Czy Europa się NAPRAWDĘ zwija? Czy Chiny przykryją nas czapką wyprodukowaną w swoich bezkonkurencyjnych fabrykach? Co na to Stany Zjednoczone? Jak na tle innych krajów wypada uprzemysłowiona Polska – czy wytwarzamy nadal wszystko tanimi polskimi raczkami, czy też automatyzujemy, co się da, wyręczając się pracą maszyn i wzmacniając w ten sposób swoją konkurencyjność?
Odpowiedzi na te pytania znajdziemy w świeżutkim raporcie Międzynarodowej Federacji Robotyki (IFR), którego główne – mocno frapujące – wyniki prezentuję poniżej dzięki uprzejmości znakomitych kolegów i koleżanek z Federacji Automatyki i Robotyki Polskiej (FAiRP).
Robotyzacja globalnie: Chiny nie biorą jeńców
Wyobraźcie sobie fabrykę, w której jeden robot przypada na 8 pracowników. Tak jest w Korei Południowej. A teraz taką, w której jeden robot przypada na 123 pracowników. Tak jest w Polsce. Jak wygląda w praktyce konkurencja tych fabryk, ich wydajność, efektywność? Jakie są ich koszty? Jak łatwo przestawić tam produkcję na coś całkiem innego niż dotąd? Jak zwiększać ją w okresie urlopowym lub masowych zachorowań na grypę?
Roboty przemysłowe dają dziś gigantyczną przewagę konkurencyjną – zwłaszcza w niektórych branżach. Przez lata prym wiódł tutaj sektor motoryzacyjny, ale w ostatnim roku historyczne rekordy zamówień i instalacji pobił sektor elektroniczny, a liderów błyskawicznie goni przemysł maszynowy i metalurgiczny. Jeśli szukamy źródeł przewag (nie tylko kosztowych, ale i jakościowych) koncernów z Chin, Korei czy Japonii – to absolutnie kluczowe okazuje się właśnie tempo robotyzacji w przetwórstwie przemysłowym.
Raport IFR przynosi tutaj szereg arcyważnych danych. Po pierwsze: liczba robotów przemysłowych pracujących w fabrykach na całym świecie przekroczyła w 2025 r. 5 milionów. To o 9 proc. więcej niż rok wcześniej. Rok 2025 okazał się rekordowy pod względem liczby nowych instalacji: przybyło aż 603 tys. nowych robotów. To ogromny skok po czteroletniej stagnacji i zarazem dwa razy więcej niż montowało się dekadę temu. I teraz UWAGA: aż 59 procent wszystkich tych nowych robotów zamontowano w Chinach. To 354 tys. instalacji, o jedną piątą więcej niż rok wcześniej (!). Co istotne, chińscy producenci sprzedali na rodzimym rynku więcej robotów niż dostawcy zagraniczni.
Dla porównania: Unia Europejska cieszy się, że liczba wszystkich robotów pracujących w jej przemyśle przekroczyła 700 tys. Słowem: Chińczycy montują teraz w dwa lata tyle nowych robotów, ile my w ogóle mamy… Co więcej, ich przewaga stale rośnie, bo udział Państwa Środka w nowych instalacjach na całym globie skoczył z mniej niż 50 do blisko 60 proc.
„Sukces Chin w modernizacji systemu przemysłowego opiera się na krajowej strategii rozwoju robotyki, zainicjowanej dziesięć lat temu” - komentuje Jane Heffner, prezes IFR dodając, że „najnowsza aktualizacja, wprowadzona w ramach chińskiego 15. planu pięcioletniego na lata 2026–2030, zakłada ukierunkowanie badań nad sztuczną inteligencją na zastosowania fizyczne, przy czym roboty mają stanowić główny motor wzrostu gospodarczego”.
Jak wygląda robotyzacja w skali globalnej?
Sami zobaczcie. Liczba instalacji robotów przemysłowych w 2025 r. wyglądała tak:
- Chiny - 354,2 tys.
- USA – 38,4 tys.
- Japonia – 36,2 tys.
- Korea Południowa – 30,2 tys.
- Niemcy – 24,8 tys.
Kolejna istotna z informacja z raportu IFR jest taka, że USA – po rocznym wzroście instalacji o 12 proc. - pierwszy raz wyprzedziły Japonię i – wedle analityków – mają wszelkie podstawy ku temu, by umocnić się na pozycji światowego wicelidera. „Wzrost w USA napędzany był w 2025 r. przez przemysł spożywczy oraz sektory takie jak magazynowanie, logistyka czy medycyna. Jednocześnie sektor motoryzacyjny utrzymał stabilną pozycję jako największy odbiorca robotów” – czytamy w raporcie IFR.
