla specjalistów oraz robotników przemysłowych i rzemieślników. Wśród nowo utworzonych miejsc pracy aż co piąte (21,2 proc.) było związane z przemysłem, a co dziesiąte (11,6 proc.) – z budownictwem.
– Obserwujemy zainteresowanie przejściem z budownictwa do energetyki, jednak pracodawcy oczekują często doświadczenia zdobytego przy podobnej inwestycji, technologii albo specjalizacji. Dotyczy to m.in. OZE, wysokich i średnich napięć oraz wyspecjalizowanych ról projektowych. Przy większej różnicy między specjalizacjami kandydat musi uzupełnić część wiedzy i umiejętności. W przypadku energetyki jądrowej szczególnie ważne będzie więc precyzyjne określenie, które kompetencje kandydat musi mieć już na początku, a które może zdobyć podczas pracy przy projekcie. Pozwoli to sięgać także po osoby z branż pokrewnych przy zachowaniu pełnych wymagań w rolach, w których doświadczenie sektorowe jest konieczne – ocenia Danuta Protasewicz, Regional Manager w Grafton Recruitment.
Redaktor Forsal.pl, absolwent Uniwersytetu Warszawskiego. Specjalizuje się w tematach związanych z inwestycjami oraz transportem. Od lat obserwuje wielkie budowy, opisuje rynek nieruchomości, a także zawiłości systemu transportowego.
Autor reportażu "Żarnowiec. Sen o polskiej elektrowni jądrowej" nagrodzony Grand Press 2023 w kategorii książka reporterska roku. Finalista m.in. Pomorskiej Nagrody Literackiej oraz konkursu dziennikarskiego "Biały Kruk".
