Co dokładnie trzeba wymienić przed 1 stycznia 2027?
Zgodnie z ustawą z 20 kwietnia 2021 roku właściciele lub zarządcy budynków wielolokalowych muszą zastąpić stare ciepłomierze, wodomierze oraz podzielniki ciepła. Chodzi dokładnie o te, które były zamontowane w nieruchomościach przed wejściem w życie nowych przepisów. Nowe modele mają przede wszystkim pozwalać na zdalny, a więc wygodniejszy odczyt realnego zużycia.
Przepisy te są efektem unijnej dyrektywy o efektywności energetycznej. Zakłada ona, że właśnie do początku 2027 roku liczniki bez zdalnego odczytu zużycia mają zniknąć z obiegu. Choć z perspektywy aktualnej sytuacji wydaje się to nieco uciążliwe, to rozwiązuje nagminny problem kontroli i spisywania liczników przez osoby ze spółdzielni.
Z drugiej jednak strony przepisy te mają pewną istotną furtkę. Narzędzia do pomiarów stosować można, o ile to oczywiście możliwe i ekonomie opłacalne. Rozporządzenie ministra klimatu i środowiska z 7 grudnia 2021 r. dokładnie określa, jak to sprawdzić.
W ogólnym założeniu chodzi tutaj o to, aby sprawdzić najpierw stan techniczny budynku, rodzaj instalacji. Opłacalność zaś mierzy się, uwzględniając przewidywane oszczędności energii i eksploatację urządzeń w perspektywie 5 kolejnych lat. Jeśli liczby wskazują, że wymiana nie jest konieczna, to wówczas nie musi do niej dojść.
Kto zapłaci za wymianę liczników?
Z formalnego punktu widzenia obowiązek zarówno organizacji, jak i finansowania takiej wymiany spada właściciela lub zarządcę danego budynku. Przeważnie są to więc wspólnoty lub spółdzielnie. W praktyce jednak pieniądze na tę inwestycję pójdą najpewniej z funduszu remontowego opłat eksploatacyjnych lub innych funduszy, do których dokładają się mieszkańcy.
Wstępne szacunki wskazują, że koszt takiej kompleksowej wymiany wahać się może od 200 do 400 zł na mieszkanie. Wiele tutaj zależeć będzie od stanu instalacji, ale także liczby kaloryferów w danym mieszkaniu.
Na mieszkańcach w tej sytuacji spoczywa tylko jeden konkretny obowiązek - muszą oni wpuścić montera do swojego mieszkania. Warto też zawczasu dowiedzieć się, kiedy ona nastąpi i jakie plany wobec wymiany ma zarządca budynku. W końcu do końca 2026 roku zostało stosunkowo mało czasu.
Zakręcone kaloryfery nie oznaczają mniejszego rachunku
Przy okazji tego tematu warto przypomnieć o zasadzie, która do dziś budzi bardzo dużo wątpliwości i kontrowersji. Otóż jeśli dany budynek faktycznie rozlicza ogrzewanie według podzielników, to na zarządcy spoczywa obowiązek wyznaczenia minimalnego i maksymalnego kosztu zmiennego ciepła dla każdego mieszkania.
W praktyce oznacza to, że minimalny koszt to wartość ciepła, jakie potrzebne jest do utrzymania w mieszkaniu temperatury nie niższej, niż wymagana dla ogrzewanych pomieszań. Jeśli więc przez całą zimę kaloryfery będą zakręcone, to nie oznacza z automatu zerowych kosztów utrzymania.
Dlaczego tak jest? Ponieważ mieszkanie nawet przy zakręconych kaloryferach ogrzewane jest ciepłem z innych lokali, a przepisy nie pozwalają tego przerzucić na innych. Co jednak dość ważne, działa to także w drugą stronę, pozwalając mieszkańcom uchronić się przed nieproporcjonalnym kosztem w stosunku do reszty mieszkań.
Absolwent Uniwersytetu Jagiellońskiego, redaktor zawodu i pasji. Zajmuje się tematami technologicznymi, branżą gier oraz nowymi mediami. Wolne chwile lubi spędzać nie tylko przy grach, ale także na odkrywaniu i analizowaniu fikcyjnych światów, ewentualnie na składaniu komputerów.