Ogólne prognozy dla amerykańskiego rynku robotyki są optymistyczne. Choć w krótkiej perspektywie obciążeniem będą niepewność i napięcia handlowe, to w dłuższej perspektywie polityka przenoszenia produkcji z powrotem do kraju (reshoring) oraz niedobór siły roboczej stworzą doskonałe możliwości dla rozwoju robotyki. Oczekuje się, że liczba instalowanych robotów będzie nadal rosła w 2026 roku i w kolejnych latach. To oznacza, że raczej nie będzie – obiecanej w kampanii przez Donalda Trumpa - pracy dla „Johna z Detroit”, prostego robotnika z fabryki aut. Chcąc konkurować z chińskimi producentami amerykańskie wytwórnie muszą robić dokładnie to, co ich azjatyckie odpowiedniczki. Niebieskie kołnierzyki są do tego zupełnie niepotrzebne.
Azja kontra świat. Nawet w Ameryce
Japonia jest drugim co do wielkości rynkiem robotów przemysłowych w Azji; w 2025 roku zainstalowano tam 36 219 jednostek, co oznacza spadek o 19 proc. To głównie dlatego Amerykanie wyprzedzili Kraj Kwitnącej Wiśni. Analitycy uważają, że w perspektywie krótko- i średnioterminowej znaczące ożywienie w Japonii jest mało prawdopodobne.
W fabrykach w Korei Południowej w 2025 roku zainstalowano 30 000 robotów, czyli minimalnie mniej niż rok wcześniej. Zdaniem ekspertów, nowe inwestycje w przemyśle motoryzacyjnym zaczną przynosić efekty w latach 2027 i 2028. Popyt na roboty w Korei może przełamać dotychczasowy trend i wzrosnąć w 2027 roku.
Dla porównania: w Indiach zainstalowano w 2025 roku blisko 10 500 robotów. Wzrost o 15 proc. rok do roku zapewnił najludniejszemu państwu świata szóste miejsce w zestawieniu IFR, za Niemcami. Choć wolumen nowych instalacji jest wciąż stosunkowo niski w porównaniu z czołową piątką krajów najintensywniej wdrażających roboty, tempo wzrostu w Indiach jest imponujące: w latach 2020–2025 roczna liczba instalacji rosła średnio o 27 proc.
W Azji zainstalowano w 2025 r. łącznie 457 315 robotów (wzrost o 14 proc. rok do roku), w Europie 60 500 sztuk (spadek o 11 proc.), a w obu Amerykach 57 044 sztuki (wzrost o 14 proc.) – głównie za sprawą ożywienia w USA i… Brazylii.
O USA pisałem wyżej. Przewaga Stanów nad innymi rynkami w obu Amerykach jest wręcz miażdżąca: w Meksyku w 2025 r. liczba nowych instalacji robotów spadła trzeci rok z rzędu, tym razem poniżej 5,2 tys., w Kanadzie wzrosła o 5 proc. – do niemal 4 tys. Brazylia odnotowała wzrost o… 38 proc. do 4,3 tys. Wynik ten był napędzany gwałtownym wzrostem popytu ze strony przemysłu motoryzacyjnego, który zainstalował prawie 2100 jednostek – to wzrost o 212 procent! Ale nie jest on zasługą firm brazylijskich, tylko… chińskich producentów aut inwestujących w tamtejsze fabryki.
Robotyzacja w Europie. Niemcy rządzą, ale są w fazie spadkowej. Polska odbiła i jest na szósty miejscu
„Sektor produkcyjny Unii Europejskiej poczynił znaczne inwestycje w automatyzację: w latach 2015–2025 liczba działających robotów w państwach członkowskich wzrosła o ponad 80 proc., z 390 000 do 712 000 sztuk” – wylicza Jane Heffner z IFR. W fabrykach na terenie UE działa aż 84 proc. wszystkich robotów przemysłowych zainstalowanych w Europie.
Niemcy są piątym co do wielkości rynkiem robotów na świecie i zdecydowanie największym w Europie: w 2025 odpowiadały za 41 proc. wszystkich instalacji w UE, a w latach 2020–2025 roczna liczba instalacji we wszystkich sektorach przemysłu rosła średnio o 2 proc. rocznie. Jednak w 2025 roku spadła o 8 proc., poniżej 25 tys. jednostek. Przemysł motoryzacyjny pozostaje największym użytkownikiem robotów przemysłowych w Niemczech, ale jego udział w rynku maleje z uwagi na postępy robotyzacji w innych sektorach.
Eksperci przewidują, że liczba instalacji robotów w Niemczech w 2026 r. ponownie spadnie, ale w zgodnej opinii potem nastąpi wzrost. „Biorąc pod uwagę potencjał wzrostu, rozwój małych i średnich przedsiębiorstw (MŚP) jest obiecujący. Niemieckie przedsiębiorstwa średnie (Mittelstand), które stanowią zdecydowaną większość sektora produkcyjnego, mogą skorzystać z bardziej elastycznych rozwiązań automatyzacji oferowanych przez producentów robotów. Spektrum rozwiązań obejmuje zarówno przyjazne dla użytkownika roboty wymagające mniejszej wiedzy programistycznej, jak i ekonomiczne roboty oraz modele biznesowe „Robot jako usługa” (RaaS), które obniżają całkowite koszty operacyjne” – czytamy w raporcie IMF.
