Kto dziś potrzebuje juniorów?
Według raportu How employment is changing at Anthropic udział juniorów w działach technicznych firmy odpowiadającej za Claude AI spadł od początku 2025 roku z 21 do 14%. Sam ten fakt może być niepokojący, jednak głębsza analiza pokazuje, że wśród nowych zatrudnionych udział właśnie juniorów spadł z trzykrotnie z 27 do zaledwie 9%. Trend, w którym ogłoszeń dla juniorów ubywa, trwa od grudnia 2025 roku i niewiele wskazuje na to, aby niebawem miał się skończyć.
Jest to w głównej mierze zasługa sztucznej inteligencji i samych zespołów, które intensywnie współpracowały z modelem Claude. Zaobserwowano w nich bowiem, że samo pisanie kodu i szukanie błędów można po prostu scedować na AI. Już w kwietniu 2026 roku zespoły badawcze oraz typowo inżynieryjne ograniczały rekrutacje na typowo juniorskie stanowiska. Trzeba jednak pamiętać, że chodzi tutaj nie o spadek zatrudnienia, a spadek udziału, bo Anthropic w ciągu roku dosłownie potroił liczbę pracowników, a dodatkowo wskaźnik ten ciągle rośnie.
Dlaczego więc juniorzy są tymi, którzy obrywają najmocniej? Odpowiedź jest banalnie prosta, ich pracę dosłownie zgarnia AI, która przy okazji okazuje się o wiele bardziej wydajna. Według danych dostarczanych przez Anthropic, w samym sierpniu 2026 agenci AI przepracowali sześć razy więcej godzin od swoich ludzkich przełożonych. To przekłada się nie tylko na wzrost produktywności jednego działu, ale także wielu innych, bo AI znajduje w tej firmie zastosowanie także w działach związanych z prawem czy sprzedażą.
Co dość ciekawe, firma ma też coś w rodzaju "systemu wczesnego ostrzegania", który pomaga zidentyfikować zagrożone stanowiska i przenosić ludzi między działami. Jest to rozwiązanie dość skuteczne i przydatne, bo pozwala zachować pracę, ale także hamuje odpływ utalentowanych pracowników. Z drugiej jednak strony nie jest w stanie skutecznie chronić juniorów, bo ich po prostu nie zatrudnia.
AI zmienia sposób pracy, ale pewnych rzeczy i tak nie da rady
Tak powszechne zastosowanie agentów, którzy są w stanie o wiele szybciej pisać kod, ma ogromny wpływ na to, jak zmienił się sposób pracy. W ankiecie przeprowadzanej przez Anthropic 20% respondentów stwierdziło, że przeszło od procesu wykonywania zadań do zarządzania wieloma z nich jednocześnie. Jeden z inżynierów przyznał nawet, że jego praca, bardziej niż programowanie przypomina opiekę nad gromadką dzieci. Każde z nich trzeba pilnować i każde z nich domaga się uwagi.
Jest w tym wszystkim jednak pewien problem, bo ograniczeniem stają się tutaj możliwości człowieka. Przeczytanie i skontrolowanie wszystkiego, co tworzą agenci AI, zajmuje coraz więcej czasu. Już dziś wyliczenia firmy wskazują, że nawet nietechniczni pracownicy musieliby poświęcić około pół tygodnia swojego czasu pracy, aby przeanalizować efekty działań sztucznej inteligencji. Można więc powiedzieć, że nie praca, a kontrola stała się podstawą codziennej pracy wielu osób w Anthropic.
Jednocześnie są rzeczy, których nawet AI nie jest w stanie wyeliminować, a są nimi spotkania. Okazuje się, że mediana czasu, który pracownicy Anthropic spędzają na rozmowach, wzrosła o 20% w zaledwie jeden rok, a wśród grupy specjalistów technicznych o 16%. Dlaczego tak jest? Bo decyzje strategiczne czy problemy organizacyjne to nadal kwestie, w których pomóc może tylko rozmowa z drugim człowiekiem.
Kogo dziś szukają firmy takie jak Anthropic?
W obliczu tych informacji niektórzy mogą zastanawiać się, jakich osób aktualnie szukają firmy takie jak Anthropic. Odpowiedź jest prosta, choć za nim do niej przejdziemy, trzeba podkreślić, że nawet jak na standardy branży, jest to podmiot dosyć specyficzny. Jej wzrost bowiem wynika z dynamicznego rozwoju narzędzi, nad którymi sami pracują. W tej sytuacji profitują oni podwójnie, bo korzystają z dobrodziejstw własnej usługi, jednocześnie ją sprzedając.
Jeśli jednak patrzymy na same wymagania, to w zaledwie dwa lata (2024-2026) wzrosło zapotrzebowanie na osoby, które potrafią twórczo korzystać z AI. Odsetek poszukiwanych osób o takich kompetencjach wzrósł kolejno trzy- i czterokrotnie. Dodatkowo bardziej, niż sucha dziedzinowa wiedza z zakresu np. technologii, liczy się samodzielność i zdolność do wydawania osądów. Pokazuje to jednak kierunek, w którym za jakiś czas może pójść cała branża IT, gdzie bardziej niż sucha wiedza, liczyć się będzie to, jak dalece dany pracownik jest w stanie poradzić sobie sam i robić to dobrze i skutecznie.
Juniorzy IT w Polsce. Czy jest równie źle?
Na tym etapie ktoś mógłby powiedzieć, że ostatecznie są to problemy jednej firmy lub wąskiego sektora, który działa głównie w na amerykańskim rynku. Jest to słuszne podejście, ale trudno zignorować fakt, że rewolucja i rozwój AI wpływa także na rodzimą branżę IT. U nas sztuczna inteligencja także doprowadziła do sporego przewrotu, a świadczą o tym statystyki z rynku pracy.
Według danych z sierpnia 2026 liczba ofert pracy w tym sektorze spadła o 50% rok do roku. Co więcej, udział oferty pracy typowo juniorskich w IT wynosił zaledwie 5% wszystkich ofert. Co gorsza, zmiany te dopiero nabierają tempa, a transformacja tej gałęzi gospodarki dopiero się rozkręca.
Zdaniem Krzysztofa Stachowiaka, Product Managera platformy QATANA w TTMS zmiany te wymagać będą od pracowników większej adaptacji do nowych warunków. Zmieni się zarówno rola osób, które dziś zajmują się pisaniem kodu, jak i tych, którzy odpowiadają za testowanie. W jednym i drugim przypadku wiele zadań może zostać (lub już zostało) scedowanych właśnie na AI, rodząc przy tym nowe wyzwania.
W sieci da się znaleźć stosunkowo dużo wpisów ludzi, którzy wprost narzekają na sytuację w branży IT, rozważając przy tym całkowite przebranżowienie. Pytanie tylko, czy nie jest to chwilowy i przejściowy trend, a branża za jakiś czas znowu będzie potrzebować ludzi, choć już do nieco innych zadań.
Absolwent Uniwersytetu Jagiellońskiego, redaktor zawodu i pasji. Zajmuje się tematami technologicznymi, branżą gier oraz nowymi mediami. Wolne chwile lubi spędzać nie tylko przy grach, ale także na odkrywaniu i analizowaniu fikcyjnych światów, ewentualnie na składaniu komputerów.