Liczba instalacji we Włoszech – drugim co do wielkości rynku europejskim – spadła o 11 proc. do około 7800 jednostek. Francja powróciła na trzecie miejsce z wynikiem blisko 4500 jednostek (spadek o 8 proc.), wyprzedzając Hiszpanię, która odnotowała około 4300 instalacji (spadek o 15 proc.).
Robotyzacja w Polsce: jest nieco lepiej, ale…
Polska po kilkuletnim okresie spadku liczby instalowanych robotów lekko odbiła i z liczbą blisko 2,4 tys. nowych instalacji znalazła się na 6. miejscu w UE, przed Czechami, Szwecją, Austrią i Węgrami, a na 20. na świecie.
Trzeba jednak pamiętać, że w rekordowym jak dotąd roku 2021 w fabrykach nad Wisłą i Odrą zamontowano ponad 3,5 tys. robotów, rok później ponad 3,1 tys., a w 2023 r. – prawie 2,7 tys. Wynik za 2025 r. jest tylko o 50 jednostek lepszy od słabego 2024 r. i wciąż sporo niższy niż w latach 2018 i 2019. Tymczasem jeśli polski przemysł chce pozostać konkurencyjny i liczyć się w skali europejskiej, musi skokowo zwiększyć tempo robotyzacji.
Na koniec 2025 r. w całym polskim przemyśle działało 28 135 robotów - o 6 proc. więcej niż rok wcześniej. Dało nam to 19 miejsce w świecie. 57 proc. robotów stosowanych jest do transportu i przenoszenia (handling), 15 proc. do spawania, jedna trzecia napędza nasz przemysł motoryzacyjny, 15 proc. - przemysł tworzyw sztucznych i chemiczny, 14 proc. - przemysł metalowy.
19. miejsce w świecie nie jest złe, ale – znowu – mówimy tu o znaczącym potencjale wytwórczym opartym w ogromnej mierze na pracy ludzkich rąk. Najbrutalniejszym dowodem na to jest jeden z kluczowych wskaźników w sektorze odzwierciedlający tzw. gęstość robotyzacji, czyli to, ile robotów przypada na 10 tys. pracowników zatrudnionych w przetwórstwie przemysłowym.
W Polsce liczby wyglądają tak:
- Przemysł wytwórczy: 86 robotów na 10 000 pracowników
- Przemysł motoryzacyjny: 277 robotów na 10 000 pracowników
- Pozostałe sektory: 65 robotów na 10 000 pracowników.
No to teraz spójrzcie na ten współczynnik w innych krajach globu. Globalnym liderem automatyzacji pozostaje od lat Korea Południowa, która jako pierwsza przekroczyła barierę… 1200 robotów na 10 000 pracowników. Tysiąc dwieście! Kontra polskie 86.
Oto ranking krajów o najwyższej gęstości robotyzacji
Miejsce | Kraj / region | Gęstość robotyzacji |
1. | 🇰🇷 Korea Południowa | 1 220 |
2. | 🇸🇬 Singapur | 818 |
3. | 🇩🇪 Niemcy | 449 |
4. | 🇯🇵 Japonia | 446 |
5. | 🇸🇪 Szwecja | 377 |
6. | 🇩🇰 Dania | 329 |
7. | 🇸🇮 Słowenia | 315 |
8. | 🇺🇸 Stany Zjednoczone | 307 |
9. | 🇹🇼 Tajwan (Chińskie Tajpej) | 302 |
10. | 🇨🇭 Szwajcaria | 294 |
Średnia regionalna | 🌍 Europa Zachodnia | 267 |
Średnia regionalna | 🇪🇺 Unia Europejska (EU-27) | 231 |
Średnia regionalna | 🌎 Ameryka Północna | 204 |
Pozycja 22. | 🇨🇳 Chiny | 166 |
Średnia globalna | 🌐 Średnia dla świata | 132 |
Warto zauważyć, że Chiny zajmują ciągle dość odległe miejsce pod względem gęstości robotyzacji – z uwagi na gigantyczną ogólną liczbę zatrudnionych mają dziś „zaledwie” 166 robotów na 10 tys. pracowników. No, ale Polska ma 86. Prawie dwa razy mniej. I trzy razy mniej od średniej dla Europy Zachodniej. W automotive przewaga Chin nad Polską jest już trzykrotna, Niemiec – sześciokrotna, Korei – jedenastokrotna.
Mówiłem: tanie polskie rączki. Albo z importu. Strasznie spracowane.
Dziennikarz, publicysta, felietonista Forsal.pl i Dziennika Gazety Prawnej, laureat wielu nagród i wyróżnień dziennikarskich, m.in. Nagrody Grabskiego i Nagrody Kwiatkowskiego.
